W osłupienie wprawiła mnie wiadomość o "samonagrodzeniu" się "elity" naszego Parlamentu. Bez wyjątku, Marszałkowie i V-ce Marszałkowie Sejmu i Senatu przyjęli w roku 2010, nagrody w granicach od 22.000 do 50.000 zł. Wygląda to tak, jakby Rodzice korzystając z nieuwagi dzieci "wyżerali" z lodowki resztki jedzenia. Tylko tak można skomentować zachowanie naszych Prominentnych Przywódcow Parlamentu.
Bronislaw Komorowski, Grzegorz Schetyna, Ewa Kierzkowska, Stefan Niesiołowski, Jerzy Wenderlich, Marek Kuchciński, Bogdan Borusewicz , bez protestów przyjęli nagrody przyznane sobie w trzech transzach w roku 2010 - 7 lipca, 22 października i 9 grudnia. Gdyby prosperyty rozwoju państwa na to pozwalały, nie byłoby w tym nic zadziwjającego. Państwo nasze jest jednak w bardzo trudnej sytuacji materialnej, dotknęła nas Powódź, dotknął nas kryzys jaki panuje w gospodarce światowej, boleśnie dotknęła nas katastrofa smoleńska. Właśnie ta katastrofa spowodowała głęboki kryzys moralny nie mówiąc o kosztach odszkodowań jakie trzeba będzie wypłacić Rodzinom ofiar.
Kto jak kto, ale "Sternicy" państwa powinni mieć wyczucie jak zachować się w sytuacji kryzysu, jeżeli jednak sięgają po pieniądze z pustej prawie kasy, to świadczy tylko o ich moralności. Mieliśmy przyklady ich niestosownego zachowania w wielu newralgicznych sytuacjach. Słynne powiedzenie Komorowskiego do powodzian "...że woda ma to do siebie, że musi spływać do morza..." skompromitowała go nie tylko jako Prezydenta ale przedewszystkim jako człowieka.
Przyznając jednak sobie nagrody Panowie ci pokazali, że ich arogancja i bezczelność posunęla się do najwyższych granic. Dziwi mnie fakt, że nikt nie odmówił przyjęcia tych pieniędzy. Teraz, kiedy sprawa ta wypłynęła jako "news" medialny, powinien pojawić się gest z ich strony. Gdyby to byli Mężowie Stanu z prawdziwego zdarzenia, pobrane pięniądze, szybciutko przekazaliby np. na fundusz dla powodzian. Nie oczyściłoby to ich sumień ale zawsze byłby to gest sprawiedliwy i godny uwagi.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)