W "Przekroju" Tomasz Lis, broniąc Solorza i wskazując, że źródło zagrożenia to władza wyślizgująca się spod jakiejkolwiek kontroli, zauważa, że dziennikarze również nie są bez winy: podtykając mikrofon demagogom i puszczając ich wypowiedzi bez komentarza, skazują opinię publiczną na samodzielne radzenie sobie z manipulacjami polityków. Posłucham Lisa i debatę Kwaśniewskiego z Kaczyńskim pominę, bo mało mnie interesuje, jaki wizerunek kreowali obaj panowie, a polityki w tej debacie nie było.
Zaczynam mieć nadzieję na odsunięcie PiS'u od władzy; wszak w tych wyborach chodzi o to, by PiS uzyskał mniej (dla innych: więcej) niż 230 mandatów w Sejmie. Jeśli nie wejdą do parlamentu ani Samoobrona, ani LPR, to PiS nie mający większości posłów nie będzie w stanie w żadnej konfiguracji wejść do rządu.
Wiem, sam to powtarzam: polityka nie jest grą. Nie jest też kabaretem. Ale, niestety, dotyka nas bezpośrednio bez względu na poziom polityków. Mało istotne, w czyich rękach jest brzytwa: doświadczonego fryzjera, psychopaty czy małpy - pozostaje tak samo ostra, a golić się trzeba. Władza jest czymś realnym: może mnie posadzić do więzienia, obciążyć podatkiem, zrujnować moją firmę, uniemożliwić rozwód z mężem-sadystą, zadecydować, czego będą się uczyć moje dzieci i wnuki.
Dlatego pójdę na wybory raz jeszcze - żeby wziąść udział w - jak to ogłosił Jarosław Kaczyński - plebiscycie. I zagłosuję na Platformę, mimo wszystkich rozczarowań (becikowe, ustawa lustracyjna, utworzenie CBA, rozwiązanie WSI). Głosując na Platformę, nie głosuję dla Platformy, lecz dla siebie. Głosuję nie dlatego, że chcę podarować Tuskowi fotel premiera, lecz dlatego, że chcę siebie zabezpieczyć przed uroszczeniami Jarosława Kaczyńskiego, Zbigniewa Ziobro i całej ekipy PiS'u. Z pełną świadomością, że moje wysiłki mają wartość jak jeden do osiemnastu milionów (czy ilu tam mamy uprawnionych do głosowania). Jestem z pokolenia ludzi od spraw beznadziejnych; ponad połowa mojego życia upłynęła w przekonaniu, że nie dożyję Polski wolnej od komunizmu. Już wtedy wykazywałem brak inteligencji - nie przystosowałem się, robiłem swoje. Miałbym teraz rezygnować z powodu jakiś śmiesznych facecików?


Komentarze
Pokaż komentarze (1)