W całej nawale degrengolady , dziejącej się w naszym państwie , gdzie afera goni aferę , podsłuchy za czasów PiS to pikuś w porównaniu ze stanem dzisiejszym. Natomiast minstremowe media puszczają do nas oko mówiąc Polacy nic się nie stało. Prezydent zjadł 10 kotletów , to jest wydarzenie , nie Rysio , Grzesio , Miro i Zbysio. Nie stoczniowy inwestor z matrixa, nie afera o SKOK-ach , która jakoś nie przebiła się do świadomości społeczeństwa. Afera z podsłuchami dziennikarzy, z której się cieszę, powinna uświadomić im ,że wiernopoddańcza postawa do niczego dobrego nie prowadzi. Natomiast stopień walizeliniarstwa dziennikarzy można porównać do bohatera książki Genet Jeana „Dziennik Złodzieje” gdzie bohater książki nosił w kieszeni wazelinę. Co prawda potrzebna mu była do innych celów , ale wydźwięk jest ten sam. Wazeliniarstwo dziennikarzy, bezkrytyczne wiernopoddaństwo, brak krytycznego spojrzenia na rządzących , obróciło się przeciw dziennikarzom. Okazało się, że są podsłuchiwani przez tak hołubioną przez nich władzę. Tak panowie z Newsweeka, GW, Dziennika, TVN , Polsat i innych mediów jesteście podsłuchiwani tylko o tym nie wiecie.
A niech jak memento zabrzmią słowa prof. Legutko:
„Tusk w ciągu ostatnich lat stał się politykiem bezwzględnym i brutalnym. Myślę, że jest to najbardziej bezwzględny i brutalny polityk ostatniego dwudziestolecia. Trzyma żelazną ręką partię, poniewiera ludźmi często w sposób chamski. Ale ten jego zamordyzm okazał się skuteczny. Ludzie przez niego poniewierani wychwalają publicznie "Donalda". Teraz posłużył się żelazną miotłą dla oczyszczenia otoczenia, co z punktu widzenia jego interesu politycznego było posunięciem dobrym. Pytanie tylko, czy ludzie wymieceni żelazną miotłą przyjmą to z pokorą, czy też będą czekali na okazję, by się odegrać. Jeśli partia triumfuje, to takie resentymenty nie odgrywają roli. Jeśli jednak popada w tarapaty, to zamordyzm Tuska może się na nim zemścić.”
Stan jaki panuje w P.O. przypomina w jakimś sensie Związek Sowiecki z okresu czystek stalinowskich. Tam też działacze , którzy szli do łagrów pod wydumanymi oskarżeniami lub mieli wyrok śmierci wychwalali Stalina pod niebiosa i niech działacze P.O. o tym nie zapomną. Czy wkrótce będziemy śpiewali piosenki o Tusku w stylu „niech żyje Stalin co usta słodsze ma od malin”, czas pokaże.
http://www.dziennik.pl/wydarzenia/article455271/Prezydent_dostaje_na_obiad_10_kotletow.html


Komentarze
Pokaż komentarze