15 obserwujących
126 notek
188k odsłon
  721   2

Suplementacja witaminą D mogła uratować dziesiątki tys. chorych na covid Polaków - badania

1. W polskiej medycynie dzieją się jakieś złe rzeczy. Z tym zdaniem zgodzi się pewnie większość czytelników, chociaż wielu z nich różne rzeczy będzie miało na myśli. Mówiąc o tym, że polska medycyna jest na "złej drodze" mam na myśli sprawy elementarne. Po prostu duża część przedstawicieli tej profesji realizuje inne cele niż te do których zostali powołani. Dla dużej części przedstawicieli świata medycyny zdrowie i życie społeczeństwa dla którego pracują jest mniej ważne niż ich własna kariera, pozycja lub interes specjalizacji i branży którą reprezentują i od rozwoju której zależy ich własna pozycja. Staje się to rok po roku coraz bardziej widoczne. Epidemia covid-19 ten dramatyczny stan tylko obnażyła i uświadomiła znacznie większej liczbie pacjentów. Nie ma tu oczywiście miejsca by te twierdzenia obszernie uzasadniać ale podam  jeden -  jednak wymowny - tego przykład.

2. Wszyscy pamiętamy i raczej nikt nie będzie temu zaprzeczał, że na początku jedynymi środkami radzenia sobie (walki) z epidemią była pamiętna zasada DDM (dystans, dezynfekcja, maseczka) z wietrzeniem jako opcją dodatkową (DDMW). To była "nasza broń" w walce z koronawirusem. Ograniczać kontakty, "zostać w domu", nosić maseczki, utrzymywać dystans - nawet na rodzinnych spacerach

https://www.gov.pl/web/koronawirus/ostroznosci-nigdy-za-wiele-rusza-akcja-informacyjna-na-temat-zasad-bezpieczenstwa

Medycy (dyżurujący w mediach), przedstawiciele ministerstwa (mniej lub bardziej konsekwentnie) przekonywali, że zasady te mają poważne, naukowe potwierdzenie.

3. Władze, przedstawiciele MZ wkładali także wiele wysiłku by przygotować "ostanie linie obrony" przed epidemią (które były faktycznie pierwszymi liniami w wyniku zamknięcia POZ)  i dozbrajały szpitale w ściągane naprędce respiratory i zamawiane za setki milionów złotych - za namową "medycznych ekspertów" - dostawy remdesiviru. Nie na wiele to się zdało. W drugiej i trzeciej fali epidemii zmarło w Polsce łącznie około 75 tys. osób (to minimalne, oficjalne liczby, nie obejmujące osób, których przeciążony system nie objął opieką).

Ostatnio napływa jednak coraz więcej doniesień o tym, że tak być nie musiało, że sposób na ograniczenie tej tragicznej skali ciężkich zachorowań i zgonów w Polsce był na wyciągnięcie ręki. Był dobrze znany i właściwie często stosowany przez wielu ludzi. TO ZWYKŁA WITAMINA D3. Właściwie "niezwykła", bo specjaliści badający jej właściwości mówią o tej substancji jako o hormonie raczej niż "zwykłej" witaminie. Receptory wit. D3 znajdują się we wszystkich niemal organach naszego ciała i mają ścisły związek z odpowiedzią naszego układu odpornościowego, w tym odpowiedzią na infekcje wirusami grypowo -przeziębieniowymi. To już było wiadomo od dawna. Od czasów "przedepidemicznych".

Teraz jednak w kilku kolejnych opublikowanych badaniach potwierdzono, że poziom wit.D3 jest ujemnie powiązany z występowaniem ciężkich powikłań covidowych i zgonami z tego powodu. Po prostu - im wyższy poziom witaminy D3 tym mniejsze ryzyko ciężkich powikłań po zakażeniu i zgonu. Badacze jednego z opracowań, opublikowanego w październiku ubiegłego roku, twierdzą wręcz, że poziom nasycenia witamina D od 50 ng/ml to poziom teoretycznej "zerowej śmiertelności" z powodu covid (cytat):

Regression suggested a theoretical point of zero mortality at approximately 50 ng/mL D3. Conclusions: The datasets provide strong evidence that low D3 is a predictor rather than just a side effect of the infection.

Tłumaczenie: Regresja sugerowała teoretyczny punkt zerowej śmiertelności przy około 50 ng/ml D3. Wnioski: Zestawy danych dostarczają mocnych dowodów na to, że niski poziom D3 jest raczej predyktorem, a nie tylko efektem ubocznym infekcji. 

W podsumowaniu opublikowanego opracowania przeczytać możemy jeszcze, że:

Autorzy zdecydowanie zalecają łączenie szczepień z rutynowym wzmacnianiem układu odpornościowego całej populacji poprzez suplementację witaminą D3, aby konsekwentnie gwarantować poziom we krwi powyżej 50 ng/ml (125 nmol/L). Z medycznego punktu widzenia uratuje to nie tylko wiele istnień, ale także zwiększy skuteczność szczepień. Ze społecznego i politycznego punktu widzenia zmniejszy to potrzebę dalszych ograniczeń kontaktów i blokad. Z ekonomicznego punktu widzenia zaoszczędzi to miliardy dolarów na całym świecie, ponieważ witamina D3 jest niedroga i – wraz ze szczepionkami – stanowi dobrą okazję do opanowania rozprzestrzeniania się SARS-CoV-2. 

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC8541492/

4. Niemal identyczne wnioski z badań nad wpływem poziomu wit. D na hospitalizacje i zgony z powodu covid przedstawili ostatnio naukowcy z Bar Ilan University oraz Galilee Medical Center (Centrum Medyczne w Galilei). Według nich, opracowane dane są najsilniejszym dowodem na skuteczność wit. D w walce z covid. W wywiadzie dla "Times of Israel" mówili (tłumaczenie):

Lubię to! Skomentuj52 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale