„Kaczyński - prawie jak Putin” napisał Aleksander Kaczorowski – prawie jak dziennikarz. Redaktor Kaczorowski w jednym artykule złamał większość zapisów Kodeksu Etyki Dziennikarskiej i niektóre przepisy Prawa Prasowego. Widocznie w swojej kilkuletniej praktyce w „Gazecie Wyborczej” Pan Kaczorowski nie przyswoił sobie jeszcze zasady, że dziennikarza również obowiązuje prawo. Szkoda…
Na podstawie wybiórczego traktowania rzeczywistości, technik manipulacyjnych można swobodnie każdego przyrównać do dowolnej osoby. Na przykład Donalda Tuska do Hitlera (no bo przecież kieruje własną partią w sposób autorytarny), Aleksandra Kwaśniewskiego do Stalina (no bo przecież oboje wyznawali idee Marksa i Lenina), a nawet Jana Pawła II do komunisty, no bo przecież mówił, że wszyscy ludzie są równi, co prawda Jan Paweł II mówił, że wobec Boga, no ale taki drobny szczegół można pominąć w „prawie-dziennikarstwie”. W ten sposób z dowolnej głupoty można zrobić „fakt medialny”, a że w zderzeniu z rzeczywistością ten „fakt” się rozjeżdża, to przecież co dla poniektórych „prawie-dziennikarzy” drobnostka nie warta wzmianki.
Ale ja tutaj nie chciałem o Panu Kaczorowskim, ale o „prawie jak dziennikarzach” i o ich ulubionej chusteczce do wycierania gęby. Co mówi typ „prawie jak dziennikarza” kiedy się go przyłapie na manipulacji, wprowadzaniu czytelników w błąd? Ulubioną formułką jest „mamy wolność prasy”. Rzeczywiście, bardzo wygodna formułka, żeby sobie powycierać gębę, tyle że nijak ma się to do prawdziwej wolności prasy. Bo przecież czyjaś wolność nie polega na tym, że pozwala mu się łamać prawo i wprowadzać w błąd lub może dobitniej: oszukiwać. Rozumując takimi kategoriami należałoby nie skazywać naciągaczy i oszustów gospodarczych, bo oni przecież działają w ramach „wolności gospodarczej” i nie można im ograniczać wolności w swojej działalności.
Przypomnę co poniektórym „prawie jak dziennikarzom”, że wolność jednostki kończy się tam, gdzie zaczynają się prawa innej jednostki. My jako społeczeństwo mamy prawo być nie oszukiwani, nie manipulowani i nie wprowadzani w błąd. Na tym polega nasza wolność, a dziennikarze mają obowiązek nam to zapewnić. Jeżeli nie potrafią, to nie powinni wykonywać tego zawodu, albo wykonywać go w gazetkach więziennych. Konkludując chrzanię formułkę „wolność prasy” w ustach tych, którzy bezczelnie łamią prawo, łamią nasze prawa do bycia rzetelnie poinformowanym i przede wszystkim łamią naszą wolność.


Komentarze
Pokaż komentarze