9 obserwujących
108 notek
167k odsłon
  1075   0

Jak medycyna (nie)chroni nas przed chorobami nowotworowymi i jak o tym (nie)dyskutujemy


Wczoraj (4 lutego) obchodziliśmy Światowy Dzień Raka. Choroby nowotworowe to druga pod względem wielkości przyczyna zgonów w naszym kraju. W Polsce od 1999 roku liczba zachorowań na nowotwory wzrosła ze 111 tys. do 165 tys w 2017. To blisko 50% w ciągu niespełna 20 lat. Śmiertelność na nowotwory wzrosła w tym czasie z 80 tys. do 100 tys. rocznie. Czyli o 25%.  Sto tysięcy zgonów rocznie czyli ponad trzy razy więcej niż na covid-19 (pamiętajmy jednak, że w przeciwieństwie do covid-19, nowotwory są "zabójcami", którzy nie potrzebują "chorób współistniejących").  I jak każdego roku w Polsce, ten dzień był okazją dla polityków rządzących do pochwalenia się swoimi wysiłkami i troską o zdrowie społeczeństwa, a dla polityków opozycji do krytyki poczynań rządzących (na ogół o zbyt niskie dofinansowanie tej sfery medycyny). Ta konwencja, dyskusji o naszym zdrowiu i leczeniu wpisanej w spór polityczny, to stały element medialnych doniesień...i chyba nasz największy problem. NASZ, czyli nas wszystkich niezależnie od tego, po której stronie sporu politycznego się opowiadamy."Poetyka" politycznego sporu o zdrowie i leczenie ma to do siebie, że ogranicza niemal do zera wartość merytoryczną informacji, które do nas docierają.

W ubiegłym roku opozycja krytykowała rządzących za niedofinansowanie "leczenia nowotworów" kwotą 2 mld zł, którymi rząd postanowił dofinansować telewizję publiczną, rozdzierając szaty i lamentując nad słynnym "gestem Lichockiej", a rządzący,w tym Prezydent i Minister Zdrowia Łukasz Szumowski, chwalili się zwiększeniem nakładów na leczenie onkologiczne i nowo przyjętą wówczas Narodową Strategią Onkologiczną. Ten schemat jest właściwie w Polsce niezmienny od lat. Niczym jakiś rytuał chwalimy się wzrostem nakładów na medycynę, wcześniej informując o zwiększającej się zachorowalności i utrzymującym wysokim poziomie śmiertelności...i jakoś nikt (z dziennikarzy, rządzących ani polityków opozycji) nie pyta dlaczego tak się dzieje? Dlaczego, mimo zwiększanych dynamicznie nakładów (o ponad 50% w ciągu 5 lat w Polsce) na leczenie onkologiczne, efekty tych wysiłków są tak mizerne? Dlaczego słyszymy tylko wciąż nawoływania by jeszcze bardziej zwiększać nakłady, jakby miał w końcu przyjść taki moment, że osiągniemy idealny punkt, w którym ponoszone, coraz wyższe nakłady zaczną przynosić efekty w  postaci minimalnej liczby zachorowań i zgonów. O tym, że problem jest bardziej skomplikowany świadczą 3 - krotnie wyższe niż w Polsce nakłady (per capita) na leczenie nowotworów w Holandii i Danii przy niewiele tylko niższej (kilka procent w Danii i do dziesięciu procent w Holandii) śmiertelności na nowotwory w tych krajach. Spróbujmy zatem, w wielkim skrócie,  wymienić tylko kilka najważniejszych kwestii, o których nie mówią przedstawiciele Ministerstwa Zdrowia, opozycja i media a wokół których powinien toczyć się merytoryczny, pogłębiony spór na temat przeciwdziałania i leczenia nowotworów.

1.  Bardzo często słyszymy, w czasie tych corocznych oficjalnych wystąpień z okazji różnych "dni zdrowia", że najważniejsza i najtańsza jest profilaktyka. No i jak tu się nie zgodzić? - oczywiście ŻE JEST LEPIEJ (I TANIEJ) ZAPOBIEGAĆ NIŻ LECZYĆ. Niestety na tych oczywistych stwierdzeniach się kończy. W Polsce nie istnieje spójny system profilaktyki zdrowotnej, którego celem byłoby przeciwdziałanie narastaniu największym cywilizacyjnym epidemiom: nowotworów, cukrzycy, chorób układu krążenia. Nie istnieje od wielu lat. Wydatki na profilaktykę zachorowań to nic nie znaczące (i niestety niczego nie zmieniające) ułamki budżetu NFZ i MZ. To wniosek z raportu NIK, który dotyczył kontroli w latach 2012-2015, w czasie rządów B. Arłukowicza z PO. NIK pisała tak:

Ustalenia NIK wskazują, że w Polsce nie ma kompleksowego, spójnego i sprawnego systemu  profilaktyki zdrowotnej, obejmującego planowanie działań w tym obszarze, nadzór nad ich realizacją oraz ocenę uzyskiwanych efektów. (...)

Wydatki Ministra na działania dotyczące profilaktyki zdrowotnej, realizowane w ramach  wyżej wskazanych Programów, w okresie objętym kontrolą wyniosły 201.019,28 tys. zł, co stanowiło 1,16% łącznych wydatków zrealizowanych w latach 2012–2015. Z kolei udział kosztów świadczeń udzielanych w ramach profilaktycznych programów zdrowotnych, finansowanych ze środków własnych Funduszu, w ogólnych kosztach świadczeń pozostawał, w okresie objętym kontrolą, na zbliżonym poziomie około 0,25% (...). 

Brak odpowiednich działań profilaktycznych lekarzy POZ był już dwukrotnie wskazywany  przez NIK, a ustalenia tej kontroli pokazują, że w ostatnich 10 latach nie nastąpiła poprawa w tym zakresie.

(Raport - Profilaktyka zdrowotna w systemie ochrony zdrowia, 2017, s.15)

Lubię to! Skomentuj29 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo