9 obserwujących
109 notek
170k odsłon
  1262   1

"Wolne media". Czy jest "takie cuś" i gdzie tego szukać w Polsce?

1.Przy okazji propozycji nowej ustawy, przygotowywanej przez rząd, mającej opodatkować wpływy z reklamy największych koncernów medialnych działających w Polsce, zaczyna się toczyć niezwykle ciekawa dyskusja o "wolnych mediach". Mówię "niezwykle ciekawa" bo w obronie "wolnych mediów", z wielką troską występują W. Czarzasty, R. Kwiatkowski, T. Grodzki, I. Śledzińska - Katarasińska, W. Kosiniak- Kamysz, a z brukselskiej oddali wspiera ich działania D. Tusk, ze swoim wiernym druhem Pawłem Grasiem. Wszyscy oni - jak wiadomo - wielce są zasłużeni dla budowy i obrony "wolnych mediów" w Polsce. Sytuacja, kuriozalna, niczym z groteski S. Mrożka ale dzieje się naprawdę. Ci, którzy przez blisko trzydzieści lat robili wszystko by ograniczać swobodę dyskusji, medialny pluralizm, niezależność dziennikarskich dociekań, dzisiaj występują w obronie "wolnych mediów" i organizują specjalne spotkanie w Sejmie, na którym przyjmują wspólną deklaracje "w obronie wolności słowa i wolności społeczeństwa".

https://tvn24.pl/polska/oplata-medialna-protest-mediow-kluby-opozycji-przyjely-wspolna-deklaracje-w-sprawie-wolnosci-mediow-5021500

Jednak, jeśli chcemy być szczerzy i obiektywni, nie da się nie zauważyć, że dzisiaj rządzący zrobili wiele by dać spotykającym się dzisiaj obrońcom "wolnych mediów", wiele kart, którymi mogą grać, łudząc społeczeństwo swoją troską o "swobodny przepływ, idei, poglądów i informacji". PiS, rządząca koalicja, miał 5 lat na to by stworzyć media, które będą - jeśli nie wzorem do naśladowania - pozytywnie odróżniać się od tego z czym mieliśmy do czynienia w telewizji publicznej w czasach rządów R. Kwiatkowskiego, J. Dworaka i J. Brauna. Niestety, obecnie rządzący postanowili, że krzywemu zwierciadłu telewizji TVN przeciwstawią inne krzywe zwierciadło w postaci TVP pod rządami J. Kurskiego...i  jeśli chcielibyśmy porównywać jakość, profesjonalizm warsztatowy i pluralizm w telewizji publicznej za rządów J. Brauna i J. Kurskiego to musielibyśmy sporo się napocić by wykazać (jeśli to w ogóle możliwe), że telewizja Kurskiego różni się na korzyść od tej pod rządami J. Brauna. W końcu, w telewizji J. Brauna było miejsce na margines krytyki, był program "Warto rozmawiać" J. Pospieszalskiego, dyskutowano po filmie G. Brauna "Towarzysz Generał", pokazano film A. Gargas o katastrofie smoleńskiej "Anatomia upadku" i - last but not least - nikt nie zawieszał listy przebojów pr. 3 polskiego radia tylko dlatego, że jakiś przywódca partyjny mógłby się poczuć urażony treścią piosenki K. Staszewskiego. Jeśli dzisiaj R. Kwiatkowski i B. Budka z D. Tuskiem i P. Grasiem mogą występować w roli obrońców "wolnych mediów" to dlatego, że w dzisiejszych mediach publicznych wolności jak na lekarstwo, o czym przekonał się R. Ziemkiewicz, który wypowiadał się niepochlebnie o rządowej ustawie nazywanej potocznie "piątką dla zwierząt", i zniknął po tym z TVP.

W mediach polskich (publicznych i prywatnych) mamy obecnie sytuację, którą najlepiej oddaje dialog o miłości z filmu Miś, tylko słowo "miłość" należałoby zastąpić określeniem "wolne media":

"- Tak sobie czasem myślę czy "wolne media" są możliwe? Czy to w ogóle jest takie cuś?

- Wolne media?

- No, "wolne media". Czy to w ogóle jest możliwe?

- Nooo... W telewizji to politycy często mówią, jak jakieś tam media są wolne i trzeba ich bronić, albo dziennikarze mówią...

- No... Też tak myślę, że w życiu to jest niemożliwe...".

2. Jednak zostawmy na chwilę (na inne opracowania) dokonania obecnie rządzących w sferze "wolnych mediów", a przypomnijmy sobie, w telegraficznym skrócie, dokonania tych, którzy tak głośno dzisiaj krzyczą o "wolnych mediach", o "swobodnym przepływie idei, poglądów i informacji":

a) Przypomnijmy sobie jakie były okoliczności sprzedaży Rzeczpospolitej i tygodnika "Uważam Rze" G. Hajdarowiczowi: Brytyjska spółka Mecom, właściciel 51% akcji spółki Presspublica oferował skarbowi państwa 110 mln za pozostały pakiet akcji, które skarb państwa chciał sprzedać. Jednak do tego nie doszło a powodem było (cytat):

"Mecom uważa, że "Rzeczpospolita" ma zachować konserwatywny wizerunek i konkurować głównie z "Gazetą Wyborczą", zaś państwowy udziałowiec jest zdania, że zagrożeniem jest "Dziennik Gazeta Prawna". Według brytyjskiego ,,Economist” przedstawiciele PWR (skarb państwa - czyli rząd D. Tuska) zażądali w listopadzie 2011 roku dymisji redaktora naczelnego ,,Rzeczpospolitej” Pawła Lisickiego. Miała to być zemstą za ujawnienie przez gazetę ,,Afery Hazardowej”, która skompromitowała rząd Donalda Tuska. (...)  Wyborcza.biz w artykule autorstwa Vadima Makarenki i Tomasza Pruseka ,,Kulisy przejęcia ,,Rzeczpospolitej”: kredyt od… Leszka Czarneckiego” z dnia 3 marca 2012 roku informowała, że zabezpieczeniem transakcji pomiędzy Hajdarowiczem a PWR jest zastaw na świeżo zakupionych udziałach Presspubliki. Dodatkowo płatność miała być podzielona na 7 rat spłacanych do 2017 roku z niskim oprocentowaniem wynoszącym 8,26%. Tygodnik ,,Sieci” (Nr 10 (14) 2013, 11 – 17 marca 2013) w artykule Andrzeja Rafała Potockiego pod tytułem ,,Wbrew logice. Jak Skarb państwa wyprzedawał majątek Grzegorzowi Hajdarowiczowi” informuje o tym, że Hajdarowicz za 49% udziałów w Presspublice wpłacił tylko 15 mln zł, a resztę płatności rozłożono mu na raty, bo był jedynym oferentem.

Lubię to! Skomentuj76 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura