Tusk publicznie przyznał, że może być małym pieskiem. Oczywiście Jarosław Kaczyński powiedział inaczej - "...rząd zachowuje się jak wystraszony piesek". Doktor praw, jak stwierdził to, wcale nie z pozycji przyjaciela, Ryszard Kalisz - nie powie nic prawem zabronionego, to ma zakodowane. Ale J.K. ma jeszcze zakodowane pewne godne podziwu cechy charakteru; ogólnie formułując - przestrzeganie zasad i standardów moralnych nie tylko prywatnie, lecz także w polityce. Taka postawa w polityce nie przynosi, na krótką metę, sukcesów.
My, u nas w Polsce uważamy, że "...w życiu ludzi, narodów i państw - rzeczą bezcenną jest honor", inne sprawy są drugorzędne. Dla Tuska, najwyraźniej rzeczą bezcenną są dobre stosunki z najbliższymi sąsiadami; "nie pozwolę ich zepsuć..." (to a'propos wjazdu Fotygi i Macierewicza do Waszyngtonu) . Uaktywnił się też min. Sikorski. Oczywiście skrytykował bez cienia rzeczowego uzasadnienia. O wypowiedzi lidera SLD z litości nie wspomnę. Z przyjemnością trzeba odnotować rozsądny głos szefa ludowców. Najbardziej "bezcenną" sprawą są dobre stosunki z Rosją dla znanego skądinąd niejakiego Nałęcza, dla którego "nie ma takiej ofiary, której nie można byłoby złożyć na ołtarzu tej sprawy" (sprawy ściągnięcia Putina na groby katyńskie). Nie wiem czyje poglądy prezentuje Nałęcz; sadząc z powołania na doradcę - chyba Komorowskiego, tym bardziej, że ten ostatni się od nich nie odżegnał.
Ale rząd składa bez przerwy te "ofiary"; Tusk nie sprzeciwiał się przyjacielowi Władymirowi w budowie północnego rurociągu (początkowo niemrawo protestował), nie przeszkadzał, kiedy rury układane były tak płytko, że nasze zachodnie porty zostały zredukowane do poziomu niemal średnich portów rybackich. Gazoport w Świnoujściu powstaje w tempie, jaki Eugeniusz Kwiatkowski przekraczał przed wojną dziesięciokrotnie. Brak tego gazoportu, to pozbawienie się możliwości negocjacyjnych przy uzgadnianiu kontraktu gazowego, to kolejna "ofiara" dla Rosji. Jeszcze większa przyjaciółka Donalda - Angela nic w tej mierze nie pomogła, nawet wstrzymywała unijne wsparcie finansowe dla gazoportu. Przejawem szczególnej autodegradacji było zaproszenie ministra Ławrowa na spotkanie z ambasadorami.
Przy tym wszystkim, gdyby kosmita usłyszał Nałęcza - dowiedziałby się, że niepodzielnym, wspaniałym, boskim wręcz (tu waży słowo: ołtarz) jedynowładcą planety Ziemia jest Putin. W rzeczywistości PKB Rosji jest mniejszy od hiszpańskiego, niewiele większy od PKB Turcji czy Holandii. Jest to jedno z nielicznych już na świecie państw niedemokratycznych, zawdzięczających względny dobrobyt prawie wyłącznie sprzedaży kopalin. Ponadto, odnosi się wrażenie, że niektóre metody utrzymywania władzy są żywcem przeniesione z ery Trujillo.
Z takim państwem należy utrzymywać poprawne stosunki, ale nie można ich wbijać w dumę, nie można dostarczać im powodów do samozadowolenia, a nigdy, w żadnym wypadku nie bić czołem. Takie państwo trzeba cywilizować (bez poniżania godności narodowej). Ale tego rząd Tuska nie wie i nie potrafi.



Komentarze
Pokaż komentarze (6)