Ekipa TVP, zatrzymana w poniedziałek w strefie buforowej między Gruzją a Osetią Południową jest już na wolności. Dziennikarz TVP Dariusz Bohatkiewicz poinformował w rozmowie z TVP Info, że on i jego koledzy znajdują się już po stronie gruzińskiej i są bezpieczni. W uwolnienie Bohatkiewicza, operatora Marcina Wesołowskiego oraz ich gruzińskiego kierowcy i przewodnika Lewana Guliaszwilego zaangażowani byli dyplomaci i OBWE.
Dziennikarze znajdują się w miejscowości Karaleti, gdzie zawieźli ich Rosjanie. Oddano im sprzęt z całym zapisem, który udało im się zarejestrować do momentu aresztowania, a także dokumenty i telefony komórkowe. Wkrótce mają odzyskać również samochód. Bohatkiewicz zapewnił, że byli sobrze traktowani.
– Jesteśmy tutaj legalnie, przyjechaliśmy zrobić materiał. Byliśmy we wsi gruzińskiej, która znajduje się w rosyjskiej strefie kontrolowanej, a później chcieliśmy poznać zdanie Osetyńców z wsi znajdującej się zaledwie 500 metrów dalej. Właśnie tam zostaliśmy zatrzymani – mówił Bohatkiewicz o poniedziałkowym zajściu.
Podczas kolejnych przesłuchań Polakom zarzucono, że są szpiegami i że pracują dla służb specjalnych Gruzji. Reporterzy trafili na posterunek w Cchinwali, stolicy Osetii Południowej, gdzie spędzili noc.
Jak powiedział Bohatkiewicz, na miejscu zorganizowano konferencję prasową, na którą przybyli tylko dziennikarze z rosyjskich stacji telewizyjnych. – Mówiliśmy podczas konferencji, że przyjechaliśmy zrobić rzetelny dziennikarski materiał, a usłyszeliśmy, że jesteśmy amerykańskimi i angielskimi szpiegami – relacjonował dziennikarz. Dodał, że przez kilka godzin byli pozbawieni kontaktu z rodzinami i redakcją. Potem jednak ekipie oddano telefony, sprzęt i pieniądze.
Dziennikarz stanowczo zaprzeczył informacjom rosyjskich mediów, jakoby ekipa TVP w momencie zatrzymania była w stanie upojenia alkoholowego. – To oczywiście absolutna nieprawda – podkreślał.
– Jesteśmy tutaj legalnie, przyjechaliśmy zrobić materiał. Byliśmy we wsi gruzińskiej, która znajduje się w rosyjskiej strefie kontrolowanej, a później chcieliśmy poznać zdanie Osetyńców z wsi znajdującej się zaledwie 500 metrów dalej. Właśnie tam zostaliśmy zatrzymani – mówił Bohatkiewicz o poniedziałkowym zajściu.
Podczas kolejnych przesłuchań Polakom zarzucono, że są szpiegami i że pracują dla służb specjalnych Gruzji. Reporterzy trafili na posterunek w Cchinwali, stolicy Osetii Południowej, gdzie spędzili noc.
Jak powiedział Bohatkiewicz, na miejscu zorganizowano konferencję prasową, na którą przybyli tylko dziennikarze z rosyjskich stacji telewizyjnych. – Mówiliśmy podczas konferencji, że przyjechaliśmy zrobić rzetelny dziennikarski materiał, a usłyszeliśmy, że jesteśmy amerykańskimi i angielskimi szpiegami – relacjonował dziennikarz. Dodał, że przez kilka godzin byli pozbawieni kontaktu z rodzinami i redakcją. Potem jednak ekipie oddano telefony, sprzęt i pieniądze.
Dziennikarz stanowczo zaprzeczył informacjom rosyjskich mediów, jakoby ekipa TVP w momencie zatrzymania była w stanie upojenia alkoholowego. – To oczywiście absolutna nieprawda – podkreślał.
Zatrzymanie to „oburzający akt barbarzyństwa”
W sprawie zatrzymania polskich dziennikarzy w poniedziałek zabrał głos premier Donald Tusk. Zapewnił, że jeśli będzie trzeba – podejmie interwencję w Moskwie i w Tbilisi.
Prezes TVP Andrzej Urbański w wydanym oświadczeniu ocenił, że zatrzymanie ekipy telewizji publicznej w trakcie przygotowywania materiału do wieczornych Wiadomości to „oburzający akt barbarzyństwa, niezgodny z normami cywilizowanego świata”.
– Nie wolno bać się prawdy - podkreślił Andrzej Urbański i zapowiedział, że zamierza zwrócić się do międzynarodowych (w tym także rosyjskich) organizacji z protestem w tej sprawie.
Wsparcia ekipie telewizji publicznej udzieliło też Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich, które wysłało list w sprawie zatrzymania do rosyjskiego ambasadora w Polsce.
Dariusz Bohatkiewicz nie po raz pierwszy relacjonuje konflikt wojenny. Wcześniej przygotowywał materiały m.in. w Iraku. Tam w 2006 r. przeżył wypadek śmigłowca. W Wiadomościach TVP relacjonuje także wydarzenia polityczne.
Prezes TVP Andrzej Urbański w wydanym oświadczeniu ocenił, że zatrzymanie ekipy telewizji publicznej w trakcie przygotowywania materiału do wieczornych Wiadomości to „oburzający akt barbarzyństwa, niezgodny z normami cywilizowanego świata”.
– Nie wolno bać się prawdy - podkreślił Andrzej Urbański i zapowiedział, że zamierza zwrócić się do międzynarodowych (w tym także rosyjskich) organizacji z protestem w tej sprawie.
Wsparcia ekipie telewizji publicznej udzieliło też Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich, które wysłało list w sprawie zatrzymania do rosyjskiego ambasadora w Polsce.
Dariusz Bohatkiewicz nie po raz pierwszy relacjonuje konflikt wojenny. Wcześniej przygotowywał materiały m.in. w Iraku. Tam w 2006 r. przeżył wypadek śmigłowca. W Wiadomościach TVP relacjonuje także wydarzenia polityczne.
zródłó tvp info


Komentarze
Pokaż komentarze (1)