Dużo w naszym życiu zależy od pań. W zasadzie są podstawą naszej egzystencji – opiekuńcze, czułe, gospodarne i tak naprawdę mając kobietę w domu bieda w oczy nigdy nam nie zajrzy. To one ugotują z niczego – coś. To one potrafią zrobić zupę na kiju. To one zadbają o porządek i spokojny dom. To one samą swoją obecnością gwarantują spokój i ciepło domowego ogniska.
Są idealne. Mogą pracować zawodowo i w niczym nie przeszkadza im panowanie nad domem, ładem i spokojem w nim.
Takie je kochamy i takie chcemy żeby były. Samodzielne, ale i przy nas. Czasami uległe, czasami uparte i stanowcze. By były partnerkami, ale nie siłą dominującą w domu. By były tajemnicą, a nie przeszkloną szafą, w której wszystko jest w zasięgu wzroku…
Takie dzisiaj są nasze panie. Potrafią zachować równowagę w jakże bardzo nowoczesnych czasach. Świetnie radzą sobie w pracy zawodowej, niczym nie zaniedbując życia rodzinnego.
Politycy wtłaczają je w różne role. Dyskutują ile pań powinno zajmować pierwsze miejsca na listach wyborczych. Mówią o tym jak bardzo je szanują. Ile chcieliby dla nich zrobić i jak bardzo ułatwić im życie. Kłócą się o wysokość becikowego dla kobiet, ale nie pytają czy chcą mieć dzieci. Debatują nad czasem ich pracy zawodowej, ale nie sprawdzają się ile z nich do wieku emerytalnego dotrwa w aktywności zawodowej. Mówią, że młode damy są przyszłością, ale jako współpracowników widzą kobiety ze znacznym stażem pracy.
I w czasie tych gorących przedwyborczych dni pokazują nam jak bardzo różne są ich wyobrażenia naszych kobiet i ich roli w społeczeństwie, mimo szumnych zapowiedzi.
Za przykład mogą posłużyć dwie opozycyjne partie, które oprócz tego, że na sztandarach mają wypisane „prawa kobiet do…” – to tak naprawdę kobiety służą im tylko do zaspokajania różnych potrzeb.
Cool and jazzy kobiety prezesa mające być wzorem nowoczesności i wyluzowania, w głębi ducha okazały lanserkami uległych dziewuch, które marzą o roli kuchty czekającej na swojego starego by z podziwem słuchać jego opowieści o wyczynach w robocie. To maszynki do produkowania nowych podatników, dla których seks ma być tylko metodą zimnej kalkulacji zabezpieczenia emerytalnego na przyszłość.
Głupie, nie oczekujące niczego, nie znające się na niczym oprócz gotowania i sprzątania. Nie potrafiące napisać ani porządnego wiersza ani nic wartościowego co mogłoby im poprawić samopoczucie. Patrzące z obrzydzeniem na babochłopy robiące karierę zawodową i korzystające z możliwości nieskrępowanej zabawy by rozładować stres.
Z drugiej strony mamy dziewczyny lewicy. Wyluzowane, pełne chęci do bycia nowoczesnymi. Ich role zaprezentowane na spotach są jasne… nie są to żadne dziołchy nie wiedzące po co są cycki. One wiedzą o co biega i jak dziękować gdy jakiś bohater wyciągnie je z opresji na parkingu… uratowana od razu się oblizuje i zaczyna rozbierać. I mogłoby być ostro gdyby nie ten bohater, który powiedział – nie!
I skoro już nie można tak zachęcić do siebie to jest jeszcze inna metoda jak zdobyć poważanie i szacun. Może dama zacząć się rozbierać przed kamerami i wyskakiwać z ciuszków. Może dojść do momentu gdy pokaże cycki, ale nie dojdzie gdyż dama się szanuje… I mówi: „zagłosuj, a zobaczysz resztę” lub mogłaby sobie darować i powiedzieć po ludzku – zapłać to dostaniesz…
A potem założy elegancki żakiet i zacznie robić za biznesłomen...
*****
Tak właśnie są lansowane bądź lansują się same na szczyty władzy nasze panie z prawej i lewej strony. Każda z tych bohaterek wie jaka jest najszybsza droga do osiągnięcia szczęścia lub sukcesu. Każda prezentuje swoje walory tak jak potrafi najlepiej i oferuje to co potrafi najlepiej…
Starsi koledzy z prawej i lewej strony nie reagują na takie formy autoprezentacji. Jedni pewnie z radością, że damy spalą się już na początku kariery, drudzy pewnie dlatego, że uciecha stoi u bram i pewnie na coś damy się przydadzą…
Wszyscy jednak nazywają to prawem do wolności wypowiedzi.
Więc drogie panie...
Odejdźcie na chwilę od swoich obowiązków i wygospodarujcie czas by w niedzielę stanąć przy urnie. Nie siedźcie biernie w domu bez nadziei, że wybory coś zmienią. Jeżeli nie pójdziecie na wybory, to być może nadejdzie czas gdy ktoś dbający o wasze szczęście wyznaczy wam ustawowo rolę maszynek do produkowania przyszłych podatników, albo rolę dziwek.
alex


Komentarze
Pokaż komentarze (4)