globalsolidarity globalsolidarity
177
BLOG

Dzień Walki z Trądem

globalsolidarity globalsolidarity Polityka Obserwuj notkę 0

W ostatnią niedzielę stycznia w około 150 krajach na świecie obchodzony jest Dzień Walki z Trądem. Ta uleczalna już choroba wciąż jest poważnym problemem wielu społeczeństw.

Trąd

„Przede wszystkim doświadczyć szpetoty ciała, potwornego bólu, społecznego odizolowania, a czasami wręcz wstrętu i obrzydzenia innych” - tak na pytanie, co to znaczy być trędowatym, odpowiedziała kiedyś dr Wanda Błeńska, która prawie pół wieku spędziła pracując z trędowatymi.

Trąd (lepra lub choroba Hansena) to jedna z najdłużej towarzyszących człowiekowi zakaźnych chorób skóry i nerwów wywołana przez prątki Mycobacterium leprae, bakterii odkrytej przez norweskiego naukowca Armauera Hansena w 1873 roku. Bakteria ta jest bardzo podobna do tej, która wywołuje gruźlicę.

Według danych Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) w 2005 roku łączna ilość chorych na świecie wynosiła około 15 milionów. Z tego leczonych było około 3 milionów. W 2006 roku liczba nowych przypadków zachorowań zmalała o prawie 76,7 tys. w porównaniu z rokiem 2005, w dalszym ciągu jednak chorują na nią miliony ludzi w różnych stronach świata.

Mapa trądu w dużym stopni pokrywa się z mapą ubóstwa na świecie. Większość ludzi dotkniętych chorobą żyje w krajach tzw. Trzeciego Świata (najwięcej w Indiach i Brazylii) ponadto w Afryce Równikowej, na wyspach Oceanu Spokojnego i w Chinach.

Na północy Indii chorych jest ponad 5 proc., na południu, gdzie ludzie są bardziej wykształceni, jest ich znacznie mniej – około 2 proc.

Dziś rozwój choroby może być zatrzymany i kontrolowany przez wczesne wykrycie i farmakoterapię.

Polichemioterapia (PCT - specjalna kompozycja antybiotyków) pozwala na wyleczenie najbardziej poważnego przypadku trądu w ciągu dwóch lat, a przez sześć miesięcy - jego najłagodniejszej formy. Brakuje natomiast pieniędzy na zapewnienie chorym odpowiedniej kuracji, choć całkowite wyleczenie chorego kosztuje zaledwie ok. 130 zł. We wczesnym stadium choroby wystarczy tylko 5 dolarów na zahamowanie jej dalszego rozwoju (koszt półrocznej terapii).

Pielęgnacji wymagają chorzy z otwartymi ranami i innymi powikłaniami. Także osoby wyleczone muszą się nauczyć unikać niebezpieczeństwa zranienia czy oparzenia. Potrzebują też ogólnej opieki medycznej (często odmawianej im z powodu znamion trądu).

Dla chorych na trąd potrzebne jest też odpowiednie obuwie i protezy, czasami operacje, których celem jest przywrócenie sprawności funkcjonowania mięśni, najczęściej dłoni, gdyż ulegają one przykurczom.

Obecnie nie wiadomo, czy wyleczenie z trądu daje trwałą odporność. Jest dużo nawrotów. Nie wiadomo, czy jest to efekt niedokładnego leczenia i ponownego uaktywnienia się bakterii przetrwałych w organizmie, czy jest to ponowne zarażenie osób szczególnie podatnych na trąd.

Trąd jest także chorobą społeczną. O. Marian Żelazek, misjonarz, mówił, że choć trąd jest uleczalny, Hindusi nie chcą się leczyć. „W Indiach ktoś, kto zachoruje na trąd, traci przywileje kasty, staje się nietykalny, wykluczony z życia społecznego. I chory ukrywa jak najdłużej swoją chorobę. Ale potem i tak przychodzi do nas, tyle że w opłakanym stanie” – opowiadał. Dlatego walczyć z trądem oznacza także walczyć z wykluczeniem społecznym, ludzką mentalnością, a także biedą, brakiem higieny. „Trzeba było także spróbować zmienić postawę społeczeństwa wobec chorych. Zmienić pokutujące u nich przekonanie, że trąd to kara za przekroczenie jakiś zakazów, spowodowana urokiem lub złym życzeniem drugiego człowieka. Czasami łatwiej wyleczyć trąd niż lęk przed nim” – opowiadała o swoich doświadczeniach dr Wanda Błeńska.

Pomoc trędowatym

Trędowatymi opiekują się głównie chrześcijańscy misjonarze. Jednym z nich był zmarły w 2006 roku werbista ojciec Marian Żelazek, który w indyjskim mieście Puri założył dla trędowatych specjalny ośrodek, Karunalaya Leprosy Care Center. O. Żelazek przybył do Puri w 1975 roku, gdzie poruszony problemem trądu, odwiedzał trzy razy w tygodniu kolonię trędowatych pomagając leczyć rany i rozdając leki. W roku 1976 powstał pierwszy budynek - apteka, potem kolejno warsztat produkcji obuwia ortopedycznego, mini szpitalik na 22 łóżka, warsztaty rehabilitacyjne, ogród i ferma drobiu. Dzięki pomocy z Polski można było zainstalować 99 ręcznych pomp wodnych przy domach, które dają czystą wodę do picia i kąpieli dla rodzin trędowatych. W ośrodku jest także szkoła.

Karunalaya znaczy „miejsce miłosierdzia” lub „dom miłosierdzia”.

Nie ma żadnej organizacji, która pokryłaby całość wydatków. Większość dochodów przychodzi z dobrowolnych ofiar.

Ośrodek prowadzi obecnie współpracownik o. Żelazka, Hindus, o. Thazhathuveetil Kurian.

W Jeevodaya w Indiach od 19 lat pracuje dr Helena Pyz. Ośrodek założył pallotyn, o Adam Wiśniewski, dr Helena przejęła placówkę po nim, gdy była zagrożona zamknięciem. „Zaczynał na tej ziemi od zera, to on nadał nazwę Jeevodaya. Jeevodaya w sanskrycie znaczy świt życia. On postawił sobie zadanie bardzo szczytne. Chciał być z trędowatymi. Trędowaty to dokładnie to samo, co przed dwoma tysiącami lat, co czytamy na kartach ewangelii: kiedy szli, używali kołatek, żeby odpędzać ludzi z drogi, żeby nie zetknęli się z nimi. Tak samo dziś, trędowaty to człowiek niechciany. O. Adam Wiśniewski chciał pokazać trędowatym nie tylko, że można ich wyleczyć, bo w czasie, kiedy zaczął działalność w Indiach, leczenie było już możliwe, chciał też pokazać im, że można ich kochać, że można razem z nimi żyć, pracować, mieszkać, przebywać, nie trzeba się ich bać. Chciał też pokazać to innym, czasem niechętnym ludziom wokół, że żyć z trędowatymi nie jest ani groźnie, ani źle, niczym to specjalnie nie zagraża” – tak opowiadała dr Helena o swoim poprzedniku. W ośrodku jest szkoła, dr Pyz ma pod opieką także dwie przychodnie dojazdowe.

Przez lata z trędowatymi pracowała dr Wanda Błeńska. Pracę rozpoczęła w kwietniu 1951 r. wśród trędowatych w Bulubie i Neyenga (Uganda).

By kształcić współpracowników, zainicjowała i rozwinęła kursy (Leprosy Assistents Training Course), uczyła też studentów medycyny i pielęgniarki. Jej imieniem nazwano ośrodek szkoleniowy „Buluba Leprosy Centre, The Wanda Blenska Training Centre”. Do Polski wróciła w 1993 r.

W Maranie na Madagaskarze szpital dla trędowatych z ofiar otrzymanych od Polaków założył bł. o. Jan Beyzym, i pracował w nim aż do śmierci. Obiekty założone przez niego istnieją do dziś, zostały rozbudowane i nadal służą potrzebującym. Szpital może przyjąć 60 osób. Prowadzą go siostry od św. Józefa z Cluny. Przy wjeździe do Marany jest do dnia dzisiejszego zachowany gołębnik, zbudowany przez o. Beyzyma, i kamienna droga krzyżowa.

Na Madagaskarze pracują także od 1987 roku jezuici z Polski.

Z trędowatymi pracują ojcowie i siostry białe: ojcowie w Kara-Kara w Nigrze, siostry w Kongo i Tanzanii. W Gabonie powstaje ośrodek dla trędowatych, w którym pracować będą ojcowie kapucyni z Lublina.

Akcję zapobiegania trądowi i opieki nad chorymi w leprozoriach prowadzi wiele organizacji międzynarodowych, m.in. Światowa Organizacja Zdrowia, Czerwony Krzyż, Caritas, Zakon Kawalerów Maltańskich.

Światowy Dzień Walki z Trądem

Światowy Dzień Walki z Trądem (World Leprosy Day) ustanowiony został z inicjatywy francuskiego podróżnika, poety i dziennikarza Raoula Follereau w 1954 roku i jest obchodzony w ostatnią niedzielę stycznia w około 150 krajach na świecie.

Jest okazją do zwrócenia uwagi świata - szczególnie bogatej jego części, na problem ludzi chorych na trąd i wyrażenia solidarności z nimi. W Indiach obchodzony jest 30 stycznia, w dniu śmierci Mahatmy Gandhiego, który w swoim aśramie zajmował się człowiekiem chorym na trąd.

Raoul Follereau, z inicjatywy którego ustanowiono Światowy Dzień Walki z Trądem, żył w latach 1903-1977. Z trądem zetknął się podczas podróży do Nigru. Walce z tą chorobą poświęcił resztę swego życia. Przebył ponad milion kilometrów, odwiedzając sto państw, aby przekonać władze i opinię publiczną do zmiany spojrzenia na trędowatych i do złagodzenia ich cierpień. Twierdził, że jeśli chce się walczyć z trądem w Afryce, należy zacząć od walki z trądem bezbożności, relatywizmu moralnego, egoizmu, nikczemności i zapatrzenia w siebie w krajach zamożnych. W rezultacie, od 1981 roku, gdy wprowadzono PCT, zostało wyleczonych 8 mln chorych. Działalność Follereau kontynuuje fundacja jego imienia. Ma ona swój oddział również w Polsce.

O Dniu Walki z Trądem i jego inicjatorze – na www.raoul-follereau.org (strona w języku francuskim).

 

Na podstawie:

Katolicka Agencja Informacyjna

„Gość Niedzielny”

www.jeevodaya.org

www.karunalaya.org

www.lazarus.pl

Dostrzegliśmy konieczność powołania stowarzyszenia, które pozwoli skuteczniej pomagać osobom z tak zwanych krajów Trzeciego Świata, oraz zwiększy świadomość polskiego społeczeństwa z zakresu szeroko rozumianej tematyki misyjnej i rozwojowej. W kręgu naszych zainteresowań są głównie kraje Ameryki Łacińskiej, Afryki, Europy Wschodniej i Azji. Zapraszamy na stronę stowarzyszenia: SOLIDARNOŚĆ   GLOBALNA

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka