Człowiek o moim życiorysie jest naprawdę głęboko poraniony przyglądaniem się temu, co się dzieje z polską polityką zagraniczną...
Anna Fotyga 22.04.09
Anna powróciła znienacka w maju po wizycie prezydenta Obamy w Polsce i entuzjastycznie ogłosiła, że prezes zostanie wkrótce premierem. A jak on - to i ona będzie mogła ponownie pełnić funkcje godne jej ambicji i możliwości. Będzie mogła tańczyć z ambasadorami, będzie mogła prezentować znajomość obcego języka w jakże modnym i lansowanym przez naszych polityków stylu hardkorowym.
Anna poczuła ten zapach władzy, który kiedyś utorował drogę Lepperowi prosto z PGR-u do ministerialnego fotela, zapach tak ulubiony przez jej formację… na tle fragransu tamtych dwóch lat, jakże pięknie i światowo wyglądała torebka Chanel kupiona okazją u handlowca ze Wschodu Dalekiego. Jakże światowo wyglądały zmagania posła Karskiego na polach golfowych, jak iście amerykańsko wyglądały wyścigi posła Kurskiego na autostradzie… prawie jak w Majami Wojs.
Nie to co jakieś afery z wyrywaniem biednych dziołch ze wsi, przez andrzejowych kandydatów do Parlamentu z wiejskich kręgów wyborczych.
A więc szansa powróciła wraz z tym człowiekiem - Barakiem Obamą, który miał być końcem cywilizacji białego człowieka. To nic, że Anna z nim nie gadała wcale, to nic, że i prezesa zatkało na sam widok i nawet nie miał sił zdjęcia z komórki pstryknąć ani o Smoleńsku wspomnieć – sama obecność „czarnego końca białej cywilizacji” w Polsce, obudziła entuzjazm i radość w sercu Anny.
Tak, "koniec cywilizacji” (end of cywilizejszon łajt pałer) na nią spojrzał a ona już zobaczyła siebie u jego boku jako tą, która rozwikła zagadkę smoleńskiej mgły. Tak, ona rozmawiała z ambasadą amerykańską, musiała ustalać przyjazd Amerykanina i dogrywała jego spotkania w Katedrze Polowej co do sekundy.
Musiała tam być.
Inaczej „koniec cywilizacji” by nie przyjechał… przecież przyjechał do Polski tylko po to by wesprzeć walkę prezesa przeciw tworzeniu kondominium rusko-szwabskiego w kraju nad Wisłą. Przecież była Anna z Antonim w Ameryce, naciskała kongresmenów, naciskała i "Jego" i odniosła sukces. Teraz, od 28 maja jest już bezpieczniej w ojczyźnie.
Matko!
Jaki świat jest cudownie piękny.
Niemcy też byli przecież na tym szczycie z „końcem cywilizacji”, ale to nie było patrzenie sobie tylko w oczy.
O nie...
Tam prezes przedstawił jasno i zdecydowanie swoją koncepcję współpracy polsko-amerykańskiej w sprawach globalnych…
Sprawy globalne – jakie to mądre słowo i jak ładnie brzmi...
Anna to wszystko widziała i słyszała.
Od maja Anna czuje.
„Ja czuję wiatr, jestem zwierzęciem politycznym i takie rzeczy czuję…”
Tylko skąd wieje ten wiatr?
alex


Komentarze
Pokaż komentarze (9)