Piotr Górczyński - prezes instytutu Lecha Wałęsy uderzył dziennikarza w twarz na sali sądowej w obecności policjantów, zresztą w obecności swojego pryncypała Lecha Wałęsy.
Tego samego Lecha Wałęsy, który na czele Solidarności obalał ustrój komunistyczny w Polsce, tego, który ponoć przez ten ustrój był gnębiony i aresztowany, tego, który dostał pokojową nagrodę Nobla, który nosi zaszczytne miano mędrca Europy.
Jakiś inny Wałęsa, uciekł czym prędzej z miejsca tego skandalicznego wydarzenia, z miejsca - sali sadowej, w której toczyła się rozprawa o rzekome zniesławienie tego właściwego Wałęsy. Ten inny natomiast Wałęsa - zachował się rzeczywiście, jak agent bezpieki - słynny Bolek, jak osobnik przypadkowo wyniesiony na najwyższy urząd w państwie i wykorzystujący ten urząd do niszczenia kompromitujących go dokumentów.
Haniebnie zachowała się sędzia, w przytomności której zostało popełnione przestępstwo, skandalicznie zachowali się policjanci - nie reagując, uciekając wręcz przed dziennikarkami, które chciały poznać personalia dyżurujących na sali rozpraw policjantów.
Jest to skandal na miarę państwową; przyjmując, że zarówno sędzia, jak i policja działają racjonalnie - konkluzja jest oczywista - bali się zareagować, by nie być później zniszczonym przez wszechpotężny mafijny układ, który działa na zasadzie ośmiornicy oplatającej Polskę i czuwa nad interesami całego układu, układu, który w imię własnych, dobrze pojętych korzyści nawet połączył swoje siły (mam na myśli dobrze umocowanych postkomunistów z dobrze zainstalowanymi "pogromcami" komunizmu).
Dalszy los Górczyńskiego to papierek lakmusowy; czy żyjemy w państwie praworządnym, czy mafijnym?
Wszyscy dziennikarze w Polsce powinni za punkt honoru przyjąć doprowadzenie tej sprawy do właściwego końca - skazania bezczelnego bandyty.
Cała ta scena jest sfilmowana: salon24. - blog: "stopplatformie" - 19.06.br
Tego samego Lecha Wałęsy, który na czele Solidarności obalał ustrój komunistyczny w Polsce, tego, który ponoć przez ten ustrój był gnębiony i aresztowany, tego, który dostał pokojową nagrodę Nobla, który nosi zaszczytne miano mędrca Europy.
Jakiś inny Wałęsa, uciekł czym prędzej z miejsca tego skandalicznego wydarzenia, z miejsca - sali sadowej, w której toczyła się rozprawa o rzekome zniesławienie tego właściwego Wałęsy. Ten inny natomiast Wałęsa - zachował się rzeczywiście, jak agent bezpieki - słynny Bolek, jak osobnik przypadkowo wyniesiony na najwyższy urząd w państwie i wykorzystujący ten urząd do niszczenia kompromitujących go dokumentów.
Haniebnie zachowała się sędzia, w przytomności której zostało popełnione przestępstwo, skandalicznie zachowali się policjanci - nie reagując, uciekając wręcz przed dziennikarkami, które chciały poznać personalia dyżurujących na sali rozpraw policjantów.
Jest to skandal na miarę państwową; przyjmując, że zarówno sędzia, jak i policja działają racjonalnie - konkluzja jest oczywista - bali się zareagować, by nie być później zniszczonym przez wszechpotężny mafijny układ, który działa na zasadzie ośmiornicy oplatającej Polskę i czuwa nad interesami całego układu, układu, który w imię własnych, dobrze pojętych korzyści nawet połączył swoje siły (mam na myśli dobrze umocowanych postkomunistów z dobrze zainstalowanymi "pogromcami" komunizmu).
Dalszy los Górczyńskiego to papierek lakmusowy; czy żyjemy w państwie praworządnym, czy mafijnym?
Wszyscy dziennikarze w Polsce powinni za punkt honoru przyjąć doprowadzenie tej sprawy do właściwego końca - skazania bezczelnego bandyty.