alex.sorga alex.sorga
1733
BLOG

Bój to był ich ostatni...

alex.sorga alex.sorga Polityka Obserwuj notkę 42
Tutaj jest Polska, to Polska w pigułce.
 
Tak mówił jeszcze niedawno prezes PiS wizytując Wałbrzych przed wyborami. W tym mieście podobno skupiły się wszystkie patologie Rzeczypospolitej Tuska.
 
Można zrozumieć urastanie powagi handlu głosami przed wyborami jesiennymi i wybielanie się opozycji na tle tej wrednej Platformy. Przecież nikt nie musi wiedzieć, że jakaś kandydatka PiS-u też kupczyła przed wyborami samorządowymi i nawet wyrok za to dostała – karę, której sama na wszelki wypadek się poddała by nie prowokować wysokiego sądu i nie nagrabić sobie więcej…
 
Wybory wałbrzyskie, które wczoraj się odbyły, pokazały, iż na nic zda się histeria, na nic zda się rwanie szat. Obywatele miasta i tak wiedzą kto kupczy, kto robi przekręty i komu tak naprawdę zależy by to miasto przejąć i powpychać do magistratu bezrobotne córki czy żony.
 
Kandydat Lubiński do końca robił z siebie jedynego mężnego, do końca spacerował po mieście w towarzystwie Marka Dyducha, nawet do pomocy zaciągnął Katarzynę Piekarską… nie wiem czy dziewczyna zdawała sobie sprawę z tego w co wdepnęła i kogo tak naprawdę firmowała swoją twarzą.
 
W wyborach wałbrzyskich wzięła udział prawie połowa mieszkańców - udowadniając, że to miasto nie musi być pokazywane paluchami i potrafi podejmować decyzje nie patrząc na populistyczne hasełka kandydatów. Wygrana Szełemeja to tylko przypieczętowanie zwycięstwa sprzed roku i przypieczętowanie rozsądku. To tylko potwierdzenie, że nie ma już miejsca dla czerwonych w tym mieście i opowieści o pięknych żłobkach, piaskownicach i bezpiecznych ulicach… przyszedł czas na piękne żłobki, piaskownice i bezpieczne ulice.
 
Wałbrzyszanie rozumieją różnicę pomiędzy słowem „powinniśmy” a „zrobimy” ponieważ to oni są Wałbrzychem, a nie prezes PiS czy Katarzyna Piekarska.
 
Największym przegranym w Wałbrzychu okazał się nie kandydat PiS, który uzyskał tylko 5%  - przegranym okazał się Mirosław Lubiński i jego wspólnik Longin Rosiak. Wygrana Szełemeja pokazała, że afera z kupczeniem uderzyła bardziej w Lubińskiegi i utrzymała poparcie dla kandydata Platformy na jeszcze większym poziomie niż w roku ubiegłym…
 
Wczoraj poparcie dla Lubińskiego spadło z 49% do 14% i pewnie byłoby nietaktem zapytanie dlaczego spadło tak drastycznie od ubiegłorocznych wyborów?
 
Czyżby obstawa policji przy lokalach wyborczych miała na to wpływ?
 
W końcu nie jest tajemnicą, że menelowi ufać nie można i danie mu w łapę dwudziestu złotych na bełta w domu, przed głosowaniem będzie miało taki efekt, że zaleje dziób i na wybory nie pójdzie z braku sił. O wiele bezpieczniej dać mu pod lokalem wyborczym – jednak w obecnej sytuacji niebezpieczne byłoby to dla kandydata.
 
Z drugiej strony nie oszukujmy się, że szanujemy ludzi, którzy do kumpla wysyłają innego kumpla z dyktafonem. Że szanujemy gościa, który idzie na żebry po posadkę dla żony, a potem mówi, że chciał pokazać korupcję. Że wierzymy dresikowi, który idzie do prokuratora i prosi o celę gdyż zaczęły nim targać wyrzuty sumienia iż swoim zachowaniem uderza w podstawy demokracji.
 
Że wierzymy zwykłym złodziejom, którzy wobec wizji pierdla robią z siebie ofiary walki politycznej…
 
*****
 
Ostatnio Wałbrzych stał się polem walki polityków wszelkiej maści. Niedawno premier Pawlak postanowił zrobić skok na Wałbrzyską Strefę Ekonomiczną i obsadzić swoich zaufanych w dobrze prosperujących projektach inwestycyjnych tego regionu. Wściek przedstawicieli samorządów w rejonie był taki, że wzięli sprawy w swoje ręce i pojechali do Pawlaka. Gdy to nie pomogło powiedzieli, że przejmą strefę od państwa…
 
Chyba nie ma bardziej dojrzałej decyzji jak wzięcie pełnej odpowiedzialności za swoje rządzenie. Jak dbanie przede wszystkim o interes swojego regionu, a nie o interesy jakiejś partii w Warszawie.
 
Wczorajsze wybory w Wałbrzychu pokazały, że miasto to myśli przede wszystkim o rozwoju, a nie skupia się na wspomnieniach o tym co już nigdy nie wróci i tak naprawdę nie wiadomo po co by miało wrócić. Pokazały także, że w wyborach liczą się osiągnięcia i autorytet kandydata - TU – na miejscu, a nie jego obecność w przeszłości w senacie RP. I, że społeczeństwo obywatelskie rodzi się w bólach, ale jest jedyną alternatywą dla naszego kraju.
 
*****
 
Myślę, że afery wałbrzyskie szybko teraz spadną z czołówek gazet i mediów. Przegrani z lewej strony nie potrzebują rozgłosu przed wyborami parlamentarnymi, a już na pewno nie wyślą sygnału na całą Polskę, że ich walka o uczciwość okazała się zwykłą propagandą by wspomóc upadającą czerwoną partię na Dolnym Śląsku.
 
Ponieważ ten czerwony kombinat w tym rejonie nic wspólnego z lewicą nie ma oprócz nazwy. A i jego elektorat nie chce dłużej być wykluczony i niepotrzebny. Nie chce ciągle słuchać, że Wałbrzych nie jest miastem elit tylko ludzi biednych. Chce tak samo uczestniczyć w jego życiu, nawet wtedy gdy wyjście z dna będzie wymagało heroicznego wysiłku…
 
alex

  

alex.sorga
O mnie alex.sorga

.................................... ............................................ .....

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (42)

Inne tematy w dziale Polityka