W zasadzie księża, którzy rzucają sutannę zajmują się swoim nowym życiem i nie wracają do przeszłości. Nie drążą na zewnątrz swoich problemów etyczno-duchowo-egzystencjalnych, ale rozpoczynają nowe życie rezygnując zarazem ze wspólnoty kapłańskiej. Podejmują decyzję świadomie licząc się z konsekwencjami, ale są wolni intelektualnie i duchowo i nie marnują swojego czasu na pisanie pamiętników o życiu kapłańskim.
Są też tacy, którzy sporo oczekują po życiu u boku Pana Boga… może przyzwoita plebania, może posłuszni wierni, może brak biedy w okolicy by nie psuć sobie wrażenia nieba na ziemi. Wszak zawód ksiądz przy odrobinie szczęścia to niebo na ziemi właśnie :)
Ale czasami parafia jest nieudana - jakieś wioski czy małe miasteczka, które raczej satysfakcji nie przyniosą. A samotność zaczyna doskwierać i chęć wyżalenia się światu z nieudanej kariery dręczy spokój duszy. A i czarcie pokusy są takie same jak wszędzie.
Kobiety…
I taka też się pojawiła dzięki Opatrzności Bożej, która nad młodym Sługą Bożym czuwała. Pojawiła się młoda wdówka, która utuliła, ból zmniejszyła i zawiedzenie młodego księdza odgoniła. Oboje młodzi z rozczarowanym życiorysem. On się zakochał i w czerwcu ubrał w słowa swoje zamiary – chce się hajtać… ale nie znał jej zamiarów więc z pokorą przyjął możliwość odmowy i konieczność pozostania w kapłańskim stanie.
Ona jednak przystała na to jakże platoniczne, szczere, nie zniszczone fizycznymi pociągami i fizycznym dotykiem uczucie. I powiedziała – tak!
On zdecydował wtedy, że zrzuci czarną sukienkę i zacznie zachowywać się jak prawdziwy facet.
Ale gryzło go niemiłosiernie to co przeżył w tej czarnej sukience więc napisał książkę. Na wszelki wypadek pod pseudonimem. Napisał w niej, że księża są hipokrytami i za babami ganiają i dzieci im robią, że o karierze tylko myślą, że to nie to co on, który życie chciał poświęcić Służbie Bogu i nawracać owieczki z czerwonej drogi…
Teraz jest już optymistą i chce wyzwalać świat z czarnego koloru.
Teraz otoczył się kolorem czerwonym. Lubi czerwony a nawet taki zabarwiony krwią. Wtedy to czerwień jest wyrazista, bardziej naturalna i tajemnicza. A przecież on i tajemnice lubi. Lubi ludzi tajemniczych - tak jak tego czerwonego co kiedyś czarnego zabił…
Jaka piękna kompozycja… czerwone i czarne. I czerwony reklamą był jego pisma o czarnych. I w tym piśmie podobno pisze wielu czerwonych – mniej lub bardziej tajemniczych. Bo to pismo tylko o czarnych jest, a jego podstawą - czerwona jak krew narracja.
Sześć lat temu martwił się, że ludzie nie mają żadnej idei i nie chcą bezinteresownie zbawiać świata. I fałszywcy chcieli na grzbiecie antyczarnego ruchu do polityki sobie wjechać… prosto do parlamentu, a przecież tyle ich obchodzi walka z czarnymi co dobre imię Zakonu Krzyżackiego.
Zwykłe cwaniactwo, zwykli karierowicze… nie to co on – za idee, bezinteresownie stanął na czele Ruchu Ratunku Dla Sklerykalizowanej Ojczyzny. I czekał na wsparcie.
I się doczekał.
Rękę podał mu taki jeden co był kiedyś za czarnymi, potem za białymi, a teraz wszystko mu jedno za kim, byleby tylko być na pierwszych stronach gazet. Ale to nie karierowicz żaden. O nie…
On też kraj ratuje od czarnych, a jego – Jonasza, nazwał człowiekiem z mocnym kręgosłupem. Ach jakie mocne te Jonaszowe kręgi były… Nawet jeden taki czerwony i wredny stanął oko w oko z siłą Jonaszowych kręgów i kiedyś prosił go by podpisał, że Jonasz u czerwonych tylko będzie się spowiadać.
Jonasz podpisał mu ten nic nie znaczący świstek, ponieważ targało nim współczucie i miłosierdzie Boże dla człeka, który ledwo koniec z końcem wiąże i nie będzie miał na bilet powrotny do esbeckiego biura. To było dwadzieścia ponad lat temu, ale do tej pory Jonasz jest dumny, że mimo tego iż czarną sukienkę zrzucił to jednak miłość i współczucie dla ludzi w jego sercu pozostała.
To nic, że teraz gadają, że on fałszywiec jest, bo sam był czarny, na czarnych gadał, prowadził się czarno a teraz na czarnych z czerwonymi siedzi… On i jego adwokaci myślą o sprawie sądowej dla tego co się ośmielił wywlekać sprawy sprzed ponad dwudziestu lat. Rozważają na razie, bo czarny diabeł wie co jeszcze czarnego może wypłynąć i głupio jakoś będzie, a tutaj przecież ojczyzna woła… i zbawiać kraj trzeba i już odsiecz idzie i już czerwona posłanka z czarnymi włosami o skrzekliwym głosie wynurzyła się z nicości by tą Antyczarną Akcję Zbawienia Rzeczypospolitej wspomóc.
Panie Boże ratuj Sługę Swego przed zawistnymi językami…
alex


Komentarze
Pokaż komentarze (7)