10 obserwujących
106 notek
143k odsłony
561 odsłon

"Porównałem COVID i grypę" - czy T. Rożek manipuluje danymi i swoimi odbiorcami?

Wykop Skomentuj9

1. W swojej ostatniej „naukowej pogadance”, opublikowanej/przedstawionej tydzień temu na YT a także na S24, T. Rożek odpowiadał na pytanie: „czy covid-19 to taka trochę inna grypa?”.

https://www.youtube.com/watch?v=dzs0NfM1jBs&feature=emb_logo

Warto z kilku powodów bliżej i dokładniej przyjrzeć się temu co przedstawił znany dziennikarz, zajmujący się w mediach popularyzacją nauki. Powody są przynajmniej dwa:

a. Sam temat jest niezwykle ważny, aktualny i dotyczy dzisiaj niemal każdego z nas. Informacje na ten temat – oczywiście jeśli są rzetelne i podane w obiektywny a nie tendencyjny sposób – są, z czysto praktycznego punktu widzenia, niezwykle cenne, tym bardziej, że temat wzbudza wiele sporów nie tylko wśród naukowców.

b. Drugi powód to możliwość przyjrzenia się temu jaki jest poziom i rzetelność informacji przekazywanej nam przez dziennikarzy. Pretensje do dziennikarzy o sposób relacjonowania epidemii słychać z różnych stron. Padają zarzuty o niekompetencje, sianie paniki, stronniczość. Warto zatem przyjrzeć się bliżej temu jak przygotowywane są informacje przez dziennikarza zajmującego się nauką, będącego więc pewnym wzorem i autorytetem dla innych.

2. Co ciekawe T. Rożek nie przystępuje do omawiania tematu z pozycji bezstronnego nieposiadającego swojej prywatnej opinii badacza. Od początku jasno deklaruje że chce zmierzyć się z internetowymi, obiegowymi opiniami, że wirus sars-cov-2 jest „porównywalny w działaniu” do wirusa grypy, a to z czym mamy obecnie do czynienia jest zwykłym efektem „medialnej, nakręcanej paniki”Panu Tomkowi wydaje się niewiarygodne, "nie  mieszczące się w jego wyobraźni"  to, że:

"większość rządów na tym świecie dało się zrobić w konia z powodu wirusa, który niczym nie różni się od sezonowej grypy” (min. 0.45-55).

Czytając taką opinię można się zastanawiać czy więcej podziwu budzić może naiwność T. Rożka czy brak wiedzy o "robieniu w konia"  rządów nie tylko europejskich krajów. Wystarczy przecież cofnąć się pamięcią o dziesięć lat, do paniki wywołanej przez media, WHO i koncerny farmaceutyczne w związku z epidemią świńskiej grypy (H1N1) i wydanymi przez rządy miliardami Euro na szczepionki, których zapasy przeterminowały się w magazynach i trzeba było wydawać kolejne miliony na ich utylizację. Dziesięć lat temu PE planował powołanie komisji śledczej w tej sprawie, ostatecznie przygotowano raport wykazujący "nieproporcjonalną do zagrożeń reakcję wielu rządów" (poniżej link).

https://www.mp.pl/pacjent/grypa/wiadomosci/51485,komisja-sledcza-w-sprawie-grypy

https://www.europarl.europa.eu/sides/getDoc.do?pubRef=-//EP//TEXT+CRE+20110307+ITEM-023+DOC+XML+V0//PL

Ale jeśli ktoś ma kłopot z pamięcią i wyobraźnią to nie musi się cofać o 10 lat. Może na bieżąco śledzić to jak instytucje UE i rządy (w tym polski) robione są w konia na grube setki milionów Euro i złotych na zakupach testów diagnostycznych i maseczek ochronnych.

https://wyborcza.pl/7,75399,25910913,lipne-maseczki-zalewaja-europe.html

https://agencja-informacyjna.com/bezuzyteczne-maseczki-i-falszywe-testy-z-chin/

https://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/kto-kupowal-bezuzyteczne-maseczki/wtr62gh

3. No cóż, nie każdy dziennikarz zajmujący się nauką musi charakteryzować się wrodzonym (lub nabytym) sceptycyzmem, tak ważnym w pracy naukowej. Na szczęście, Autor "naukowej pogadanki", nie ogranicza się w swej argumentacji jedynie do tego czy sobie coś wyobraża czy nie, ale decyduje się „sprawdzać i liczyć” (min.1.01). Z pewnych - sobie jedynie znanych - powodów nie decyduje się jednak na sprawdzanie danych z Polski ("naszych danych"). Jak uzasadnia ten wybór? Jak stwierdza:

„Nasze dane są zbyt chaotyczne i czasami brakuje w nich dyscypliny." (min. 1.08 - 1.15)

Ciekawe stwierdzenie. Nie dowiadujemy się niestety od Autora co takiego w „naszych (domyślam się, że polskich) danych" jest "chaotycznego" i na czym polega ten "brak dyscypliny". Nie dowiadujemy się czy chodzi o dane dotyczące grypy czy „COVIDA” i czy ten brak dyscypliny – zdaniem autora – uniemożliwia porównanie czy tylko utrudnia, zabierając Autorowi cenny czas. T. Rożek, tym - niczym nie uzasadnionym - stwierdzeniem zadecydował, że w polskich danych "nie będzie szperał ani liczył" a za podstawę swoich wniosków przyjmie dane z USA.

No cóż, autorskie opracowania rządzą się swoimi prawami jednak, nawet jeśli T. Rożek uzasadniłby wystarczająco to, że „nasze dane są zbyt chaotyczne i czasami brakuje w nich dyscypliny” to w żaden sposób nie uzasadniłby tym wyboru do analiz akurat danych z USA. Dlaczego? 

Po pierwsze, czy to jedyny zbiór danych na temat „grypy i COVIDA” jaki można znaleźć? Dlaczego, na przykład, T. Rożek nie analizował danych niemieckich albo duńskich? Dlaczego nie wybrał danych dotyczących Japonii lub Korei? Czy o danych zbieranych przez Instytut Roberta Kocha z Niemiec lub Statens Serum Institut z Danii też można powiedzieć, że są chaotyczne i brakuje im dyscypliny? T. Rożek, arbitralnie, bez merytorycznego uzasadnienia, do analizy wybrał dane z USA. Wybór ten jest dla niego oczywisty i niewarty uzasadnienia. Ale czy tak jest rzeczywiście? Byłoby tak, gdyby populacja amerykańska była globalnie reprezentatywna i wnioski z badań w niej poczynione dotyczyły także innych społeczeństw. Ale tak nie jest. Społeczeństwo amerykańskie różni się wieloma czynnikami mogącymi mieć wpływ na przebieg i konsekwencje epidemii (m.in.większa liczba osób otyłych, z cukrzycą i innymi chorobami współistniejącymi, znaczny odsetek osób czarnoskórych, które mają - na ogól - niższy od wymaganego poziom witaminy D, itd.). Co ciekawe Autor chyba zdaje sobie z tego sprawę i (enigmatycznie) stwierdza, że:

Wykop Skomentuj9
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości