Zgodnym chórem czołowi politycy PO nawołują do zaprzestania agresji w dyskursie politycznym, sami nie będą odpowiadać Jarosławowi Kaczyńskiemu w stylu jego wypowiedzi. Nie chcą doprowadzić do wielkiej kłótni, do awantury w sejmie, w mediach - czyli tam gdzie dyskusje a nawet kłótnie są wpisane w normalną działalność. Nie muszą tego tego robić sami, już usłużni publicyści "spolegliwi" wobec rządu orzekli, że właściwie głównym winnym zbrodni łódzkiej jest prezes PIS; to, że zbrodniarz właśnie jego miał zamiar zamordować - nie ma znaczenia dla jedynie słusznego poglądu.
Twierdzenie, iż za istniejącą politykę nienawiści odpowiadają w równym stopniu politycy dwóch największych ugrupowań w sejmie jest całkowicie nieuprawnione - nie jest oparte na analizie natężenia i skali wypowiedzi, czynów i zaniechań obu stron konfliktu, nie uwzględnia proporcji. Jest pewną kpiną z inteligencji i pamięci Polaków.
Dzisiaj premier oświadcza, że nie będzie brutalnie odpowiadał Prezesowi PIS. Pamiętamy, co powiedział w czasie dyskusji o przewodniczenie polskiej delegacji w Brukseli - cytuję: "...powiem brutalnie, mnie Pan Prezydent nie jest potrzebny...". To prawie tak, jakby wójt powiedział: mnie pan Wojewoda nie jest potrzebny; w pierwszej Rzeczypospolitej byłby karany na gardle, w drugiej zapewne byłby wyrzucony na zbitą twarz, w trzeciej mnóstwo rzeczy stanęło na głowie. Ograniczę się tylko do jeszcze jednego powszechnie znanego wydarzenia (wielce znamiennego), mianowicie do nocnego rykowiska subkultury młodzieżowej pod wodzą niejakiego Tarasa (zwołanego zresztą za pozwoleniem i zapewne poduszczeniem władz), podczas którego byli bici ludzie i poniżane symbole kultu religijnego. To się zapewne zdarza wszędzie, rzecz w tym, że działo się to pod patronatem władz: policja była obecna, ale nie reagowała, nie reagowała także wtedy, gdy były zgłaszane skargi, gdy było wołanie o pomoc; jest rzeczą oczywistą, że takie miała instrukcje. Nie była to Noc Długich Noży ani Noc Kryształowa - ot średnia zadyma, na wzór koncesjonowanych (reglamentowanych) pogromów żydowskich, w czasie których policja regulowała ich skalę. Groza i horrendum tego wydarzenia polega na tym, iż premier nie omieszkał nazajutrz wyrazić swojego zadowolenia, pochwalił pewien młodzieżowy luz i przeszedł nad tym do porządku dziennego. Wydaje się, że takie "nowoczesne", bo zwołane przez internet zgromadzenie zadymiarzy to przedsmak jak mogą wyglądać nowoczesne działania bojówek. Pozwolenie na bezkarność, to właśnie prosta droga do eskalacji wydarzeń, to otworzenie Puszki Pandory.
Premier Tusk o tym wie i dlatego teraz gwałtownie przemienia się w niewinne jagnię.



Komentarze
Pokaż komentarze (3)