Janusz40 Janusz40
450
BLOG

Nie tylko "Wesele" Wyspiańskiego

Janusz40 Janusz40 Historia Obserwuj temat Obserwuj notkę 2

                         Można sobie kpić z przywiązania Anglików do tradycji, do kolorowych imprez nawiązujących do świetnej przeszłości imperium. Uroczyste celebrowanie wydarzeń zwiazanych z losami królewskiej rodziny podoba się zapewne wszystkim mieszkancom Albionu, nawet tym kolorowym obywatelom brytyjskim, wszyscy czują się dowartościowani. Tradycja jest częscią kultury, narodowej tożsamości.  Nie oszukujmy się; pojawia się uczucie zazdrości, dlaczego my tego nie mamy?

 

                         Nasza historia obfituje w wydarzenia, które rangą nie ustępują jakimkolwiek innym na świecie. Nasze królewskie rody, to najwyższa w dziejach ekstraklasa. Podziwiamy wspaniałą etykietę angielskiego dworu, a przypomnijmy sobie, że matką Kanuta Wielkiego, który panował nad Anglią, Danią i Skandynawią - była polska księżniczka (siostra, czy córka Mieszka I). Wnuczka Kazimierza Wielkiego była koronowana w Rzymie  na Cesarzową Rzymską Narodu Niemieckiego. Arcyksiężniczki z cesarskiego rodu Habsburgów zabiegały o zdobycie za męża Jagiellona. Żona Kazimierza Jagiellończyka - córka i siostra cesarzy, matka królów - to najbardziej udany mariaż z tym Domem. Władysław IV poślubił spadkobierczynię rodu Paleologów z uzasadnionymi prawami do Konstantynopola (wg Konopczyńskiego). Błękitna krew królewskiego rodu panujacego w Angli też jest uszlachetniona domieszką krwi naszego Króla-Zwycięscy - Jana Sobieskiego.

 

                           Polska potrafiła bezpośrednio prawie po odzyskaniu niepodległości uzyskać w Europie pozycję mocarstwową, kiedy Piłsudskiego bał się, zazdrościł i podziwiał Stalin, kiedy bał go się Hitler, a Mussolini w swoich przemowach - chciałby być tak wielki jak Piłsudski...

 

                          Były też odnotowane w naszej historii ponadczasowe gale i uroczystości; począwszy od Zjazgu Gnieźnieńskiego, uczty u Wierzynka; do kronik Wiecznego Miasta zapisał się wjazd do Rzymu polskiego królewskiego posła - Jerzego Ossolińskiego  - równy może wjazdowi Kleopatry - konie gubiły złote podkowy - łza się woku kręci.

 

                           Można byłoby długo wymieniać nasze historyczne powody do narodowej dumy. W narodowym sanktuarium we Florencji w kościele Santa Croce wśród grobów m.in. Leonarda, Dantego (chociaż pustego) - są wspaniałe cztery nagrobki naszych arystokratów - Zamojskiej, Ogińskiego i in. Rzeczywisty "rząd na uchodźstwie " w okresie rozbiorów - Hotel Lambert - to siedziba "Familii" - Czartoryskich ( jeden z najpiękniejszych pałaców w miescie) - najbliższch kuzynów króla Hiszpanii... W miastach Europy aż roi się od polskich pamiątek, jakie pozostawili po sobie nasi arystokraci, artyści, pisarze, poeci. Z polskiej ziemi wywiódł się jeden z największych papieży w historii, jeden znajwiększych w historii człowiek.

 

                           Córka króla Kazimierza Jagiellonczyka wyświadczyła zaszczyt i oddała swoją rękę bawarskiemu księciu. Wesele, które wówczas się odbyło (w jakże innych czasach) było wspanialsze od tego, które wczoraj podziwialiśmy w telewizorach.

                                                Wesele w Landshut

1 lipca delegacja z Tworoga przy okazji wizyty w zaprzyjaźnionej bawarskiej gminie, będzie miała szczęście i przyjemność gościć na jednym z największych festynów historycznych na świecie. „Landshuter Hochzeit 1475” (landshuckie wesele) odbywa się co cztery lata na pamiątkę wesela Jadwigi, córki króla polskiego Kazimierza Jagiellończyka i Jerzego, syna bawarskiego księcia. Eskorta 18 letniej narzeczonej swą liczebnością i przepychem olśniła mieszkańców Landshutu.

 

W rewanżu zgotowano huczne przyjęcie weselne. W ratuszu cesarz poprowadził pannę młodą do pierwszego tańca, a dziesięć tysięcy gości bawiło się i ucztowało. Na podstawie rachunków i opisów z epoki obliczono niedawno, że dzisiaj impreza ta kosztowałaby co najmniej 12,5 miliona euro! W tym roku święto trwać będzie od 25 czerwca do 17 lipca i zgromadzi jak zwykle setki tysięcy turystów z całego świata. 2000 mieszkańców Landshut przebierze się w stroje z epoki i włączy się w wir zabawy i odegra realia średniowiecznego życia.

 

 

 

 

 

 

                       Szkoda, że zatraciliśmy zdolność do autopromocji, inne europejskie państwa tego nie zaniedbują.

 

 

Janusz40
O mnie Janusz40

Wbrew wymienionym papierom jestem humanistą. Piszę od kilkudziesięciu lat - przeważnie do szuflady. Kieruję się maksymą: Amicus Plato, sed magis amica veritas. Gotów jestem zawsze wysłuchać i odpowiedzieć na rzeczowe argumenty.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Kultura