Nasze rodzime lewactwo często nazywa Kaczyńskiego i Orbana faszystami, a mordercę Castro rewolucjonistom. Dla rodzimego lewactwa morderca Castro ( z jego rozkazu rozstrzelano 15-17 tys. Kubańczyków) więziono ich dziesiątki a nawet setki tysięcy ale to lewactwu nie przeszkadza.
W Europie nawet wyśmiewanie się z homoseksualistów jest mową nienawiści, natomiast prześladowanie gejów przez reżim Castro nikomu z lewactwa nie przeszkadzało. Cała masa europejskich przywódców, takich jak idiota i pijak Juncker powiedział , że Castro dla wielu był bohaterem, premier Grecji żegnał Castro – „ żegnaj komendancie ku wieczystemu zwycięstwu Ludów”, Federica Mogherini nazwała Fidela Castro "historyczną postacią".
„Płacz” rozlega się z Wenezueli , Korei, Północnej z Chin. Obama powiedział, że "historia oceni wpływ, jaki Castro wywarł na losy Kuby i świata", natomiast prezydent-elekt Donald Trump nazwał Fidela Castro "brutalnym dyktatorem" i wyraził nadzieję, że "na Kubie zapanuje wolność, na którą zasłużyli Kubańczycy.
Pinochet ,który objął władze w Chile został nazwany przez lewactwo krwawym dyktatorem. Według różnych źródeł zabito od 1,2 tys. do 3,2 tys. osób, 80 tys. internowano.
Jeżeli porównamy okres panowania Pinocheta z „ wyczynami” Castro , to wypadają one blado przy zbrodniarzu z Kuby.
Dla lewactwa Castro był „ El Comandante” , natomiast Pinochet krwawym dyktatorem.




Komentarze
Pokaż komentarze (11)