Mama: Czy powinniśmy na jutro zabukować lot do domu?
Julie: Nie mam czasu, żeby o tym teraz myśleć.
Mama: Rozumiem.
Julie: Czy wiesz czy już go złapali?
Mama: Napiszemy Ci jak będziemy wiedzieć. Oglądamy wszystko w telewizji.
*****
Co to jest?
Wymiana esemesów pomiędzy rodzicami a córką przebywającą na wakacjach?
Proste pytania bez znaczenia… ale zaczynają być nieprawdopodobne wobec sytuacji jaka zaistniała w czasie ich wysyłania.
Dlaczego?
Ponieważ w czasie ich wysyłania po terenie, na którym córka przebywała, ganiał szaleniec przebrany za gliniarza i strzelał z maszynówki do wszystkiego co się ruszało. Biegał i co upatrzył, wysyłał do świętego Piotra.
Rodzice o tym wiedzieli, oglądali telewizję, w której relacjonowano to co dzieje się tam, gdzie przebywa córka. Na koniec pytają czy mają zarezerwować lot…
Pytanie jak najbardziej wskazane – przecież gdy córka dostanie kulkę to i lot niepotrzebny :/
Tak samo pytanie „czy dziadek ma po ciebie przyjechać?” – dlaczego nie rodzice? Dziadek nie wart już życia?
*****
Od kilku dni jesteśmy bombardowani przez media i polityków sprawą wybuchów i strzelaniny w Norwegii. Media wzajemnie się licytują w podawaniu możliwych przyczyn tej tragedii, prześcigając się w kompletnej dezinformacji społeczeństwa. Jeszcze kilka dni i nikt już nic ze sprawy nie zrozumie…
I o to właśnie chodzi. Za kilka tygodni sprawa ucichnie, a o tym co odkryli śledczy nie będzie już mowy w mediach.
*****
Wszystko zaczęło się od tego, że podobno jakiś gość zdetonował ładunki wybuchowe w Oslo a potem przez nikogo nie niepokojony popłynął na wyspę pełną dzieciaków i zrobił tam jatkę. Podobno należał do klubu łowieckiego i to tłumaczyło pewnie legalne posiadanie broni maszynowej, z której strzelał do wyspiarzy jak do kaczek.
Ubrany był w stój policyjny, z odblaskami by łatwiej mógł być zauważony. I tak sobie chodził…
Dzieci powysyłały esemesy do rodziców, że chyba nie dożyją wieczora, rodzice zadzwonili na policję by powiedzieć, że coś złego dzieje się na wyspie. Policja zgłoszenie przyjęła, ale nie dotarła szybko… a to motorówek nie mieli, a to helikoptera…
Gostek chodził sobie i strzelał jeszcze dwie godziny dzięki uprzejmości policji – tyle czasu wystarczyło by zwiększyć rozmiar tragedii.
Premier Norwegii pochwalił policję za błyskawiczną reakcję.
Cywile podpływali wtedy do wyspy kilka razy i ratowali kogo się dało. Jakiś Niemiec przebywający na wakacjach pomógł, jakiś Norweg zabierał dzieci na łódź... a policja dalej nie mogła łodzi zdobyć...
Każdy kto choć raz był w Norwegii wie, że łódki i motorówki są tam popularnym środkiem komunikacji, a przy każdym prawie brzegu stoi wypożyczalnia. Nie ma problemu z dostaniem się na żadną wyspę.
Może wtedy były wszystkie zamknięte?
Podobno na wyspie miał być też premier. Musiała być tam także jego ochrona i inni policjanci skoro nasz bohater biegał w stroju gliniarza… chyba, że chciał się wyróżniać z tłumu…
I tak sobie biegał w odblaskach na kurtce i strzelał…
Czy nie przypomina nam to dobrą passę rzekomych bojowników Al - Kaidy, którzy wbijali się w dwie wieże WTC? Wtedy też uśpione służby nie zwróciły uwagi na latające samoloty bomby, na walący się jeden budynek, a system obrony przeciwlotniczej niczego niepokojącego nie zauważył…
*****
Poczekamy jeszcze trochę i dowiemy się komu tak naprawdę zależało na awanturze w Norwegii. Niektórzy już teraz zastępują przyczynę - skutkiem, by wskazać społeczeństwu nową drogę do bezpieczeństwa. By dostać więcej uprawnień do odebrania wolności w imię dbania o bezpieczeństwo obywateli.
Skoro nie wypaliła wiadomość, że był to islamski terrorysta, to wymyślono teraz chrześcijańskiego fundamentalistę. Masona i Templariusza. Każde określenie będzie dobre by zamydlić niedopowiedzenia związane z reakcją służb bezpieczeństwa.
*****
Dwa najpotężniejsze kraje świata, które nie raz miały do czynienia z terroryzmem po swojemu skomentowały wypadki w Norwegii.
Rosyjski komentator powiedział, ze nie ma czegoś takiego jak naród szczęśliwy, a norweskie ofiary to, mówiąc delikatnie, ludzie bez instynktu do życia.
Sporo w tym racji. Utopia nie istnieje - jest tylko utajona nieszczęśliwość mająca raz na jakiś czas swój wybuch. Norwegowie są zimnym narodem, w którym panują dziwne dla nas zasady. Ostatni wyczyn detektywa Rutkowskiego po raz kolejny pokazał, że w tym fajnym kraju można ot tak sobie odebrać dziecko emigrantom i przekazać do adopcji norweskiej rodzinie. I nikt nie pyta jakim prawem.
Dla odmiany amerykański kontrowersyjny publicysta powiedział, że cała sytuacja kojarzy mu się z Hitlerjugend… o ile można zrozumieć zbulwersowanie porównaniem, to na pewno dziwi fakt, że w Norwegii już 14-letnie dzieci są poddawane politycznemu i partyjnemu praniu mózgów. Wyspa Utoya jest tego dowodem.
alex
W Norwegii na razie nie szuka się odpowiedzialnych za słabą reakcję policji i służb. Opozycja nie atakuje też lewicowego rządu. - Każda ofiara to tragedia - mówił premier Stoltenberg podczas niedzielnego nabożeństwa żałobnego w Oslo, które w telewizji oglądał cały kraj. Uczestniczący w nabożeństwie król Harald V miał łzy w oczach, królowa Sonja była zdruzgotana. Pod katedrą ludzie składali kwiaty…
I będziemy świadkami kolejnego spektaklu, a niewygodne pytania utoną w morzu fotografii, wywiadów, nowych pomników i filmów poświęconych ofiarom...


Komentarze
Pokaż komentarze (16)