" Premier Donald Tusk otrzymał dzisiaj od Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego raport końcowy z prac komisji kierowanej przez szefa MSWiA Jerzego Millera na temat przyczyn katastrofy z 10 kwietnia 2010 r. – informuje portal Onet.pl.
Jednocześnie Komisja przekazała raport do tłumaczenia, na języki: angielski i rosyjski. Niezwłocznie po zakończeniu tłumaczenia, raport zostanie upubliczniony. Premier nie będzie wnosił do niego żadnych poprawek."
Premier Tusk stwierdził, że raport po przetłumaczeniu na jezyk angielski i rosyjski i po z a t w i e r d z e n i u zostanie niezłocznie zaprezentowny opinii publicznej, także miedzynarodowej. Premier nie będzie wnosił żadnych poprawek. Watpliwości pojawiają się w związku ze słowami premiera dotyczącymi "zatwierdzenia" raportu.
Kto i w jakim trybie ma raport zatwierdzać; skoro zewsząd ze strony rzadowej padają zapewnienia, że premier nie wniesie żadnych poprawek, to na czym ma polegać zatwierdzenie. Rozumiem, że jest to dokument rządowy i w imieniu rządu mógłby go oczywiście p o d p i s a ć premier. A może premier chce pozostać poza wszelkimi podejrzeniami o wpływanie na treść raportu, ale może to zrobić Rada Ministrów i ona ma za zadanie "zatwierdzić", lub wnieść poprawki. Gdyby tak było (mam nadzieję, że nie), to hipokryzja premiera sięgnęłaby zenitu.
Niepokoi również brak wyznaczenia czasu na tłumaczenie tekstu raportu (nawet 300 stronicowego) - szczególnie w kontekście z owym "zatwierdzaniem"...



Komentarze
Pokaż komentarze (6)