Komu Andrzej Lepper mógłby zaszkodzić, o interesach których to oficerów mógł mieć ochotę mówić gdyby doszło do aresztowania?
To pytanie redaktora Gadowskiego na pewno jest zasadne biorąc pod uwagę, że w Samoobronie pracowali byli funkcjonariusze służb bezpieczeństwa. Pracowali też w powołanym przez Leppera Centrum Informacji Aferalnej, która zajmowała się zbieraniem materiałów mających kompromitować polityków. Lepper do dyskusji z ekspertami się nie nadawał, a jako postrach polityków III RP mógł w ten sposób przysłonić swoją niewiedzę i niekompetencję. Zaś funkcjonariusze krążący wokół przewodniczącego Samoobrony od zawsze byli blisko związani z politykami SLD.
Służby peerelowskie to taka sierota po starym systemie, niezadowolona ze zmian, ale mająca wystarczająco środków by powoli wgryzać się w nową rzeczywistość. Sierota, która nie lubi rozgłosu i pilnuje swoich tajemnic. Im mniej szumu medialnego – tym lepiej dla jej pracy. Zawsze poza kontrolą - taka black hole nawet dla Sejmowej Komisji Służb Specjalnych.
WSI zawsze wywierała wpływ na polityków, a Samoobrona była jednym z takich przyczółków do wpływu na prace parlamentu i rządu. Kontakty oficerów WSI i polityków SLD też nie były żadną tajemnicą… a spotkania Leppera z Millerem były właśnie inicjowane przez służby i to zanim Miller przejął władzę :)
Rozwiązanie WSI problemu nie rozwiązało… ci ludzie nie wyparowali, są wciąż obecni... z tym, że teraz poza wszelką kontrolą.
Powstanie Samoobrony poprzedził upadek partii Stana Tymińskiego, który nie wiadomo skąd pojawił się w polskiej polityce na początku lat 90-tych (oczywiście z teczką będącą batem na polityków). Wkrótce jednak Tymiński znudził się obywatelom, a większą karierę mógł zrobić chłopski watażka chłostający wyzyskiwaczy czy wysypujący zboże na tory. Sam Tymiński skarżył się, że miesiąc przed wyborami zabrano mu biuro, telefony i oddano je Lepperowi. A nowa nadzieja polityki polskiej i zarazem zadłużony po uszy rolnik w dziurawym swetrze, nagle zaczął jeździć na kursy PR do Ameryki.
Nie wnikając w szczegóły kariery politycznej Andrzeja Leppera, nie możemy zapominać, że Samoobrona była partią populistyczną podobnie jak SLD czy późniejszy PiS. Na populizmie i ludziach niezadowolonych z przemian, najlepiej robi się interesy: społeczeństwo zajęte nagłaśnianymi aferami nie zauważa, że po cichu uchwalane są ustawy mające zabezpieczyć byt niewidocznym spadkobiercom poprzedniego systemu. Afery, które mają umoczyć rząd czy opozycję są niczym innym jak odwróceniem uwagi społeczeństwa… ale nie od spraw ważnych – jak myślą pieniacze na forach klepiący jak mantrę historie o służbie zdrowia czy bezrobociu… To tylko odwrócenie uwagi od cichociemnych interesów.
Andrzej Lepper poswawolił sobie za swojego premierowania aż nadto, chociaż z niewiadomych powodów dostawał tekę ministerialną dwa razy. Poparcie dla jego partii spadło poniżej progu wyborczego gdyż większość elektoratu zjadł PiS, a i seks afera czy afera gruntowa dopełniły dzieła.
Dzisiaj dwie partie biją się o dawny elektorat Leppera: PiS i SLD. Obie łapczywie zachęcające do swojego programu, bazującego na najniższych potrzebach elektoratu i obie obiecujące gruszki na wierzbie. Obie kombinujące na boku i dogadujące się po cichu. Przykładem tego były ostatnie wybory prezydenckie, które pokazały, że mimo rzekomej neutralności lewicy, karę ponieśli jej politycy, którzy oficjalnie poparli kandydata Platformy na prezydenta.
Przykładem może być także wściek lewicy na odejście Kluzik-Rostkowskiej do partii rządzącej. O ile niezadowolenie prezesa jest jak najbardziej uzasadnione, o tyle reakcja polityków lewicy na to zdarzenia – bardzo zastanawiająca :)
Wczoraj KW Samoobrony zarejestrował się jako pierwszy w PKK. Powrót Samoobrony do życia politycznego byłby raczej wątpliwy, jednak każde kilka procent wyrwane opozycyjnym partiom przez Samoobronę, stawia pod znakiem zapytania szanse na rządzenie PiS czy SLD.
Śmierć Leppera może być działaniem policzonym na współczucie. Elektorat ludowy i niezadowolony zagłosuje na Samoobronę, na popularności nieżyjącego przewodniczącego i na teoriach spiskowych jakie pojawiają się i jeszcze pojawią można coś zyskać przecież. To może być znaczący doping do głosowania.
Kwestią czasu jest rozwiązanie zagadki, która partia opozycyjna przyjmie w swoje ramiona elektorat i sieroty po Andrzeju Lepperze. I która poprawi sobie w ten sposób notowania.
Jedno w tej smutnej historii jest pewne: ci, którzy kreują nagłe i zastanawiające kariery polityczne zawsze wystawiają rachunek… tu nie ma miejsca na sentymenty i zawsze przychodzi czas zapłaty.
alex


Komentarze
Pokaż komentarze (4)