Jeśli myślicie że kiedykolwiek zdobędziecie władzę to się mylicie - powiedział kilka lat temu Jarosław Kaczyński, kierując swoje słowa do Platformy zasiadającej w ławach opozycji.
Kto by pomyślał, że już dwa lata później społeczeństwo pokaże prezesowi drzwi, a kolejne cztery lata później drzwi już otworzy.
Dzisiaj prezes mówi inaczej: Prędzej czy później zwyciężymy, bo po prostu mamy rację… choć przyznał, że skoro społeczeństwo tak wybrało to znaczy, że tak mu pasuje. Po kolejnej nieprzewidzianej przegranej darował już sobie komentarz o tym, że społeczeństwo woli afery, układ, nomenklaturę i okradanie państwa.
Może zapomniał…
A może był zmęczony?
Nie było także słów o sfałszowanych wyborach...
Ale obiecał nam Budapeszt w przyszłości… równie dobrze mógł obiecać Białoruś :)
Nie podziękował obywatelom za udział w wyborach ani za głosy dla PiS, przypomniał, że jeszcze ma oręż, zagadnął coś o Piłsudskim. Nietrudno zrozumieć przekaz.
Nikt nie zapomniał przecież czym był Budapeszt.
Trzy lata temu powiedział, że jeżeli w 2011 roku wyborów PiS nie wygra, to pozostawi miejsce innym, pewnie młodszym, którzy dalej będą prowadzili jego partię. Dodał jednak, że PiS ma wszelkie szanse wygrać i w związku z tym jeszcze trochę młodzi się pomęczą. :)
Jednak nie wygrał.
Nadszedł szedł czas na odważne decyzje.
Dla prezesa Kaczyńskiego.
alex



Komentarze
Pokaż komentarze (6)