Majchrowski się sprawdził głównie przy tworzeniu własnej uczelni KSW - Krakowskiej Szkole Wyższej. Rzeczywiście, wypielęgnowany obiekt, dobrze skomunikowany z miastem, o dużej wydajności kształcenia. KSW - co się wykłada: "Kup Sobie Wykształcenie", jak mówił mi jeden z profesorów, wyrzucony z niej za nadmierną wymagalność.
Dla "równowagi", budowany od ponad dziesięciu lat Uniwersytecki Kampus na Ruczaju ciągle prezentuje się z zewnątrz, jak zarośnięte krzakami burzanu osiedle bez żadnego architektonicznego wyrazu, który by upoważniał do takiego właśnie miana. O komunikacji z centrum miasta nie ma co mówić. Majchrowski przez dwie kadencje nie wybrał się do Oxfordu, ani Cambridge, żeby zobaczyć, co oznacza miano "Kampus Uniwersytecki".
Swoją drogą, dziwne, że oni tam począwszy od średniowiecza, zamiast pilnować swojej prywaty - jak to w feudalizmie, czy kapitalizmie (zgodnie z doktryną, z którą utożsamia się Majchrowski) - uparli się, by tworzyć PIĘKNE uniwersyteckie kampusy - całkiem publiczne. U nas, lewicowy prezydent Krakowa (lewica wszak ma na sztandarach wspólnotę - komunę), na przekór ideałom, uparł się, że lewicowiec też potrafi wyżej stawiać swoją prywatę nad dobro ogółu.
Taki przekorny.
446
BLOG



Komentarze
Pokaż komentarze (3)