W zasadzie trudno uwierzyć, że ktoś taki został posłem RP. W zasadzie nie powinno go być w naszym parlamencie, gdyż jego osoba – mówiąc delikatnie – nie pasuje tam.
Ale jest.
I to dlatego, że Janusz Palikot musiał do parlamentu się dostać. Ale aby dostać się - musiał mieć pełne listy kandydatów chętnych do rządzenia.
Więc trafił na listy i jakiś miłośnik kija bejsbolowego z wydziarowanym krzyżem na plecach, trafił także człowiek, którego sam Palikot nazwał osobą niepełnosprawną umysłowo…
Więc dlaczego nie mógł trafić gość od sutanny i miłośnik zabójcy kolegi po dawnym fachu?
Roman Kotliński.
Ma pecha. Albo pada podejrzenie, że pracował dla SB, albo ponosi go na You Tube i wyzywa tam na dziennikarkę wywlekając jej ojca jako argument do poniżenia. Zaprzecza, że zatrudnia zabójcę księdza Popiełuszko – choć po kątach łódzkich chodzą słuchy, że to prawda. Nawet zagroził, że poda gazetę, która o tym wspomniała do sądu.
Tą gazetą jest Rzeczpospolita.
Dzisiaj wyszły kolejne brudy… w zamian za oskarżenie o korupcję dziennikarza Rzeczpospolitej, nasz bohater miał obiecać fuchę przy pisaniu ustaw i interpelacji… wniosek jasny, że podobnie jak i na listy wyborcze – do pisania ważnych projektów będą zaprzęgnięci ludzie z łapanek, a najlepiej tacy, którzy zwołają konferencję prasową i obsmarują w niej upierdliwego dziennikarza.
Ktoś powiedział, że poseł Kotliński to postać obrzydliwa. I ja się z tym zgadzam. Obiecywanie pracy w zamian za poprawienie wiarygodności posła jest co najmniej obrzydliwe. Zwłaszcza wiarygodności kogoś takiego poseł Kotliński.
Chyba nie ma w naszym Sejmie osoby bardziej niewiarygodnej niż on. Nie chyba ma innego posła, który wywołuje taki niesmak na twarzy… Największe gwiazdy naszej polityki mogą wkurzać, irytować, wywoływać w nas mordercze instynkty… Ale ten poseł takich emocji nawet nie wzbudza, oprócz zdziwienia i pytania:
Kto na niego mógł głosować?
Jakim żartem diabelskim zasilił szeregi naszych posłów?
*****
Można tylko współczuć tym, którzy dzisiaj wspierają Ruch Palikota. I nie mówię tutaj o wyborcach, którzy zazwyczaj ostatni się dowiadują o wyczynach swoich kandydatów.
Myślę o ludziach ze świata mediów, nawet nauki, którzy uwiarygadniają swoją twarzą formację Palikota będąc zarazem obrazkiem świętym dla takich ludzi jak poseł Kotliński. Chociaż... czytając ostatnie felietony co bardziej znanych miłośników Ruchu Palikota, przekonuję się o słuszności powiedzenia: z kim przystajesz takim się stajesz…
Stanie w jednym szeregu z posłem Kotlińskim nie pomoże nikomu, ale na pewno zaszkodzi wizerunkowi tych osób, które chcą uświetnić swoją obecnością działania zlepku wielkiej niewiadomej jaką jest Ruch Palikota.
Czy warto?
alex


Komentarze
Pokaż komentarze (35)