Po lekturze wywiadu z Panią Premier Zytą Gilowską, w którym, nadzwyczaj grzecznie, bez napastliwości, scharakteryzowała finanse państwa - smutek może ogarnąć największego optymistę. Oczywiście, jaka jest kondycja naszej gospodarki narodowej, każdy widzi gołym okiem. Rzecz w tym, że przy polityce w tej mierze, jaką uprawia rząd PO - finanse państwa zdążają do nieuchronnej zapaści. Nie jest to bynajmniej wyrazem malkontenctwa Pani Profesor; przyczyny pogarszającej się sytuacji w tym względzie nie są obiektywne...
Przyczyną jest oczywiście całkowity paraliż rządu w dziedzinie istotnych działań gospodarczych. Karty rozdaje kalendarz wyborczy. PO nie ma odwagi na jakiekolwiek reformy finansów publicznych z obawy przed narażeniem się jakimś grupom wyborców. W szczególności rząd woli golić ostrzyżone już owce, niż zabrać się do tych pełnorunnych. Owe pełnorunne owce to właśnie członkowie PO, mocodawcy PO, klienci PO, całe spectrum urzędników państwowych i samorządowych, ponadto "twórcy", "artyści", publicyści, dziennikarze, wykładowcy uczelni, palestra itd... Właśnie Pani Premier (piastując ten urząd) projektowała opodatkowanie przedstawicieli tych "wolnych zawodów" - opór materii był nie do przezwyciężenia - nawet ze strony ówczesnego ministra w rządzie PIS (niejakiego Ujazdowskiego). Jakże nieliczne są głosy przemawiające za likwidacją niektórych dziwnych przywilejów podatkowych. Jeszcze tylko B. Grabowski - ekspert - były członek RPP, nazywa je skandalami. Rząd na ten temat "ani piśnie"; nie tylko rząd - od czasu inicjatywy Pani Premier, próbowałem wielokrotnie zainteresować tym problemem czołowych naszych publicystów (skądinąd nawet racjonalnie myślących): w efekcie wielka cisza.
Podpowiadałem jeszcze inne oszczędnościowe rozwiązania skierowane do największych znawców przedmiotu i najbardziej zatroskanych uzdrowieniem finansów państwa; mianowicie, do członków wszelkiego rodzaju RAD np. Rady Polityki Pieniężnej, Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, doradców prezydenta, premiera, ministrów itp. - by pracowali h o n o r o w o (ewentualnie mogliby pobierać dietę w jednolitej wysokości dla wszystkich). Przecież radcami, doradcami są (powinni być) wybitni specjaliści, o ugruntowanej pozycji zawodowej, posiadający określony dorobek naukowy (fachowy), doświadczenie wynikające z zajmowania eksponowanych stanowisk (posiadający zatem wystarczający dorobek materialny pozwalający im również na całkowitą niezależność poglądów).
Nie działa oczywiście ustawa "kominowa" - skonstruowana jest z samych "furtek": pozwala np. na horrendalnie wysokie pobory dziennikarzom - czasem kilkakrotnie przewyższające apanaże prezydenta, czy premiera. Nasze pieniądze (nas, podatników) idą na opłacanie sfory wyspecjalizowanej w tworzeniu fikcji - właściwego P.R., odpowiedniej propagandy sukcesu - wszystko po to, by utrzymać establishment. Władza gotowa jest do wydania każdych pieniędzy aby hołubić tych, którzy obecnie "sprawują rząd dusz w narodzie"; byleby tylko przyczyniali się do utrzymywania tej władzy. "Dobro Polski", "zachowanie twarzy" - te rzeczy się nie liczą; teraz trzeba się nachapać, a potem ewentualnie miękko wylądować gdzieś na "zachodzie".
Zresztą uważam (Ceterum censeo...), że Tusk "w ramach akcji porządkowej" powinien być ostatecznie usunięty z polskiej sceny politycznej - dopiero wówczas może w pełni być realizowane słynne powiedzenie Clintona.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)