41 obserwujących
1145 notek
663k odsłony
  139   1

Adamie Mazguło

          W  poprzedniej notce szeroko przedstawiłem swoją "legitymację" do wypowiadania się na temat wojska, uzbrojenia, stanu wojennego itd. Zresztą na "wojskowe" tematy napisałem już kilkaset notek i artykułów - także na tym portalu...

          Przyznać muszę pułkownikowi Mazgule, że zarysowane tylko lekko koszarowe i poligonowe życie kadry jest poprawne, aczkolwiek wcale nie wyczerpuje tego tematu. Także podkreślenie faktu odbycia służby wojskowej jako pewnego rodzaju "pasowania" na mężczyznę ma sens. Zawsze miało i argumenty mówiące, że wojsko, obsługa nowoczesnego uzbrojenia, to sprawa wymagająca życiowego wyboru, życiowego poświęcenia - nie są przekonujące. Obrona kraju, obrona Ojczyzny, to zawsze był i będzie obowiązek KAŻDEGO mężczyzny. Każdy powinien poświęcić dla tego część swojej życiowej aktywności. Każdy mężczyzna powinien w razie potrzeb y "stawać". Tak, jak stawali rycerze, ten, który nie stawił się - tracił honor, szlachectwo, urzędy itp. To nie jest pogląd przestarzały, nie odwołam się tylko do wspaniałego wiersza W. Broniewskiego "Bagnet na broń", ale do współczesnych zachowań mężczyzn w  całkiem nowoczesnych państwach, do obyczajów członków królewskiego rodu angielskiego. Tam oficerski mundur wojskowy jest nadzwyczaj wytwornym i wzbudzającym szacunek ubiorem. Tak samo w Hiszpanii, czy w US, a także w... Szwajcarii. Oczywiście, prawo do oficerskiego munduru mają tylko oficerowie i sprawą honoru jest, by kolejne stopnie oficerskie zdobywać; rzecz jasna nie "załatwiać". W rzeczonej Szwajcarii (niby od zawsze neutralnej, ale posiadającej silną armię) - dyrektor banku "musi" legitymować się przynajmniej stopniem majora, by go uzyskać - musi odbywać odpowiednie cykliczne szkolenia, i ćwiczenia w polu, także musi kierować tymi ćwiczeniami i umieć obsługiwać nowoczesną broń, podobnie dzieje się w Izraelu. Sam pamiętam, że kilkadziesiąt lat tremu syn króla Norwegii też poszedł "w kamasze" w ramach zwykłego poboru. U nas już syn sołtysa był z wojska wymanewrowany, a teraz, przy braku szkolenia rezerw - rzecz jest kompletnie pogrzebana.

          To jedyna rzecz, z którą zgadzam się z pułkownikiem Mazgułą, aczkolwiek już w latach osiemdziesiątych zazwyczaj kadra wyjeżdżała na poligon wagonem osobowym i na niektórych poligonach były już hotele dla kadry, co znakomicie podnosiło standard tego poligonowego życia. A w czasach pułkownika Mazguły chyba było już o wiele lepiej. 

         W opublikowanym liście do Jarosława Kaczyńskiego podniesione są wszystkie zarzuty jakie od lat stawia opozycja prezesowi partii PIS. Są to niestety zarzuty tzw. "poniżej kolan". Erystyczne stawianie ilości głosujących  zwolenników partii jako procent wszystkich uprawnionych wyborców, to ulubiony zarzut wrogich partii. 18%, to nie 18 procent społeczeństwa; należy uwzględnić tę  część ludności, która jeszcze nie nabyła prawa głosu, należy wreszcie odnieś ilość zwolenników do ilości głosujących, wówczas, przy frekwencji 50 % mamy trzydziestosześcioprocentowe poparcie wyborców. Zresztą, szkoda pisać na ten temat - inne partie zdobywając np. 20 procent głosów wśród glosujących mają w istocie poparcie 10 % uprawnionych, co daje ok 7 % ludności. Czysta manipulacja, do której uciekają się nieuczciwi polityczni przeciwnicy. Wstyd, że pułkownik WP ucieka się do tego (mając nominalnie niezłe wykształcenie - mógłby się do tego nie zniżać). 

         Ponadto, ciągłe przywoływanie zasług protoplastów i licytowanie się w tej mierze nie ma nic wspólnego z merytoryczną dyskusją, to niegodne chwytanie się wątpliwych argumentów  z braku tych rzeczywistych. Czepianie się do fragmentów garderoby, czy obuwia, sznurowadeł, fryzury prezesa PIS jest po prostu żałosne. Do wzrostu pan się nie czepia, na szczęście, bo np. premierzy Miller  a zwłaszcza Cimoszewicz są znakomicie niżsi i nikt nigdy nie miał do nich o to pretensji.  

         Z tym stukaniem jednym palcem swoich prac dyplomowych na maszynie, to kiepsko wypadło. Też sam pisałem swoje prace dyplomowe na maszynie, ale od razu przynajmniej czterema palcami.  Może dlatego, że pisałem na tych maszynach "od dziecka" i dzięki temu zapisałem już parę tysięcy stron...

         Stawianie jako politycznego argumentu odniesienie do religii adwersarza nie mieści się w kategoriach uczciwej dysputy. Odnosi się ogólne wrażenie, że powiela pan program KOD spod znaku malwersanta Kijowskiego. Stara się też pan być "nowoczesny", na ile nowoczesne jest lewactwo, polegające na głośnej deklaracji, że jest się ateistą, czy homoseksualistą. Tego ostatniego na szczęście pan nie oświadczył, ale oświadczył to niejaki Rabiej zgłaszając swoją kandydaturę na prezydenta Warszawy "jestem gejem" - uważając to za zaletę podnoszącą jego szanse w wyborach - śmieszna sprawa. 

          Wyszło jeszcze na jaw pańskie słabe oczytanie we współczesnej literaturze zarówno fachowej, jak i w beletrystyce; roi się tam od "wyszukanych" słów i  zwrotów. Prawda - nie wszystkie wejdą do językowych kanonów, ale stawianie zarzutów prezesowi PIS, że ich nadużywa, to chyba wyłącznie pańska specjalność - raczej nadzwyczaj niskiego lotu. Coś na poziomie inwektyw, zamiast argumentów. Zresztą w całym tym liście nie spotkamy rzeczowych argumentów, tylko nadzwyczaj nasiloną emanację nienawiści. To oczywiście stoi w jawnej sprzeczności z ideą jedności wszystkich Polaków, jest raczej manifestem dozgonnego partyjnego podziału. Odnosi się wrażenie, że przyłączył się pan do licytujących się polityków (czy kandydatów na polityków) w rywalizacji, kto bardziej dokuczy partii rządzącej. Większość opozycjonistów nie walczy o Polskę, oni walczą o władzę - nawet kosztem Polski. Niech pan nie idzie tą drogą...

         

Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale