9 obserwujących
108 notek
167k odsłon
  885   0

Permanentny chaos - czyli o dyskursie szczepionkowym i jego sprzecznościach.

Podczas stworzenia świata, jak powiadają starożytni Grecy oraz Pismo, tylko na początku panował "Chaos", z którego stopniowo wyłaniała się znana i nieznana nam rzeczywistość: światłość i ciemność, ziemia i powietrze. W przeciwieństwie do mitologicznych i Biblijnych opowieści, w polskim dyskursie politycznym (i w tym dotyczącym sczepień na covid-19), Chaos trwa permanentnie. Nie ma w nim ładu i składu. Panuje tu totalny rozgardiasz i radosna "oralna twórczość" wszelkiej maści specjalistów, "specjalistów" i dyletantów. Dodawanie do tej twórczości kilku groszy powinno mieć naprawdę poważne uzasadnienie - niech tym uzasadnieniem będzie chęć wyjaśnienia kilku absurdów tego dyskursu.

1. Zacznijmy od absurdu pierwszego. Od listopada, czyli od momentu pojawienia pierwszych sondaży, mówiących o "niezbyt wielkim" zainteresowaniu szczepieniami przeciw covid-19 wśród naszych rodaków  (mniej więcej 45% deklarowało zainteresowanie szczepieniem 45% brak zainteresowania a około 10% brak zdania) aż do Wigilii, toczył się ostry spór między "szczepionkowymi sceptykami" a "szczepionkowymi entuzjastami" na temat zasadności objęcia szczepieniami jak największej liczby naszych obywateli. Premier Morawiecki co chwila ogłaszał: mamy zakontraktowane 20, 40...aż w połowie grudnia doszło do 60 milionów szczepionek, wystarczających do zaszczepienia 30 mln ludzi. Zgodnie z tym Minister Niedzielski wraz z Prof. Horbanem deklarowali:

Planujemy zaszczepić całą populację dorosłych, to ponad 31 mln ludzi 

https://www.rp.pl/Koronawirus-SARS-CoV-2/201119691-Koronawirus-w-Polsce-Niedzielski-Mniejsza-liczba-testow-potwierdza-ze-sytuacja-sie-stabilizuje.html

Następnie zapowiadzieli także rozpoczęcie kampanii promującej szczepienia. Rozważali też możliwość wprowadzania wszelkiego rodzaju zachęt i "benefitów" dla osób zaszczepionych. Ze strony szczepionkowych entuzjastów (w tym wielu lekarzy) padały nawet słowa o konieczności wprowadzenia obowiązku szczepień. Niezawodny w takich kwestiach prof.Simon przestrzegał i groził na twitterze:

Kiedy ponad połowa Polaków deklaruje, że się nie zaszczepi, musimy pomyśleć o wprowadzeniu obowiązku szczepienia.

Inny lekarz, epidemiolog, prof. M. Czech powiedział:

Mamy obowiązkowe szczepienia dzieci, a w obliczu zagrożenia epidemicznego zobligowałbym do szczepień również osoby pełnoletnie. Wobec niepełnej wiedzy społeczeństwa o Covid-19 moglibyśmy rozważyć bardziej rygorystyczne podejście.

https://www.rp.pl/Zdrowie/311199906-Koronawirus-Polacy-nie-chca-sie-szczepic-na-Covid.html

Inny - tym razem młody - "szczepionkowy inkwizytor", lekarz B. Fijałek wpadł na pomysł by osoby, które nie chcą lub odmówią szczepienia, z własnej kieszeni pokrywały koszty  leczenia jeśli zachorują na COVID-19.Na swoim koncie FB-owym napisał:

"Decydenci [...] powinniście w sposób jednoznaczny, ustawowy, orzec, że każda Polka i każdy Polak, mają obowiązek płacić za pobyt diagnostyczno – terapeutyczny wynikający z potwierdzonego zakażenia nowym koronawirusem, jeżeli - w przypadku braku przeciwwskazań - szczepienia świadomie nie wykonają..."

Ta propagandowa akcja, z jej argumentami i zapałem uświadamiania "ciemnego, zabobonnego ludu", godnymi młodych działaczy ZMP, zaczęła przypominać wczesne lata 50-te, z planem nakłaniania chłopów do zakładania i wstępowania do SKR-ów i PGR-ów.

2. Cała ta dyskusja była absurdalna, niedorzeczna i całkowicie oderwana od realiów. Toczyła się w momencie gdy EMA (Eurpejska Agencja Leków) dopiero oczekiwała na dokumenty pierwszej z firm przygotowującej szczepionki (Pfizer/Biontech) a dystrybucja i stosowanie samej szczepionki utrudnione jest temperaturą w jakiej ma być przewożona i przechowywana. Pierwsze zapowiedzi z grudnia (z okresu świątecznego) mówiły, że do Polski może trafić do końca stycznia około 1,5 mln dawek tej szczepionki umożliwiającej zaszczepienie 750 tys. osób. Biorąc pod uwagę to, że samego personelu medycznego: lekarzy, pielęgniarek, położnych, farmaceutów, ratowników medycznych jest w Polsce około 500 tys. a wraz z innymi pracownikami szpitali (salowymi, ochroniarzami, pracownikami recepcji, administracyjnymi itp.) znacznie tę liczbę przekracza, to łatwo sobie możemy uświadomić, że jakiekolwiek nakłanianie do szczepień osób spoza "grupy 0" i  z grup "wyższego ryzyka" (osoby 65+ i/lub osoby z chorobami przewlekłymi) po postu nie ma sensu (osób w wieku 65+ mamy w Polsce około 5,4 mln), a problemem nie jest "niska skłonność" Polaków do szczepień a sama "logistyka szczepień" - czyli zapewnienie szczepienia tym, którzy tego potrzebują (w pierwszej kolejności) i tym którzy tego chcą - w kolejności następnej. Prosta arytmetyka uświadamia nam, że jeśli będziemy mogli zaszczepić około 1,5 mln osób miesięcznie a chętnych do zaszczepienia jest około 15 mln osób (około połowa dorosłych mieszkańców Polski) to tracenie czasu i energii na przekonywanie "szczepionkowych sceptyków" nie ma żadnego sensu. Najbliższy rok - dwa lata państwo polskie i jego instytucje będzie się zmagać z zapewnieniem szczepionki najbardziej potrzebującym i chętnym (osoby starsze i niedołężne w DPS i te przebywające w prywatnych domach, mieszkaniach), z ustaleniem klarownych zasad pierwszeństwa, pilnowaniem by zasady te nie były łamane (jak to miało miejsce na WUM), odpowiednią organizacją ułatwień dostępu do szczepienia  osobom starszym, które nie mają możliwości przemieszczania się do innego miasta - to są realne problemy, które pokonać ma państwo, rząd i lekarze. Po co były zatem te dyskusje i lamenty, że młodzi ludzie (najczęściej) nie chcą się szczepić?Po co te rozważania o benefitach dla zaszczepionych i karach dla sceptyków?

Lubię to! Skomentuj49 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości