Jak podał serwis niezalezna.pl, M. Bratkowska, nowy wydawca internetowego wydania „Dziennika”, zabroniła pracownikom cytowania „Gazety Polskiej”, "SuperExpressu" i "Faktu". W kwestii „GP” jest to decyzja czysto polityczna. „„Dziennik” coraz bardziej przypomina gadzinówkę PO” – powiedział jeden z dziennikarzy portalu dziennik.pl.
Całość tutaj:
http://niezalezna.pl/article/show/id/8502
Jest to oczywiście zamach na wolność słowa i niezależność dziennikarską, czyli zwykłe wprowadzenie cenzury. Bratkowska swoim postępowaniem idealnie wpisuje się w czasy „Trybuny Ludu”, „Gazety Wyborczej” Maleszki, „Nie” Urbana albo „szkiełka kontakwoego” w TVN. Za ten wyczyn niewątpliwie dostanie nagrodę Maleszki, czego Pani życzę.
Bratkowska swoim zachowaniem doprowadzi z czasem do jeszcze większego pogorszenia jakości informacji, wybiórczego traktowania rzeczywistości, pomijania niektórych faktów, aż wreszcie dziennik.pl zmieni się na wyborcza-bis.pl. Będziemy zatem mieli kolejny „opiniotfurczy” portal rodem z matrixu. Ewentualnie można jeszcze połączyć siły i stworzyć np. dziennikwyborczy.pl.
Z mojej strony mogę powiedzieć, ze od dziś nie uważam dziennik.pl za źródło informacji, tylko kolejne źródło dezinformacji. A paniusi Bratkowskiej życzę jak najszybszego kopa w d… od Axel Springer. Niech paniusia wraca do eremefki, ewentualnie niech paniusia znajdzie sobie pracę w rynszTOKFM lub innego badziewia słuchanego przez oszołomów. Tam zawsze znajdzie się miejsce dla tej paniusi.
BTW: czy przypadkiem wprowadzanie cenzury nie jest karalne przez polskie prawo?


Komentarze
Pokaż komentarze