Europa zaciska pasa, jest zdeterminowana pokonać kryzys; dosyć życia ponad stan; nie można w nieskończoność pompować bańki kredytowej, nie można wiecej zadłużać państwa - nawet u własnych obywateli. Ekonomiści widzą, że to droga do nikąd, a raczej do hiperinflacji.
Kiedy Niemcy, Hiszpania i inne największe gospodarki UE przegłosowały plany stabilizacji i cięć budżetowych dla swoich gospodarek, pojawiła się presja na francuski rząd, aby poinformował, w jaki sposób zamierza zmniejszyć deficyt i poziom długu publicznego. Wiadomo, że Francja musi zmniejszyć poziom deficytu sektora finansów publicznych z 8 proc. w ubiegłym roku do 3 proc. PKB w 2013 roku.
- Jesteśmy przekonani, że nam się uda, i zdeterminowani, aby osiągnąć ten cel - powiedział Claude Gueant, główny doradca ekonomiczny prezydenta Nicolasa Sarkozy'ego. Szczegóły trzyletniego planu oszczędnościowego mają zostać podane dopiero na jesieni, jednak "FT" już dziś podaje jego główne punkty, dodając, że głównym motorem francuskich oszczędności jest nadzieja na szybki wzrost gospodarczy. Na 2011 rok francuski rząd zakłada wzrost na poziomie 2,5 proc. PKB. To bardzo duży skok, jeśli weźmiemy pod uwagę, że w I kwartale osłabiona kryzysem gospodarka Francji wzrosła tylko o 0,1 proc. PKB. Optymistyczne prognozy rządu Francji zostały skrytykowane przez UE i MFW, jednak przedstawiciele rządu na razie nie zamierzają się wycofywać z tych deklaracji. Przypomnijmy, że w ubiegłym roku gospodarka Francji przeżyła najgorszą recesję od czasów II wojny światowej i skurczyła się o 2,5 proc.
Ostre cięcia budżetowe w Anglii
Kanclerz zapowiedział zwolnienia w sektorze publicznym, pracę może stracić do pół miliona osób. Wiek emerytalny zostanie podniesiony z 65 do 66 lat, zmiana ma nastąpić do 2020 roku. Najbogatsze rodziny, w których co najmniej jedna osoba zarabia więcej niż 44 tys. funtów rocznie, przestaną otrzymywać Child Benefit, czyli dodatek do dziecka. Osoby pobierające zasiłki znajdą się pod lupą państwa, jeśli urzędnik zadecyduje, że osoba bezrobotna jest zdolna do pracy, ale nie chce jej podjąć, straci zasiłek. Posiadaczom więcej niż 16 tys. oszczędności ta forma wsparcia nie będzie przysługiwać. Plany zakładają likwidację dużej ilości zasiłków, tj. mieszkaniowego, inwalidzkiego, zwolnień z podatku miejskiego i zastąpienie ich jednym. Urzędnicy będą sprawdzać sytuację finansową osób ubiegających się o pomoc państwa w agencjach informacji kredytowej.
Każdy resort, oprócz Ministerstwa Zdrowia, czekają cięcia, szacowane przeciętnie na 19%. Największe redukcje wydatków czekają samorządy lokalne. Nakłady finansowe na pomoc międzynarodową pozostaną bez zmian. Podobnie będzie z pieniędzmi przeznaczonymi na rozbudowę dróg, kolei i metra - rząd będzie szukał oszczędności, ale plany ich rozwoju pozostają bez zmian. Na banki nałożono dodatkowy i bezterminowy podatek, szczegóły zostaną ogłoszone wkrótce. Ministerstwo Obrony zwolni 16 tys. zawodowych żołnierzy. Pracę straci wielu pracowników opłacanych z budżetu Ministerstwa Sprawiedliwości. Pracownicy sektora publicznego zarabiający więcej niż 21 tys. funtów rocznie, mogą się pożegnać z podwyżką płac aż do 2013 roku. Wzrosną ceny biletów kolejowych i autobusowych o 3% powyżej inflacji. Ogółem oszczędności sięgną rzędu 81 miliardów funtów. Jest to największy plan ograniczenia deficytu od lat 70-tych.
HISZPANIA
Socjalistyczny rząd premiera Jose Luisa Rodrigueza Zapatero, który w kończącym się roku podjął całą serię drastycznych działań oszczędnościowych w walce z kryzysem, postanowił zredukować deficyt finansów publicznych do 6 proc. PKB w 2011 roku. W 2010 roku deficyt ma wynieść 9,3 proc. PKB, a w 2009 zanotowano go na poziomie aż 11,1 proc. PKB.
Hiszpania stara się wydobyć z dwuletniej recesji, podczas której bezrobocie osiągnęło tam najwyższy poziom w UE - około 20 procent.
Rządząca Hiszpańska Socjalistyczna Partia Robotnicza (PSOE), która nie dysponuje większością w Kongresie Deputowanych, niższej izbie hiszpańskiego parlamentu, dla zatwierdzenia budżetu zawarła porozumienie z dwoma ugrupowaniami regionalnymi: centroprawicową Baskijską Partią Nacjonalistyczną i Koalicją Kanaryjską, do której należy kilka partii z Wysp Kanaryjskich.
Rok 2011 zapowiada się jako rok "trudny" z powodu "drakońskich oszczędności" - ostrzegała we wtorek w parlamencie hiszpańska wicepremier oraz minister gospodarki i finansów Elena Salgado Mendez. Zapewniła przy tym, że zarówno wprowadzane reformy strukturalne, które np. łagodzą przepisy dotyczące zatrudniania i zwalniania pracowników, jak i konsolidacja budżetowa stanowią "fundamenty powrotu do wzrostu gospodarczego na średnim poziomie".
Gabinet Zapatero już pół roku temu wdrożył pakiet oszczędnościowy o wartości 15 mld euro, starając się rozwiać obawy, że Hiszpania pogrąża się w kryzysie.
Pod koniec listopada premier zapewniał, że plany redukcji deficytu "realizowane są skrupulatnie", a hiszpański dług wewnętrzny jest o 20 punktów procentowych niższy od średniej europejskiej. Pod koniec 2009 roku wynosił on 560 mld euro, czyli około 60 proc. PKB.
WEGRY
To, co robi na Wegrzech premier Orban - zadziwia Europę; praktycznie upaństwowił OFE, nałożył podatek kryzysowy na wielkie firmy, obniżył podatek dla osób fizycznych, wprowadził podatek liniowy, przystepuje do radykalnej konsolidacji administracji, szpitali, wyższych uczelni, ma zamiar wydłużyc wiek emerytalny, zredukować liczbę "inwalidów" - przynajmniej o 200 tysięcy, zmniejszyć liczebnie parlament. Oczywiście premier naraża się także przedstawicielom swojego obozu politycznego, ale jego działania prowadzone są konsekwentnie i rozsądnie; najważniejsze, że przynosza pożądane skutki ekonomiczne, co jest istotne dla państwa i jego obywateli - wyborcy napewno to docenią.
POLSKA
A co robi nasz rząd z premierem Tuskiem? Jak dotąd, podniósł stawkę VAT i zamroził płace w sferze budżetowej (z wyjątkami). Deficyt finansów publicznych też wynosi u nas 8 % PKB, a dług publiczny siegnął 55 % PKB czyli próg ostrożnosciowy. W kwestii deficytu finansów - przekroczenie progu - to 5 %. Wprawdzie w projekcie budżetu na 2012 r. przewiduje się redukcję tego pięcioprocentowego przekroczenia, ale Komisja Europejska jest skłonna darować sankcje w stosunku do Polski, jesli deficyt będzie zredukowany do 3,5 % a nawet do 4 %. Już w ostatnich wypowiedziach Tuska jest podana redukcja deficytu o 4,5 %. Rostowski idzie w zaparte i mówi, że deficyt budżetowy na koniec 2012 r. wyniesie 2,9 %.
Rząd nie przeprowadził (nie zapoczątkował) niezbędnych reform strukturalnych; przede wszystkim - podwyższenie wieku emerytalnego, likwidację KRUS, likwidację większości przywilejów podatkowych. Rząd nie zredukował biurokracji, tylko bezprzykładnie ją powiększył. Premier zapowiadał w końcu ubiegłego roku zmniejszenie administracji o 10 % w nowym roku. W związku z tym każdy, kto mógł zatrudniał, by mieć kogo później zwalniać. Ostatnio premier przyznał rozkosznie, że przegrał z biurokracją. Można to chyba rozumieć tak, że zamiast 10 procentowej redukcji nastapił 10 procentowy wzrost zatrudnienia.
Każdy politolog (socjolog) wie, że bolesne reformy rzeprowadza się na poczatku kadencji, aby mieć szansę na uwidocznienie pozytywnych skutków i nie utracić elektoratu. Rząd PO tego zaniedbał - miał inne priorytety. Trudno liczyć, że cokolwiek zrobi do końca kadencji. Rząd premiera Buzka przeprowadził reformy, ale niektóre powinny być poprawione; na przykładzie Wegier widać np., że zbyt rozbudowana jest administracja samorządowa, a raczej, że wystepuje nadmierne i kosztowne zjawisko dublowania administracj państwowej i samorzadowej.
Rząd premiera Tuska najwyraźniej nie zamierza walczyć o obniżenie długu publicznego; w dalszym ciągu oferuje sie sprzedaż - na lichwiarskich warunkach - obligacji skarbu państwa. Wprawdzie na międzynarodowym rynku finansowym oprocentowanie tych obligacji jest już wieksze niż hiszpańskich, ale i tak nie bardzo widać kupujących. Lepiej sprzedają się na rynku wewnętrznym; tylko do czego to prowadzi? Ano do tego, że obsługa długu będzie nas kosztować coraz drożej - już teraz kilkadziesiat miliardów zł. Oznacza to, że wszyscy Polacy będą wypracowywać budżet, który w coraz wiekszym stopniu będzie transferowany do tych bogatych, których stać na kupowanie owych obligacji; tylko ludzie bez wyobraźni mogą uważać, iz można to robić w nieskonczoność. Oczywiście, alternatywą jest hiperinflacja...



Komentarze
Pokaż komentarze (1)