Wśród wypowiedzi niezależnych komentatorów, publicystów, ekspertów; - bo tylko takich warto słuchać i czytać (w odróżnieniu od producentów panegiryków) - występuje niestety pewna dysproporcja. Mam na myśli dysproporcję między szerokim i częstym opisem błędów, nieprawidłowości, braku zdolności, braku chęci, indolencji aktualnej władzy, a bardzo oszczędnie występującymi propozycjami, wnioskami, konkluzją. Wszechstronnej, całościowej koncepcji poprawy gospodarki narodowej i finansów państwa nie dopatrzyłem się nigdzie
Można wyłowić pewne jaskółki (oby wróżyły wiosenny rozkwit), pewne fragmentaryczne recepty, pewne opinie ekspertów ekonomicznych, wypowiedzi na łamach prasy. Lektura ostatniej "Rzeczypospolitej" dostarcza nieco optymizmu w tej mierze. Ekspert B. Grabowski (były członek RPP) pyta retorycznie: "Dlaczego nikt nie zaproponował likwidacji dwóch najbardziej skandalicznych przywilejów podatkowych: dwukrotnie niższego podatku PIT dla dziennikarzy i tzw. twórców i wspólnego rozliczania się małżonków". D. Rosati uważa, że przede wszystkim należy zreformować KRUS. Jadwiga Staniszkis postuluje dokonanie skoku edukacyjnego (ilościowego i jakościowego). Również w obszernej, wnikliwej, świetnej (jak zwykle) analizie niemożności rządu na czele z Tuskiem - popełnionej piórem R. Ziemkiewicza - jest akapit poświęcony temu, co należy zrobić. Należy mianowicie wyzwolić przedsiębiorstwa spod dyktatu administracji, zdemonopolizować ubezpieczenia zdrowotne, przeorać nasz światek akademicki na wzór zachodni, działalność prawników poddać takim samym zasadom, jak w Niemczech czy Wielkiej Brytanii.
Myli się trochę Grabowski, gdyż opodatkowanie tzw. twórców proponowała już Z. Gilowska (kiedy była wicepremierem); opór SALONU (łącznie z ówczesnym ministrem - niejakim Ujazdowskim) był tak silny, że trzeba się było wycofać; wielokrotnie przypominałem w swoich komentarzach, iż tylko opodatkowanie na ogólnie przyjętych, jednakowych dla wszystkich zasadach, jest konstytucyjne. Pocieszające jest jednak to, że ekspert ekonomiczny o ugruntowanej pozycji, określił obecny PIT dla dziennikarzy, jako skandaliczny przywilej. Ciekawe, czy doczekamy się odzewu przedstawicieli tej kasty. Taka jest ludzka natura, że każdy bardziej spostrzega możliwość oszczędzania u siebie - dotyczy to także członków RPP (i wszelkich innych - bez żadnego wyjątku - rad); powinny mianowicie pracować honorowo - najwyżej pobierać dietę (jednakową dla wszystkich). Jest jeszcze kwestia likwidacji pojęcia "samochód służbowy": są tutaj wzory z bardzo bogatych państw i wiele, wiele innych... Argument, że niektóre takie przedsięwzięcia oszczędnościowe są niewiele znaczące dla budżetu, należy odrzucić z całą bezwzględnością; mamy tutaj do czynienia ze sprawą ważniejszą - legitymacją moralną rządzących.
Reasumując, rzecz w tym, by te i wszystkie inne pomysły na reformy gospodarcze zestawić całościowo i poprzeć odpowiednim rachunkiem, co wymaga zaangażowania profesjonalnej komórki i dostępu do niektórych danych. Jestem przekonany, że brak (jak dotąd) takiego opracowania wynika z czujności i siły SALONU. Widoczne symptomy wskazują, że już niedługo...
Ponadto uważam (Ceterum censeo...), że Tusk "w ramach akcji porządkowej" powinien być całkowicie usunięty z polskiej sceny politycznej.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)