Wysoko cenię sobie dowcip i lekkość pióra: tym wyżej, im trudniej przychodzi mnie samemu to osiągnąć. Inteligentny, celny dowcip może wykończyć szybciej politycznego przeciwnika niż sążniste elaboraty uczonych politologów. Nie ma jednak nic nudniejszego i bardziej niesmacznego od dowcipu wulgarnego i niekulturalnego. Zastanawiające, jak można poważnie traktować trefnisia lansującego język i poglądy nastoletniego blokersa z przedmieścia małego miasta na Ziemiach Odzyskanych. (Na innych terenach opinia wielopokoleniowego środowiska nie pozwoliłaby na taki rozkwit tej młodzieżowej subkultury).
Wojewódzki robi to z takim przekonaniem, iż jasnym jest, że to jego prawdziwa natura; dziwi tylko jakieś nienormalne przywiązanie do maniery właściwej dla - co najwyżej piętnastolatków, szesnastolatkowie już zdecydowanie z niej wyrastają. Jakieś ekstremalne zatrzymanie w rozwoju osobniczym podstarzałego już bądź, co bądź - pajaca.
Jeszcze bardziej zadziwiające jest przekonanie premiera, że Wojewódzki właśnie najlepiej będzie prezentować polską kulturę. Czyżby on też mentalnie czuł się nastolatkiem z przedmieścia - zaniedbanym wychowawczo przez rodziców?



Komentarze
Pokaż komentarze (1)