11 obserwujących
105 notek
141k odsłon
1899 odsłon

Z traktorów na Instagrama. Drogi i bezdroża postępowych kobiet i feminizmu.

Wykop Skomentuj24

1. W 1950 roku, czyli 70 lat temu, wydano w Polsce pracę Paszy Angeliny, laureatki Nagrody Stalinowskiej, wybitnej radzieckiej Bohaterki Pracy Socjalistycznej, nagrodzonej dwukrotnie tym tytułem przez Radę Najwyższą ZSRR  i wieloma innymi zaszczytnymi, państwowymi odznaczeniami ZSRR. Pasza Angelina była wówczas jedną z bardziej znanych osób w ZSRR ale także w Polsce i innych krajach "bloku sowieckiego". Można powiedzieć, że była ówczesną sowiecką gwiazdą, celebrytką i "influencerką współzawodnictwa zawodowego". W jednej z oficjalnych biografii opisywano ją tak: Прасковья стала героиней нового времени, которая помогала построить светлое будущее. Ангелину приняли в компартию. Она получила орден Ленина и не раз встречалась с самим Сталиным.

(Praskowia stała się heroiną nowych czasów, w których pomagała budować świetlaną przyszłość. Angelinę przyjęto do partii komunistycznej. Odznaczona została orderem Lenina i nie jeden raz spotkała się z samym Stalinem).

Wydane w Polsce dzieło Paszy nosiło tytuł: '"Kobiety traktorzystki na polach kołchozu". Książkę wydało, zasłużone dla krzewienia w Polsce myśli marksizmu i leninizmu, wydawnictwo KiW.

image

2. Pasza Angelina znana jednak była przede wszystkim - w Polsce jak i w ZSRR - nie ze swoich "poradników zawodowych" ani dzieł literackich ale z hasła jakie rzuciła pod koniec lat 30-tych XX wieku. Angelina traktorzystką była od 17-ego roku życia. Była też pierwszą sowiecką brygadzistką, kobietą kierującą żeńską brygadą traktorową i to ona rzuciła wezwanie: "100 000 подруг – на трактор!" (100 tysięcy dziewczyn na traktory) - promując "postępowe idee równouprawnienia" i walcząc z "wykluczeniem kobiet z zawodów zmechanizowanych". W ZSRR, pod czujnym okiem Stalina i NKWD wezwanie Paszy wykonano z nawiązką i w ciągu dwóch lat wyszkolono nie 100 tys. a 200 tys. traktorzystek. Po sukcesie "traktorzystek" w ZSRR poddano "równouprawnieniu" i feminizowano kolejne, tradycyjnie męskie zawody: maszynisty, górnika, drwala, pracowników budujących kolej. I nie ważne było, że do wykonywania tych czynności  potrzebowano - na ogół - kilka razy więcej kobiet niż mężczyzn. Mężczyźni potrzebni byli władzy radzieckiej gdzie indziej.

Dla mężczyzn - wypchniętych przez ambitne "żienszcziny" z rynku pracy - Sztab Generalny Armii Czerwonej szykował już nowe, ambitne wyzwania i role zawodowe (jak pisał W. Suworow w książce "Dzień M"): chwalebny zawód tankisty oraz kierowcy ciężkiego ciągnika artyleryjskiego, wraz z zadaniem obalenia  faszyzmu, ustroju kapitalistycznego i upowszechnienie w Europie najbardziej postępowego ustroju jaki wówczas rozwijał się w ZSRR. 

Paszę Angelinę postrzegać można - bez wątpienia - jako gwiazdę tamtych czasów i dzisiejszy ruch feministyczny powinien pamiętać o jej wkładzie w ideę równouprawnienia. Pasza - jednak - żywot miała krótki. Urok sławy "kobiety stachanowca" okupiony był codziennym trudem porannego wstawania i harówki (trudno mówić tu o pracy) od rana do wieczora.Można powiedzieć, że była ofiarą promowanego, socjalistycznego "zawodowego równouprawnienia". Zmarła w wieku 46 lat z powodu marskości wątroby. Trudno dzisiaj rozstrzygać na ile wiarygodne są tłumaczenia  biografów o zawodowej genezie tej przypadłości (konieczność - w tamtym czasie - ustnego zasysania paliwa przewodzie umożliwiającym tankowanie) a na ile była to konsekwencja skłonności - pospolitej wśród sowieckich mężczyzn, pracowników kołchozu - do mocnego alkoholu o nie najwyższej jakości.

image

Jak widzimy, wzniosłe, feministyczne ideały postępu i  równouprawnienia kobiet i mężczyzn, głoszone w państwie dyktatury proletariatu, służyły jedynie bardziej intensywnej eksploatacji kobiet, traktowanych jako tania siła robocza, niezbędna do wykonywania ciężkiej fizycznej pracy w sytuacji masowego wykorzystania mężczyzn w roli "armatniego mięsa". Zresztą podobną rolę pełniły kobiety w czasie I i II wojny światowej w państwach nie rządzonych przez sojusz robotniczo - chłopski.

(Na zdjęciu obok Pasza we własnej osobie a w tle jej ciągnik).


Niewiele lepszy był - zresztą - los polskiej "traktorzystki z plakatu" M. Figur. Lansowana na początku lat 50-tych, przyjmowana przez Bieruta, wychwalana w Kronikach Filmowych, umierała zapomniana - nawet przez swoje partyjne środowisko (PZPR) - w samotności z lichą emeryturą. W 2001 roku przypomniana została w filmie dokumentalnym "Dziewczyna z plakatu" przez reżyser E. Piętę.

https://vod.tvp.pl/video/dziewczyna-z-plakatu,dziewczyna-z-plakatu,33393672


3. W 2020 roku obchodzimy jeszcze jedną ciekawą - okrągła rocznicę. Właśnie mija 20 lat aparatów fotograficznych instalowanych w telefonach komórkowych. W 2000 roku, w Korei Płd. pojawił się na półkach sklepowych pierwszy telefon (Samsung SCH-V200), który zainstalowany miał aparat fotograficzny. Co prawda zdjęć nim wykonanych nie można było przesyłać bezprzewodowo, ale szybko pojawiły się modele, które tej niedogodności były pozbawione: J-Phone J-SH04, Sanyo SCP-5300 oraz takie hity  jak Sony Ericsson T68i i Nokia 7650. Wkrótce po wprowadzeniu ich na rynek zapanowało mms-owe szaleństwo. Biznesowy potencjał tej nieokiełznanej ludzkiej namiętności do "cykania sobie fotek" - w każdym miejscu i czasie - szybko wyczuli twórcy portali społecznościowych: od "Naszej Klasy" do Facebooka. O prawdziwej beztroskiej gorączce "wrzucania fotek na Facebooka", jaka zapanowała, po tym jak wchodziły do sprzedaży wciąż nowe smartfony z aparatami o coraz lepszej rozdzielczości, świadczą słowa M. Zukerberga z rozmowy z jednym ze swoich przyjaciół:

Wykop Skomentuj24
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo