sokratejczyk sokratejczyk
55
BLOG

Sokratejczyk zlustrowany

sokratejczyk sokratejczyk Polityka Obserwuj notkę 5
Sokratejczyk jest starym człowiekiem. Ma dużo żon (w tym jedną aktualną) i dużo dzieci, a nawet trochę wnuków; większość tej gromadki nadal utrzymuje. Ponieważ urodził się dawno, Sokratejczyk ma także przeszłość.

Kiedy niewielu się o tym śniło, Sokratejczyk był inwigilowany przez SB (był rok 1974). Wrogiem ustroju został Sokratejczyk jeszcze wcześniej - pod koniec szkoły podstawowej. Jak to się stało, że nie chciał cieszyć się najpierw "małą stabilizacją" (Gomółka), a potem "drugą Polską" (Gierek) - nie jest do końca jasne. Wygląda na to, że miał wygórowane standardy moralne i coś go mierziło w organizacjach młodzieżowych, w których udział był przedsionkiem kariery. Władza ludowa uznała wybór Sokratejczyka - dość powiedzieć, że podczas służby wojskowej z całej kompanii Sokratejczyka tylko on nie był zachęcany do współpracy z kontrwywiadem, wywiadem, żandarmerią i jakąkolwiek inna służbą. Chłopaki wiedziały, ze nie ma co tracić czasu. Do upadku komunizmu Sokratejczyk kariery nie zrobił; nie dorobił się też własnego mieszkania i koczował z żoną i dwójka dzieci gdzieś po wynajętych kątach. Robotę konspiracyjną zarzucił Sokratejczyk w 1977 roku (!) - nie za bardzo mu odpowiadała zdecydowana orientacja ideowa współkonspiratorów. Dość powiedzieć, że Liga Polskich Rodzin byłaby dla tego środowiska zbyt lewicowa. Jednego się Sokratejczyk nauczył w tamtych czasach; jak niebezpieczna dla mózgu jest ideologia.

Czasy pierwszej Solidarności spędził Sokratejczyk w drugiej linii, rozkoszując się pisaniem w związkowej prasie; wolnej prasie! W stanie wojennym udało się Sokratejczykowi uniknąć internowania - nie był aż tak groźny dla WRON'y. Przez kolejne siedem lat Sokratejczyk "robił swoje"; kolportował bibułę, nosił opornik, biegał na demonstracje, nie wyjechał na staż zagraniczny, przemycał samizdat do Rosji... Et, nie ma o czym gadać. Było beznadziejnie, czyli normalnie.

Pod koniec PRL'u rzucił Sokratejczyk państwowa posadę i zabrał się za robienie kapitalizmu. Trzeba bowiem wiedzieć, że nie tylko nomenklatura i SB uwłaszczyły się na przełomie dziejów, ale i paru zwykłych ludzi poszło w biznesy. Sokratejczykowi akurat niespecjalnie szedł prywatny interes, głównie dlatego, że standardy moralne nadal uwierały. Ale nabrał kapitalistycznego doświadczenia i pomógł w paru nader chwalebnych biznesach pro publico bono. Było fajnie, czyli nienormalnie; coś się działo.

Gdy wszyscy już koledzy powędrowali do kolejnych rządów (z przerwą na rząd Millera - jakoś nie chciał kolegów Sokratejczyka na ministrów) Sokratejczyk znalazł sobie dobrą posadę i liczył, że wytrwa na niej ładnych parę lat, pospłaca długi zaciągnięte w chudych latach, odchowa dzieci, pocieszy się wnukami. Nic z tego. Znowu zrobiło się normalnie, czyli wkurzająco.

Przez ostatnich piętnaście lat Sokratejczyk tak naprawdę zapomniał to, co dobrze wiedział w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Wolność i demokracja są ulotne; trwają tak długo, jak długo są ludzie gotowi zaryzykować dla nich swoją prywatną wygodę. Nic wielkiego - tylko nazwanie idiotyzmem tego, co jest idiotyczne. Nazwanie tyranią tego, co nią jest.

Sokratejczyk został objęty lustracją. I złożył oświadczenie lustracyjne. Od tej chwili Sokratejczyk przestaje być krytykiem rządu Kaczyńskich. Sokratejczyk stał się wrogiem tego rządu.

Nie wiem, rzecz jasna, co los przyniesie, ale wiem, że poprę i włączę się w każde działanie, które pomoże obalić ten rząd.

Lubię poznawać alternatywy, zwłaszcza sprawdzone przez dwa i pół tysiąca lat.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka