Przypadkowo włączyłem TOK FM - rozgłośnię radiową, którą cenię wyłączne ze względu na informacje gospodarcze, a która staje się niestrawna, gdy redaktorkami prowadzącymi są Laszuk, czy Paradowska. Dyskutowali panowie Lis, Żakowski i bodaj Wołek na temat IPN. Temat aktualny z uwagi na powołanie w końcu prezesa. Lis wyraził pogląd, że placówka ta nie jest potrzebna a "argumentu, że mają taką Niemcy - on nie kupuje", oczywiście nie jest potrzebna, gdyż była i jest wykorzystywana do celow politycznych, do niszczenia przeciwników w wyscigu do władzy, do posługiwania się "hakami', a pieniądze, zamiast na Instytut - mogłyby być przeznaczone np, na służbę zdrowia. Zgromadzone dokumenty mogłyby być przechowywane w archiwum, a sporne sprawy rozstrzygane przez sądy.
Czyżby Lis nie wiedział, że teraz też sądy rozpatrują sporne sprawy? Żakowski też uważa, iż czas IPN już się dopełnił, wprawdzie przy kształtowaniu tej naukowej placówki ogromne zasługi miał Aram Rybicki, którego niezmiernie ceni, ale własciwie wszystko zostało już zlustrowane, a w trybie naturalnym ubywa czynnych polityków, których "teczki" moga kogoś interesować.
Cóż, każdy ma prawo do swoich pogladów; SLD od dawna walczy o likwidacje IPN. Zlikwidować prawdziwie mowoczesny instytut, przy powołaniu którego pracowały legiony parlamentarzystów i legislatorów, w którym prcuje wykwalifikowana kadra archiwistów, z którego zasobów (w trudzie zgromadzonych) skorzystało i korzysta setki historyków, który posiada świetne zaplecze logistyczne. Chyba szło o zmianę charakteru instytucji, o zmniejszenie kosztów utrzymania - to można zawsze poddać dyskusji, ale "zlikwidować" - to barbarzynstwo na miarę Attyli. Dobrze jeszcze, że nie padło hasło - spalić zasoby (jak słynne hasło Dadaistów - "spalić Luwr").
Większe moje zdziwienie spowodował dalszy przebieg dyskusji, z którego wynikało, że prowadzenie polityki historycznej, to wyraz obskurantyzmu i zaściankowości, to zabiegi nienowoczesne, przeszkadzające postępowi, który chyba polega wg wymieniających poglądy panów - na powszechnym kosmopolityzmie. Wprawdzie nie poruszono kwestii agresywnej polityki historycznej prowadzonej przez Rosję, Izrael i Niemcy, nie poruszono kwestii mądrej polityki historycznej, jaką od lat prowadzą wielkie narody i państwa, takie jak Francja i Anglia, nie odniesiono się do gloryfikowania swojej historii przez US. Gdyby dyskutujący również i tam widzieli konsekwentnie ciemnogród, to oczywiście - ostateczna konkluzja byłaby jasna. Zlikwidowć naukę historii, właściwie zlikwidować historię; pewne elementy tej likwidacji już występują w działaniach minister Hall. Powiało grozą, okazuje się, że nie jest to odosobniony wybryk nawiedzonej pani minister, tylko element konsekwentnie prowadzonej polityki wynarodowiania. Przecież wspomniani dziennikarze, to samozwańcza elita czwartej władzy, władzy, która obecnie sprawuje rząd dusz w narodzie.
A może historia tak, ale wg naszych wzorców - pachnie Orwellem.
Przypadkowo wysłuchałem wykładu prof. Andrzeja Nowaka z UJ na temat pojęcia patriotyzmu, ojczyzny, świadomości narodowej, międzynarodowego uznania państwa. Profesor przywołał pierwszy fakt budowania niezależności państwa polskiego - było to wykupienie ciała zamordowanego św. Wojciecha przez Bolesława Chrobrego - za cenę złota. To najtańszy i najmądrzejszy sposób na stworzenie niezależnej hierarchi kościelnej w Polsce i całkowite uniezależnienie sie od potężnego wówczas sasiada z zachodu. Cała nasza historia właśnie, to budowanie znaczenia państwa, to walka o wolność i niepodległość, to danina krwi, by tę niepodległość utrzymać. W tym sensie nawet przegrane powstania narodowe z Powstaniem Warszawskim włącznie - nie były akcjami niepotrzebnymi, one budowały narodową świadomość, one budowały międzynarodową świadomość o istnieniu Polski, a w okresie zaborów - o istnieniu sprawy polskiej. Oczywiście ofiar można byłoby uniknąć, gdyby zawsze była prowadzona własciwa polityka przez rządzących.
Rzecz oczywista, iż pokrótce zarysowany pogląd prof. Nowaka, który jeszcze zproponował jedną, z równie uprawnionych, definicję patrotyzmu - jest to "walka pamięci z niepamiecią" - jest dokładnie moim poglądem i diametralnie różni się od poglądów owych pseudonowoczesnych agitatorów walczacych z polskościa. Wiadomo dla kogo "polskość, to nienormalność".



Komentarze
Pokaż komentarze (2)