Sprowokował mnie do napisania artykułu wywiad senatora Piesiewicza, którego udzielił w tygodniku Wprost. Nawiązuje on do szantażu jakiemu uległ senator na wskutek swojego nierozważnego zachowania i znajomości z ludźmi o dyskusyjnej reputacji kilka lat temu.
Początkiem afery był film, który pojawił się w Super Expresie. Wspaniały kąsek gdyż senator nie dość, że w sukience był to jeszcze ukazał się jako nawąchany przeciwnik polityczny – czyli dwa w jednym.
Jak to się zaczęło?
Samotny senator zaplątał się w miłostkę z czymś co podobno było kobietą, ale w rzeczywistości prawdopodobnie tylko panną na usługach, potocznie zwaną dziwką. I zapłacił za to paskudnie wysoką cenę. Ponieważ jak przystało na dziwkę, pracowała nie tylko na siebie, ale i na alfonsów pilnujących jej bezpieczeństwa. A jak wiemy koszty utrzymania tej grupy społecznej są bardzo wysokie.
Więc senator w swojej głupiej nierozważności odnowił znajomość i umówił się z tym czymś, a to coś umówiło się jeszcze z dwiema innymi.
Piszę „to coś”, bo nie sposób zidentyfikować, na podstawie wypowiadanych przez to coś słów, co to być mogło. Był to język ukochany przez osoby, które nie posiadły mocy sformułowania zdania w poprawnej polszczyźnie, a których zasób słów ogranicza się do kilku „łacińskich” zwrotów dających wyraz otaczającej rzeczywistości.
Ale wróćmy do tematu.
Na filmiku, lekko przyciemnawym, widzimy coś co ma być senatorem na imprezie z trzema laskami i coś białego co on podobno wdycha. A potem widzimy niejarającego już nic senatora, przebranego w sukieneczkę, bez kontaktu ze światem realnym, za to z czymś co maluje jego zaciśnięte usta. W tle, jak lejtmotive przejawiają się słowa ulubione przez dresiki, męty i wszelkiego rodzaje żule uliczne.
Nawet posłowie stwierdzili w czasie „Afery Piesiewiczowej”, że to nie przystoi i gazetka brukowa dała doopy. Ale gawiedź i elektorat podchwyciło temat i międliło go, załatwiając dwie rzeczy na raz: dobić opozycję i sobie upuścić trochę przy klawiaturze…
Żeby było poważnie, prokuratura też podjęła temat, by osądzić senatora za to co wąchał dwa lata temu. On twierdzi, że to były leki, dziwki, że to kokaina.
Ciekawe komu uwierzy?
Pytanie sensowne ponieważ szantażyści po przesłuchaniu zostali zwolnieni ze względu na niską szkodliwość społeczną a i do tej pory nie udało się przeprowadzić procesu, gdyż główni bohaterowie nie stawiają się na sprawy… jeden z nich spędzał czas pod Pałacem w akcjach przeciw krzyżowi i być może dlatego nie miał czasu stawić się w sądzie.
Wiemy też, że szantażyści dostaliby najwyżej 3 lata, a senator może oberwać za to, że sobie powąchał i podobno poczęstował dziewice, nawet lat 8.
To jest wskazówka jak dobrze zarobić i nie ponieść odpowiedzialności oraz ostrzeżenie, że nawet na prywatnej bibie wąchać nie wolno.
*****
Senator, gdy za trzecim razem biesiadnicy przyszli po kasę wkurzył się i pognał na policję. Może dlatego, że nie miał już nic do rozdania, a może dlatego, że miał już dość. Bo trudno, żeby harować na dziwki i ich alfonsów.
Obrotni biznesmeni półświatka wpadli… przynajmniej teoretycznie.
*****
Pytanie panie senatorze brzmi, dlaczego nie poszedł pan na policję od razu tylko pozwolił by jakieś wywłoki systematycznie pana straszyły?
Proszę wierzyć, naród by się pośmiał z tej sukienki, ale naród wie co to dobra zabawa i niejedno już widział: bliskie kontakty z podłogą hotelu poselskiego co niektórych i sugerowanie, że to wina tabletek gwałtu, pijane wyczyny w komunikacji miejskiej czy też na polach golfowych. Już nie wspominając, jak naród potrafi sam się bawić na domowych balangach. Zresztą naród nie lubi się śmiać za długo z jednego dowcipu i szybko by zapomniał, zwłaszcza, że tym razem sprawa cuchnie, choćby ze względu na elokwencję i finezyjny język narratorki.
Pewnie dać się zastraszyć to największy błąd.
Cokolwiek się nie stało i jak bardzo by nie było bulwersujące, była to prywatna impreza senatora i nie powinna znaleźć się w sieci. Ale się znalazła, bo niektórzy nie znają normalnego sposobu na zarabianie kasy, a i senator powinien pamiętać, że z racji swojej pracy publicznej i zawodowej jest szczególnie narażony na podglądanie…
alex


Komentarze
Pokaż komentarze (5)