W poniedziałek , 3 marca rozpoczyna się w Hawanie, Międzynarodowe Spotkanie dotyczące problemów globalizacji i rozwoju.
Przewidziano udział ponad tysiąca specjalistów z 52 krajów, którzy będą debatować nad zgubnym skutkiem polityki USA dla regionu Ameryki Środkowej i Karaibów. Organizatorzy spodziewają się „ bogatej debaty i wymiany poglądów”.
Pierwsze tego typu spotkanie odbyło się 10 lat temu i było zorganizowane przez Fidela. Dziś Raul oświadczył, że przywódcy 52 krajów, których reprezentanci stawią się na Forum to sprzymierzeńcy Kuby. I oto widzimy jak na dłoni przyjaciół niepokonanych braci Castro- Łukaszenko, Chavez, jak również przywódcy Ekwadoru i Boliwii, Rafael Correa i Evo Morales, pojawią się również przedstawiciele wielu organizacji
(CAN, Mercosur, ALBA, OMC). Spodziewani są ministrowie z Indii, Brazylii, Chin, Mozambiku.
Nie są to co prawda przedstawiciele 8 najbogatszych krajów świata, ale jednak znajdzie się 52 kraje na świecie, które chcą współpracować z komunistyczną Kubą.
Tymczasem nowy prezydent Wyspy nawołuje armię do pozostania w stanie gotowości. Wiadomo, że jankeski wróg może nas w każdej chwili zaatakować, do tego w ostatnich dniach pojawiła się nowa okazja by udowodnić silę czerwonego bractwa w Ameryce Południowej, a mianowicie napięta sytuacja w Wenezueli.
Castro nie zawaha się wysłać kubańskiego wojska by poprzeć przyjaciela, Chaveza. Raul oświadczył, że postanowił działać w tej sprawie. Jak wiadomo jest on miłośnikiem walki i „pozostaje w codziennym kontakcie telefonicznym z prezydentem Wenezueli”.
Pierwszy tydzień rządów Raula pokazał nam, że zdecydował kontynuować drogę dyktatury obraną przez brata. Fidel pogratulował mu w swoim artykule podkreślając, że z takim przywódcą Kuba nie boi się żadnego wroga.
Sytuacja w Ameryce Południowej jest coraz bardziej niepokojąca, odnawiają się podziały na kraje komunistyczne i kraje współpracujące z USA. Raul postanawia działać. Kubańczycy drżą ze strachu.
źródła
El Mundo


Komentarze
Pokaż komentarze