Nie wierzą, ale nie mogą przestać o dyskutować o wierze...
W każdym zdarzeniu upatrują palec Boży...
Pytają gdzie On był, gdy zdarzyło się coś złego...
W każdym przejawie nieszczęść, czy to spowodowanych przez Naturę czy przez ludzi widzą Jego ingerencję...
Po to by móc wyśmiać wszystkie ideały, w które wierzą ludzie, a których oni nie tolerują i których się boją...
Czerwoni ateiści.
Pełno ich w polskim życiu publicznym, pełno na forach społecznościowych, przekonują, że wiara jest wymysłem by "znaleźć ukojenie i nadzieję w trudnych chwilach i pokonać strach przed nieznanym"...
Pewnie mają rację.
Bez wiary nic nie uda się zrobić, nie uda odbudować się zniszczonego życia, nie uda się powrócić do normalności po śmierci bliskich, nie uda się poprawić swojego bytu na lepszy, nie uda się pokonać strachu.
Więc w czym problem?
Wiara to przestrzeń społeczno-kulturowo-psychologiczna. Dla wierzących ma swoje konsekwencje w życiu, w sposobie jego odczuwania, w relacjach z ludźmi, w postrzeganiu wartości, w niesieniu pomocy. To pewne wymagania stawiane sobie i innym. To bycie także spokojniejszym o przyszłość mimo tego, że nie zawsze maluje się ona w różowych barwach. To wiara, że się uda, że po burzy przychodzi słońce, a po nocy dzień...
Ateizm to próżnia w tych aspektach świata wewnętrznego, co nie oznacza, że jest zły. To, że niczego nie nakazuje, że jest obojętny w kwestii idei bóstw czy wiary nie jest niczym nagannym.
To taka sama forma układania sobie życia, podobnie jak wiara w siły wyższe - tylko na przeciwstawnych biegunach, gdy nikt nikomu nie staje na drodze, a światy te nie są skonfliktowane.
Ktoś wierzy w moc sił kosmosu, inny w moc własnego Ja.
I każdy żyje po swojemu...
*****
W Polsce ateizm to przede wszystkim aspekt polityczny.
Aspekt biegających z krzyżem, kiełbasą i wódką polityków, aspekt umierającej kultury komunizmu, kultury, która z braku alternatywy zaczyna stawać na barykadach i krzyżem bić po głowach wszystkich obywateli.
W imię wolności, tolerancji, prawa do własnych poglądów, wyznania...
To aspekt tych, którzy z wiary zrobili płaszczyznę prześmiewczą by aferami pedofilskimi uderzać w tych, którzy dziecka nigdy by nie dotknęli złym dotykiem. To aspekt tych, którzy wojenną historię kościoła sprzed wieków przenoszą na grunt dzisiejszych relacji społecznych, by uderzać w morale instytucji kościelnej.
Polski, czerwony ateizm.
Nachalny, chamski, głośny i dyletancki.
Czerwony ateizm, którego niewierzący wyznawcy w dalszym ciągu należą do wspólnoty kościelnej i nie zamierzają się z niej wypisać, którzy chrzczą swoje dzieci w obrządku kościelnym, w obecności księdza, którego później nazwą przyjacielem pedofilów...
Biorą śluby w otoczce welonów i przysięgi przed Bogiem, i błogosławi ich ksiądz, którego później nazwą darmozjadem i pijawką...
Korzystają z ostatniej posługi i namaszczenia, którego udzieli im ksiądz, mimo tego, że całe życie nazywali wiarę śmiesznością.
A na koniec zdziwią się, że ksiądz nie chciał pochować członka ich rodziny zgodnie z religijnym obrządkiem, ponieważ wierny nie uczęszczał do kościoła...
Polski czerwony ateizm.
Pusty, nijaki, bezideowy, próżny i na posługach polityków...
alex


Komentarze
Pokaż komentarze (53)