Janusz40 Janusz40
271
BLOG

Są w Polsce ważne sprawy do załatwienia

Janusz40 Janusz40 Polityka Obserwuj notkę 0

           Skreślenie z listy członkowskiej partii opozycyjnej dwóch jej prominentnych działaczek jest, oczywiście, smakowitym kąskiem w propagandowej kuchni partii rządzącej; tym bardziej, że jakby darowanym. Jaka to wspaniała okazja do "rzeczowych", "bezstronnych" analiz prowadzących nieodmiennie do konkluzji, że całkowity i nieuchronny upadek PIS nastąpi wkrótce i to nie ulega żadnej wątpliwości. Dał się zaobserwować wysyp bardziej i mniej profesjonalnych analityków (tych drugich znacznie więcej) we wszelkich mediach, piszących i objawiających głosem sakramentalne prawdy w tej mierze. Były też, na szczęście, analizy rzeczowe i bezstronne prowadzące zazwyczaj do konkluzji bardziej wyważonych - bynajmniej nie wróżące szybkiego pogrzebu PIS.

 

          Osobiście chcę usytuować się w trzecim nurcie, który pojawił się między innymi na SALONIE 24, mianowicie: wśród tych, którzy uważają, iż piątek - 5 listopada br. -  to aż nadto wystarczający czas, który można było poświęcić tej sprawie w obliczu nawarstwiających się rzeczywiście poważnych problemów stojących przed Polską. Tematem zasadniczym są finanse państwa. Robienie dobrej miny premiera i jego ministra finansów do złej gry, do kreatywnej księgowości tego ostatniego, do ukrywania rzeczywistej wielkości długu publicznego, nie prowadzi do niczego dobrego. Minister Rostowski wprawdzie "mimochodem" coś tam czasami chlapnie (chyba dla samoasekuracji), że liczby rzeczywiste są dwa większe od oficjalnie podawanych. Projekt budżetu zawiera różne "jeżeli", zakłada dalsze podniesienie VAT i likwidację pewnych ulg, ale tylko, jeśli zakładany "przyzwoity" wzrost PKB, okaże się zbyt niski itd, itd... Już obecnie, nasze obligacje skarbu państwa musimy wyżej oprocentować niż Hiszpania swoje, a przecież Hiszpania i, o dziwo, Irlandia, są typowane po Grecji, do kolejnego bankructwa, sprawa jest więc poważna. Ale w tej notce nie zamierzałem zajmować się finansami państwa.

 

          Chciałbym się zająć tylko jedną podziałką budżetową: wydatkami na obronność. Tak jak poprzednio, projekt ustawy budżetowej przewiduje 1,95 % PKB. Abstrahuję od tego, że budżet MON był obcinany li tylko decyzją rządu (za to powinien być Trybunał Stanu); w obecnym projekcie, a przynajmniej z wypowiedzi ministra finansów i rzecznika rządu widać, że zakłada się w budżecie MON fundusz ratunkowy. Wyglądać ma to tak: 1,95 % PKB są to przeciętne wydatki na obronność w ciągu sześciu lat; w poszczególnych latach może być mniej, a w innych więcej niż opiewa ten wskaźnik. Oczywiście, każde dziecko (powiedzmy, po podstawówce) wie, że mając taki zapis w ustawie budżetowej minister Rostowski przekaże dla MON w pierwszych pięciu latach tego okresu (o ile będzie ministrem) jakieś minimum minimorum, potem odejdzie ze stanowiska - niech się martwią następcy.

 

          Jako żywo przypomina to sytuację z okresu Sejmu Czteroletniego, na którym z inicjatywy światłej "Familii" uchwalono, między innymi, powołanie zaciężnej (przypadkowo tak samo licznej, jak obecnie) stutysięcznej armii. Głównym oponentem był Hetman Wielki Koronny Ksawery Branicki, który w płomiennych przemowach w sejmie perrorował, że "Polska nierządem stoi" (mimo pierwszego już rozbioru) i w razie wojennej potrzeby wystarczy pospolite ruszenie "i panowie bracia, jak chwycimy szable w dłoń, jak zaczniemy rąbać, to kto nam się oprze?" Takie właśnie sarmackie ględzenie doprowadziło I Rzeczpospolitą do zguby. Państwa ościenne posiadały ogromne zaciężne armie. Jak wiemy - Branicki nie chwycił w dłoń szabli, tylko kolana carycy i razem z innymi renegatami zawiązał Konfederację Targowicką.

 

          Premier Tusk mówił - nikt Polsce nie zagraża, nikt na Polskę nie ma zamiaru napadać zbrojnie. Oczywiście, czasy są inne. Pod względem, jednak, potrzeby posiadania silnej armii - są identyczne. Poglądy odmienne, to może nie sarmackie ględzenie, ale chyba jeszcze gorzej - ględzenie infantylne. Wyznających inne poglądy - proszę o odpowiedź na pytanie: Dlaczego wszystkie państwa świata się zbroją, dlaczego wiele z nich wydaje na ten cel większy jeszcze procent PKB, np. USA  i Rosja - prawie 5%, Anglia i Francja - ponad 3% itd.?

 

         Nie chciałbym w żadnej mierze sugerować zamierzonego działania na szkodę Polski, stwierdzam tylko infantylizm.

 

Janusz40
O mnie Janusz40

Wbrew wymienionym papierom jestem humanistą. Piszę od kilkudziesięciu lat - przeważnie do szuflady. Kieruję się maksymą: Amicus Plato, sed magis amica veritas. Gotów jestem zawsze wysłuchać i odpowiedzieć na rzeczowe argumenty.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka