Ani Miami, ani Rząd Amerykański nie mogą wpłynąć na zmianę na Kubie. Na zmiany na Kubie mogą mieć wpływ tylko Kubańczycy. Wszystko co będzie pochodziło spoza to jest ingerencja i my na to nie pozwolimy – o tym jak może wyglądać najbliższa przyszłość Kuby, o codzienności i trudnej historii z Hektorem Palacios Ruiz rozmawiali członkowie Stowarzyszenia Solidarności Globalnej
Stowarzyszenie Solidarności Globalnej: Jak wyglądała ewolucja Kuby odkąd Castro przejął władzę, co się zmieniało przez kolejne dekady komunizmu?
Hector Palacios Ruiz: No cóż, Kuba była krajem demokratycznym, opowiadała się za konstytucją z roku 1940 która była jedną z najbardziej rozwiniętych w tym czasie w Ameryce. Na Kubie istniały różne partie polityczne, system był prezydencki, prezydenta wybierano w wyborach powszechnych, gospodarka była rynkowa, był trójpodział władzy. Naród Kubański był zaś jednym z bogatszych na całym kontynencie (przykładem może być najwyższy w Ameryce Łacińskiej dochód na jednego mieszkańca), a na poziomie światowym zajmował 11-12 miejsce. W 1952 roku doszło do zamachu stanu (w wyniku którego dyktatorem został F. Batista – przypis SSG), to stworzyło warunki do tego, że w 1953 roku odbył się atak na koszary w Moncada, który wraz z grupą młodych ludzi przeprowadził Fidel Castro, bazując na liberalnym programie politycznym. Program ten zakładał odnowę konstytucji którą obalono w 1952 roku, podniesienie płac, uwłaszczenie chłopów. Poza tym Castro obiecał uznać partie polityczne. Był to tzw. program zamachu na Moncade, i z tego powodu wielu młodych przyłączyło się do ruchu, i również z tego powodu wielu młodych w późniejszym czasie uczestniczyło w wojnie domowej. W związku z tym wydarzeniem, w 1959 roku triumfuje rewolucja. Wszyscy wówczas myśleli że Fidel Castro wywiąże się ze swoich postulatów, ale niestety, zmieniono kurs. Być może Castro od początku zakładał takie rozwiązanie a to co robił i głosił wcześniej, robił mając na celu oszukanie ludności, co mu się udało. Myślę, że oszukiwał, bo po triumfie rewolucji szybko padły następujące słowa, które naznaczyły totalitaryzm kubański - „ellecciones, para que?” (Wybory, a po co?) .
Po roku 1960 Castro przejął władzę wspierany przez ponad 90% ludności i cóż, przychodzi czas na błąd Ameryki Północnej, jeden z największych zamachów – lądowanie w Zatoce Świń, które sprawiło że Fidel na arenie międzynarodowej wyszedł na dobrego i mądrego człowieka. Następnie przyszedł kryzys rakietowy, pamiętajcie, że wówczas było na Kubie osiemnaście rakiet wycelowanych na USA, które Kuba dostała od ZSRR. I wtedy zaczęła się izolacja wyspy. USA przestały kupować cukier i przestano sprzedawać paliwo narodowi kubańskiemu. Powoduje to zacieśnienie współpracy z ZSRR. Są to lata 61 – 63. Wówczas Fidel zawiera kontrakty z Rosjanami, z wielkimi siłami Związku Radzieckiego, dzięki czemu Kuba zmilitaryzowała się tak, że była jednym z najbardziej uzbrojonych krajów Ameryki Łacińskiej. Na Kubie było ponad pięć tysięcy czołgów i prawie 800 samolotów wojskowych, co na kraj tych rozmiarów jest ilością olbrzymią.
W tym samym okresie rozpoczęły się partyzanckie wojny w Ameryce Południowej. Kuba szybko przekształciła się w bazę szkoleniową partyzantów całej Ameryki Łacińskiej. To wówczas Che walczył i zginął w Boliwii, podobnie zresztą jak wielu obywateli Ameryki. Był to czas gdy gospodarka kubańska zaczęła upadać. Usprawiedliwiano to Amerykańską blokadą Kuby, gdy tak naprawdę największą blokadą była ta, którą tworzył rząd kubański od wewnątrz.
W latach 70. zaczyna się głównie myślenie o wojnie w Afryce. Angola stała się bazą do niesienia rewolucji w Afryce Południowej. Fenomenem było to, że w tym czasie na Kubie nie było jeszcze konstytucji. Fidel Castro od 1959 do 1976 r. rządził na podstawie dekretów, to był samotny tyran, któremu wszyscy się podporządkowywali i który miał realną władzę w swoich rekach.
Lecz nagle staje się coś, co zaszkodziło rządowi. W 1979 r. po raz pierwszy od rewolucji dało się zobaczyć słabość rządu kubańskiego. Fidel był pewien, że rewolucja jest bardzo silna, za to gospodarka nie była na najlepszym poziomie, zezwolił więc by wrócili na Kubę pierwsi emigranci kubańscy. Na Kubie panował mit, że wszyscy uchodźcy kubańscy bądź to stracili życie podczas ucieczki, bądź to umierają z głodu na zgniłym zachodzie. Wszyscy ogłoszeni zostali zdrajcami. Zabraniano utrzymywania z nimi kontaktów. I nagle wracają, cali i zdrowi, ubrani bardzo dobrze, z dużą gotówką. To spowodowało że Kubańczycy pierwszy raz zobaczyli swoich bliskich, którzy wyjechali do innych krajów, którzy opowiadali o tym jak wygląda demokracja, poza tym, chciałem Wam przypomnieć, że pierwszą rzeczą jaką zrobił Castro po objęciu władzy było zablokowanie mediów, zabroniona była turystyka na Kubie, Kubańczycy nie mieli żadnych informacji z zewnątrz. I nagle padł mit złego zachodu. To był jeden z głównych powodów, który spowodował w konsekwencji „kryzys portu Mariel” (od nazwy portu z którego wyspę opuściło ok. 120 tys Kubańczyków – przypis SSG), był to pierwszy symptom słabości jaką okazała rewolucja. W roku 1980 po raz pierwszy zobaczono, że rewolucja jest w końcowym punkcie, wiec wzmocniono wojsko i wzmocniono mechanizmy Ministerstwa Spraw Wewnętrznych na Kubie. Problem Mariel rozpoczął niesłychane represje na wyspie, to był czas, gdy było najwięcej więźniów politycznych na Kubie, chociaż nie tylko politycznych. Kodeks karny i cywilny rozrósł się tak, że do dziś jest ponad 80 tys. więźniów, jest to proporcjonalnie najwięcej na świecie, i ci wszyscy więźniowie to są zwykli ludzie, skazani z błahych powodów dzięki rozbudowanemu kodeksowi karnemu i cywilnemu. Gdyby wówczas na Kubie nastąpił proces demokratyzacji, trzeba by było uwolnić 90% tych ludzi, którzy siedzieli w więzieniach, bo przebywali tam bezprawnie (ponad 80 tys. ludzi), i ponad 250 więźniów politycznych. W ogóle Kuba posiada więcej więźniów politycznych niż w jakikolwiek inny kraj na kontynencie amerykańskim. Jesteśmy na poziomie Birmy i Korei, najstraszniejszych krajów świata, do których Kuba się przyłączyła.
Fidel Castro zrozumiał w 1985 roku, że Związek Radziecki nie jest już dobrym partnerem dla niego. To był czas pierestrojki, gdy po raz pierwszy M. Gorbaczow przedstawił wizje liberalizacji komunizmu. Fidelowi to nie odpowiadało. I wówczas przychodzi czas rozstrzelania Arnaldo Ochoa, który był jednym z jego najbliższych współpracowników na Kubie. Zaczynają się ruchy wewnątrz rządu i partii. Bardziej prześladowani i inwigilowani zaczynają być członkowie partii niż dysydenci. Dlatego też ja się czuję mniej inwigilowany niż generałowie, którzy wiedzą, że jak tylko popełnią jakiś błąd to mogą zostać zlikwidowani. I Fidel pokazał to na przykładzie Ochoa, sławnego generała, który zrobił wojnę nie tylko w Angoli, Etiopii i Afryce Południowej ale też w Nikaragui i był odpowiedzialny za partyzantkę w Wenezueli. Był świetnie przygotowany i oddany wodzowi, ale i on gdy zobaczył demokrację na świecie chciał przygotować zamach, który zmieniłby historię Kuby. Fidel kazał go rozstrzelać.
To już są czasy końca zimnej wojny. Następuje krach ZSRR, tysiące Kubańczyków z terenów Związku Radzieckiego emigruje do innych krajów, wzrasta emigracja na Kubie. No cóż, obecnie ponad dwa i pół miliona Kubańczyków żyje poza ojczyzną, a jest to 20% narodu kubańskiego, który jest poza granicami. Moglibyśmy powiedzieć, że gdyby w tym momencie istniała szansa, prawdopodobnie ponad połowa ludzi wyemigrowałaby w tej chwili z Kuby. Ale nie maja środków. A na Kubie znów zaczyna się terror, poza tym po raz kolejny upada kubańska gospodarka i zaczyna rozkładać się system. Lecz na to wszystko przychodzi Hugo Chavez, który jest ostatnią deską ratunku dla zrujnowanej gospodarki kubańskiej.
Opozycja nadal jest represjonowana. Wciąż powstają nowe więzienia. Powiem tylko, że gdy zwyciężyła rewolucja, było ich kilkanaście, teraz jest ponad 300. Na początku było ok. 7000 więźniów, nawet gdy byli polityczni to byli sadzani razem w jednym miejscu, nawet Fidel siedział w jednej celi ze swoimi ludźmi. Poza tym zaczyna wzrastać głód. Jedynym krajem, który od 1962 roku do dziś ma system kartkowy (Polska powinna to dobrze rozumieć, bo miała kartki krótko) ale Castro interesowało panowanie nad ludźmi poprzez system kartkowy, czy np. szkolnictwo. Przecież wszystkie szkoły zostały znacjonalizowane, dzieci zostały oddzielone od rodziców, kształciło się je w szkołach poza miastem, nie należały już do rodzin tylko do państwa.
W 1990 roku, z powodu kryzysu ekonomicznego Fidel Castro został zmuszony do zgody na turystykę, czego nigdy nie chciał, po czym wielu ludzi przyjechało na Kubę. Turystyka to było przywożenie wiadomości ze świata ale także wywożenie w świat informacji o Kubie. Turyści zaczęli się identyfikować z Kubańczykami i dzięki turystyce zaczęli się dowiadywać co się dzieje na Kubie, bo wcześniej nie przychodziły żadne wiadomości. Wszyscy myśleli ze Kuba była rajem, a to było zupełne przeciwieństwo, Kuba była piekłem. Jednak wraz z turystyką na Kubie zaczyna się najgorszy Apartheid, ci którzy byli na Kubie wiedzą, że my Kubańczycy nie możemy przebywać w żadnym hotelu, nie możemy iść na żadną plażę, która jest przeznaczona dla turystów, nie możemy wynajmować samochodów, nie możemy mieć domu, co więcej, nawet jeśli mam dom, nie mogę go sprzedać innej osobie. Muszę sprzedać państwu po bardzo niskiej cenie.
Najstraszniejsze jest jednak moim zdaniem to, że na Kubę zaczynają wchodzić od lat 90. inwestycje zagraniczne. I nie chodzi o same inwestycje ale o wyzysk pracowników. Castro nie pozwala żeby Kubańczycy byli bezpośrednio zatrudniani w tych firmach. Pracownicy podlegają państwowej firmie, która sprzedaje ich usługi tak, jak pracę niewolniczą, za jedyne 15 dolarów. Jednak rząd zarabia wszystkie pieniądze które cudzoziemiec płaciłby w dolarach, np 1000 dolarów dla rządu, z czego 15 dla pracownika. Na Kubie problemem zaczyna być mit edukacji i służby zdrowia. Kuba sprzedaje lekarzy za ropę, a edukacja na Kubie była tylko indoktrynacją młodych. 40% czasu w szkole to indoktrynacja a jeśli chcesz pójść na uniwersytet, musisz zapisać się do komunistycznej młodzieżówki, albo być rewolucjonistą. Ludzie zaczynają żyć podwójną moralnością. I to jest straszne, że nie możesz mieć jednej moralności na Kubie, inni ludzie mówią że gorsze jest to że nie ma żadnej moralności a naród bez moralności możecie sobie wyobrazić.
SSG: Na początku 1998 roku przyjechał na Kubę Jan Paweł II, wg niektórych jego wizyta pobudziła ludzi do działania. Czy faktycznie jego wizyta miała wpływ na dysydencką aktywność i aresztowania w 2003 roku?
HPR: Nie sądzę, żeby wizyta Jana Pawła II wpłynęła na wydarzenia 2003 roku. Te wydarzenia, to była odpowiedź Castro na wojnę w Iraku. Ale bez wątpienia wizyta była bardzo korzystna. Naród kubański mógł się zjednoczyć, można było manifestować, miliony Kubańczyków poczuły się w tych dniach wolne, ale kiedy papież wyjechał, represje były jeszcze większe, dlatego też politycznie nawet Kościół nic nie zyskał na tej wizycie. Papież nigdy nie wspomógł kubańskiej opozycji, a naród zyskał jedynie na morale i prestiżu.
W 2003 roku, kiedy przyszły największe represje, to się działo ze względu na wojnę w Iraku. Castro obiecał wówczas skończyć z opozycją ale w rzeczywistości tylko ją pomnożył. Bo kiedy ktoś próbuje jakiś naród zniszczyć to naród się buntuje i to się właśnie stało wówczas na Kubie. Castro uwięził 26 dziennikarzy więc na ich miejsce pojawiło się stu nowych. Aresztowano 24 bibliotekarzy a powstały dziesiątki nowych bibliotek. Pojawiły się Damy w Bieli, pojawiły się wielkie partie polityczne, np ja jestem prezesem kubańskich liberałów, (Liberales Cubanos), które stanowi 70 % opozycji kubańskiej. Fidel osłabł i prawda jest taka, że nie ma komu przekazać władzy. Mitem jest wszechmoc jego brata, upadł mit rewolucji, na Kubie upadł nawet mit Che Guevary. Dawniej, gdy jeździłem w różne regiony kraju, wszędzie dawano mi koszulki z Che i Fidelem, dziś ludzie sądzą, że powinien wreszcie wiecznie odpocząć i zostawić naród kubański w spokoju. To co się teraz dzieje, to wzrastanie w siłę kubańskiej opozycji, która nie chce żadnej wojny domowej i nie chce nienawiści ani urazy, ale wymagamy dwóch rzeczy. Aby w więzieniach nie było więźniów politycznych, i żeby prawa które spowodowały że ci ludzie poszli do wiezienia zniknęły, to pierwsza rzecz, a druga, to żądamy by zalegalizowano opozycję. Bo powtarzam, Kuba nie jest przez nikogo blokowana, jedyną blokadą jaką ma to jest ta, jaką rząd narzuca Kubańczykom. Historycznie mówiąc czasy rewolucji już się skończyły, już nikt nie wierzy w Fidela ani jego rewolucje, teraz jest problem transformacji, problem który spowoduje że w każdym momencie mogą zacząć się wielkie zmiany, ale nie zmiany kosmetyczne ale rzeczywiste zmiany w strukturze. Potrzebna jest zmiana prawa i to chcemy zrobić, chcemy wprowadzić reformę gospodarki, uwłaszczyć chłopów, chcemy, by Kubańczycy mieli prawo do własności, żeby płacono im tyle ile płaci się obcokrajowcom na tych samych stanowiskach. Poza tym jest mnóstwo ludzi, którzy chcą inwestować na Kubie, trzeba im to umożliwić i przede wszystkim ściągnąć na Kubę wszystkich Kubańczyków, którzy wyjechali z kraju lub przynajmniej pozwolić im, by byli obywatelami kubańskimi, bo dziś, jeżeli ktoś raz wyjedzie z Kuby to jest pozbawiany prawa do narodowości.
I jest niemożliwe by nastąpiły zmiany bez spełnienia tych warunków – wolność, uznanie praw Kubańczyków dla ponad 2.5 miliona emigrantów, zmiana prawa, niezależna prasa i uznanie partii politycznych. Dochodzimy do tego, że jest wiele nienawiści w narodzie kubańskim ale trzeba mieć cierpliwość i nalegać na arenie międzynarodowej, by to zrozumieli. Na Kubie nie ma już ustrukturyzowanego rządu ani Commendante, na Kubie jest wiele grup władzy i to jest fatalne dla państwa, bo kiedy się złamał monopol władzy, złamała się siła państwa. Rząd, który przez 50 lat nie mógł rozwiązać problemów państwa stracił zaufanie społeczne. W kogo wierzy naród kubański? Wierzy w opozycję, która coś może zaoferować, jakąś nową przyszłość.
SSG: Kubańczycy w Miami mają dla Kuby własny plan. Twierdzą, że są gotowi w każdej chwili stworzyć nowy rząd i zająć się Kubą. Czy te plany pokrywają się z kubańskimi marzeniami i dążeniami?
HPR: Nas nie interesuje to co dzieje się poza Kubą, problemy Kuby muszą się rozwiązać na Kubie. W Miami ludzie wierzą w zmiany postępowe w narodzie kubańskim, myślą że tamtejsza mniejszość, która ma środki ekonomiczne przeciwstawi się reżimowi. Ale to nie jest istotne, problem musi być rozwiązany na Kubie, dlatego też, powiedzielibyście że jestem szalony, bo mam do odsiedzenia 21 lat i wracam na Kubę, ale co jest najważniejsze to to, żeby Kubańczycy byli na Kubie. Ani Miami, ani rząd amerykański nie mogą wpłynąć na zmianę na Kubie. Na zmiany na Kubie mogą mieć wpływ tylko Kubańczycy. Wszystko co będzie pochodziło spoza to jest ingerencja i my na to nie pozwolimy, bo wtedy wyszlibyśmy z jednych rak by popaść w kolejne i wtedy nigdy nie uwolnimy narodu kubańskiego z opresji w których żyjemy. To jest dla nas jasne i za to walczymy.
SSG: Rozmawiamy o świecie, mowa była o Damach w Bieli, czy świat słyszy ich apele?
HPR: Damy w Bieli są takim programem okolicznościowym, powstały bo miała miejsce wiosna 2003 roku. Ponad 80% Dam w Bieli nie angażowało się politycznie, ale więźniami byli ich bracia i mężowie, one się zorganizowały w obronie wolności członków rodziny, apolitycznie. To była wielka siła moralna, by świat dowiedział się o tym, co dzieje się na Kubie, ale to nie jest działalność polityczna. Damy w Bieli są faktorem psychologicznym, takiego wywoływania presji na rządzie, moralnego nie politycznego, który czasami jest większy niż polityczny. Faktor polityczny, to organizacje które powstały by wywoływać presję polityczną, np. Partido Liberal, tworzy się obecnie Partido Socialdemocrata, i myślę że słyszeliście o projekcie Varela, Los Conservadores. Także komuniści i resztki z rządu organizują się na wybory. Jesteśmy za dialogiem, a nie za monologiem.
SSG: Dziś wybory na Kubie, jutro 10 rocznica wizyty papieża, czy możliwa jest jakaś zmiana i w jakim kierunku może pójść Kuba w najbliższych dniach?
HPR: Wybory nie mają żadnego znaczenia, nie mają żadnego pozytywnego wpływu, bo ludzie w rzeczywistości wiedzą że są fałszywe. Jak mogą być wybory jeśli krajem rządzi tylko jedna partia. Wybory są wtedy, gdy jest dużo partii. Dlatego Kubańczycy wiedzą, że to jest oszustwo, że to wymyślony teatrzyk, żeby na zewnątrz myślano że na Kubie jest demokracja. Dlatego też wybory nie mają żadnego wpływu na zmianę. Myślę, że wszystkie osoby, które głosowały, robiły to z przymusu, bo pamiętajcie, że jedynym pracodawcą na Kubie jest rząd. Lekarze należą do rządu, właścicielem szkoły jest rząd i jeśli ludzie nie będą głosować to albo pozbawia się ich pracy albo szkoły. To jest prawda i to wiedzą wszyscy. Mam nadzieję, że Polacy to zrozumieją bo przechodzili przez to samo. Europa wie co się dzieje na Kubie i Ameryka wie co się dzieje na Kubie, więc Fidel już nikogo nie oszuka, poza tym nie ma już na to siły, i nie ma zastępcy, jedynym zastępcą są zmiany, i my nie zaakceptujemy niczego innego niż zmiany.
SSG: Jakie są możliwe zmiany na Kubie
HPR: Jedyną możliwą zmianą jest prawdziwa zmiana. Chcemy zdemontować ten mechanizm, ten strach który stworzył ten komunistyczny rząd na Kubie. Nalegam bo to jest fikcja i sami komuniści chcą zmian, ale się boją. Ale zmiany nadchodzą, zmiany są już tutaj, fakt że ja jestem w Europie, mimo że mam do odsiedzenia 21 lat będąc prezesem Liberałów Kubańskich, to już jest duża zmiana.
* * * Hector Palacios Ruiz (65 lat) jest więźniem sumienia i działaczem politycznym na Kubie. W marcu 2003 w czasie tzw. Czarnej Wiosny (masowe aresztowania opozycji) został skazany na 25 lat więzienia, z czego odsiedział 3,5 roku. Znaczną część wyroku spędził w ciasnej celi w całkowitym odosobnieniu. Wcześniej, w latach 90. spędził 18 miesięcy w więzieniu. W ciągu swej działalności opozycyjnej był 20 razy aresztowany. W grudniu 2006 r. uzyskał czasowe zawieszenie odbywania wyroku z powodów humanitarnych (z uwagi na zły stan zdrowia). W październiku 2007 r. wraz zoną przyjechał do Madrytu na zaproszenie rządu Hiszpanii, by podjąć leczenie. W marcu 2008 r. zamierza wrócić na Kubę, by kontynuować swą działalność co jednak może oznaczać powrót do więzienia.
(za Solidarni z Kubą)
Rozmawiali: Anna Jakubczuk i Wojtek Pokora


Komentarze
Pokaż komentarze (8)