Tak jak w kultowym filmie "Dzika banda " grupa rzezimieszków okradała podróżnych, by wpaść w zasadzkę jeszcze większych rzezimieszków , tak w Polsce ABW bawi się w rzezimieszków okradając Polaków z prywatności. Pozostaje otwarte pytanie czy robi to w granicach prawa czy nie? Drugim pytaniem jest zagadnienie kto dowodzi tą bandą ? Czy ich szef Bondaryk , czy premier Tusk. Jeżeli wziąć na serio słowa premiera „ biorę całkowitą odpowiedzialność za służby specjalne” wypowiedziane w 2008 r. to za wykorzystanie podsłuchów dziennikarzy do celów prywatnych ( pan Mączka) odpowiada premier.
A jak tłumaczy się teraz ABW?, Dziennikarze Gmyz i Rymanowski zostali przypadkowo podsłuchani mówi ABW. To, że ABW nie zniszczyło tych nagrań, za ten czyn odpowiada premier.
Wczoraj w TVN24 miało miejsca jeszcze jedno zdarzenie, na które wskazał mec. Giertych. Otóż z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością , były podsłuchiwane rozmowy Sumlińskiego z jego obrońcą mec Giertychem i co gorsza podsłuchy te trafiły do prokuratury.
Jeżeli miało miejsce takie zdarzenie , to byłby to ewenement na skalę Europy i całego cywilizowanego świata , bo takie zdarzenie nie mieści się w żadnych granicach ani prawa ani obyczajów.
W rządzie D.Tuska nie ma min. Koordynatora ds. służb specjalnych , stąd to co się w nich wyprawia jest zasługą D.Tuska.
Czy premier wykaże się taką samą konsekwencją do Bondaryka jak do Kamińskiego, śmiem wątpić. Premier nie odwołując Bondaryka i Mączkę, da sygnał, podsłuchujcie przypadkowo nie tylko dziennikarzy ale i opozycję.
I tylko pozostaje pytanie co z tym policyjnym państwem za czasów PiS , co z tym Ruchem Obrony Demokracji? To ,że państwo policyjne zaczęło się za tego rządu widać gołym okiem.


Komentarze
Pokaż komentarze (18)