Kto nie zna przynajmniej z mediów agenta CBA, bywalca warszawskich salonów, przystojniachy, który rozpracowywał gangi samochodowe i na koszt podatników wyrywał znane postacie życia publicznego?
Tomasz jest człowiekiem cierpliwym, posłankę Rzeczypospolitej tak zniewolił, że gotowa była nawet zrobić dla niego przekręt... kwiaty przynosił, szeptał czułe słówka i zapraszał do fajnych lokali. Zagubiony świeżak z małej dolnośląskiej miejscowości wpadł jak śliwka w kompot. Posłanka nieświadoma zagrożeń czyhających w stolicy, nieświadoma obowiązującej zasady w polityce: jak ty nas nie urąbiesz, to my ciebie na pewno - rozryczała się jak dziecko przed kamerami, gdy okazało się, że adorator okazał się zwykłym agentem pisowskich służb i salsę tańczył do rana dlatego, że chciał ją zmęczyć, a nie ukochać...
Takim skandalem odhaczył Tomasz pierwszy sukces Kaczyńskiego w walce z korupcją.
Rozochocony na maxa ruszył polować na kolejny sukces polityczny prezesa i upatrzył sobie właścicielkę kancelarii adwokackiej jako kolejną ofiarę... wskoczył w ciuchy z Armaniego, autko ze stajni porsche i zamieszkał w wypasionym apartamentowcu. To miał być wabik oraz wiarygodność jego dostatku i bogactwa. Lalka jednak łatwo nie chciała oddać swojej wiarygodności i dwa lata ciągała Tomasza po klubach i znajomych, aż wreszcie zgodziła się pomóc mu w załatwieniu atrakcyjnego zakupu. I buch... przyszło po lalkę CBA i kolejny sukces prezesa został odhaczony...
Sukces medialny prezesa, gdyż jedna posłanka potwierdziła jego tezę, że weźmie każdy tylko potrzebuje czasu, a i przyłapana panienka ze znanego programu była znana bardziej niż jakiś doktor skądeś tam. A doktory biorą więc sensacji żadnej w tym fakcie nie ma i szkoda nawet czas tracić na łapanie takich...
Agent zaczaił się także na byłą prezydentową, ale tutaj już lekko nie było. Ani prezydentowa nie była chętna na zaloty, ani też mało łasa na sprawdzone sposoby agenta. Trzeba było zauroczyć szefa znanej firmy by przekonać społeczeństwo, że i prezydenci mają za pazurami. Sprawa się rypła, facet był nieczuły na uśmiech Tomka, sukcesu nie odhaczono, a na dodatek wredna warszawka rozsyłać zaczęła sobie sms-ami fotkę agenta i dowcipy opowiadała jak to pawie gdzieś tam puszczał...
Tomasz wylądował na emeryturze i powinien cieszyć się życiem, niemałą emeryturą, młodym wiekiem... powinien wyrywać laski na Karaibach (bo polskie to już raczej będą wiać przed nim) i rozbijać się porszakami po monakijskich drogach...
Ale się nie rozbija.
Siedzi w domu i nawet książki pisze, jedną już mu koledzy agenci odbili bo podobno mielił ozorem o szczegółach tajnych akcji. Więc obecnie Tomasz pokazuje się tylko w mediach i zajmuje udzielaniem wywiadów.
O czym?
O tym, że jest ofiarą spisku. Że ma magistra, że nigdy nie został zdekonspirowany, że dopiero później jak te baby rozpracowywał to w akcie zemsty warszawka jego zdjęcie puściła w obieg, że nawet jak się ogolił na łyso, to u pani fryzjerki ktoś go przyuważył i od razu z dziobem na miasto poleciał, że futro zrzuca i trza się pilnować... Że kiedyś był chwalony, głaskany po głowie, a teraz mówią, że zabił kogoś, a on nie zabił tylko był współsprawcą wypadku ze skutkiem śmiertelnym i tylko głupi nie widzi, że to dwa różne trupy w kategorii prawnej. Co innego gdy ktoś kogoś dziabnie nożem, a co innego gdy ktoś się nasadzi się na czyjś nóż...
I w życiu żadnej nie uwodził... to one chciały, to one łaziły za nim, to one prosiły: weź Tomek łapówkę... a on przecież kasy miał jak lodu bo on profesjonalistą jest i wszyscy go wynagradzali, a teraz do licha też może "bywać to tu, to tam", ale ze swojej emerytury musi bulić za przyjemności... A tak w ogóle to szczęśliwy jest, lalkę ma ładną (agentka może?), kocha ją, a ona jego i będzie Tomek ludziom służył i broń go Panie Boże przed sławą... on się brzydzi tym, będzie szedł uczciwą drogą co znaczy, że żadnym celebrytem być nie chce...
Patrzę na zdjęcie Tomka, patrzę na sukces zawodowy: od krawężnika, przez Kola do emeryturki w wieku trzydziestu kilku lat. Jęczący jak baba chłop jak dąb, a dusza taka delikatna... Spalony agent, który nie pozwala o sobie zapomnieć, pokazuje swoje oblicze w popularnych gazetach, jego nazwisko pewnie pojawi się niedługo w Wikipedii. Rozgoryczony Bond, który bez państwowej kasy nie potrafi dobrze się bawić, nie potrafi niczego wyrwać ani znaleźć porządnej roboty.
Niezły z niego agent...
Może jest w tym troszkę prawdy, że to baby poużywały sobie na jego portfelu i bawiły się za friko. Że on frajer jest, bo nie dość, że odstawiony od cycka teraz, to jeszcze jego ofiary po wolności chodzą... ale cóż... jak się gania za poklaskiem to i klaps w tyłek kobiecym pazurem jest bolesny :)
alex
ps. tekst ten jest odpowiedzią na artykuł maud1 "Skandalista Agent Tomek, czyli na zapleczu sklepu"


Komentarze
Pokaż komentarze (26)