Wsród postulatów sformułowanych pod adresem rządu w czasie manifestacji zw. zaw. Solidarność w dniu 30.06 br. był postulat zawieszenia przyjetego pakietu energetyczno-klimatycznego i wznowienia renegocjacji w tej sprawie. Przewodniczacy związku Piotr Duda przedstawia stanowisko Solidarności, z ktorego wynika, że związkowcy są o wiele bardziej przewidujacy niż rząd ze swoim ministerstwem środowiska i rozlicznymi jego agendami - powołanymi własnie na skutek przyjętego pakietu.
W wyniku zleconych przez związek badań - przewiduje się, że nastąpi przeniesienie produkcji do pobliskich państw nie objetych restrykcjami pakietu i ograniczenie wydobycia wegla - ubędzie 130 tysiecy miejsc pracy. Oczywiście wzrośnie cena energii elektrycznej, na skutek czego wszelka polska produkcja będzie droższa i przegramy w miedzynarodowej konkurencji.
Tę sprawe poruszałem wielokrotnie na tym portalu,m.in.:
Szczyt Ziemi, jaki się odbył w Rio i przyjęta konwencja ONZ z 1992 r. nie określała sposobu i "narzędzi" walki z emisją CO2 do atmosfery. Tzw. Protokół z Kioto przyjęty przez wiekszość państw określił m.in. redukcję emisji CO2 przez państwa UE o 8 % , Polska ten wskaźnik przekroczyła czterokrotnie, inne państwa unijne osiągnęły redukcję rzedu 2 %, Hiszpania znaczaco zwiększyła emisję. 23 kwietnia 2009 r. PE i Rada Europy przyjęła Dyrektywę nr 2009/29/WE w sprawie EU ETS dotyczącą tzw, uprawnień do emisji CO2 i handlu tymi emisjami; jako podstawę do określenia przydziału praw emisji przyjęto osiągnięty status quo (nie uwzględniając dotychczasowego wysiłku Polski w tym względzie) . Jednoczesnie przyjęto "Decyzję" PE i Rady Europy nr 2009/406/WE w "sprawie wysiłków podjętych przez państwa członkowskie zmierzających do zmniejszenia emisji gazów cieplarnianych o 10 % w sektorach nie objętych systemem EU ETS..." (Dotyczy to emisji z transportu, rolnictwa, mieszkalnictwa handlu, usług, komunikacji itp...)
"Dyrektywa" przyjęta z udziałem premiera Tuska już funkcjonuje - obejmuje ona swoim zakresem wielkie instalacje przemysłowe (w tym elektrownie węglowe) i przewiduje modernizację tych instalacji (wychwytywanie CO2 i magazynowanie go), bądź likwidację, lub płacenie kar. Wszystko to ma następować stopniowo; początkowo uprawnienia do emisji całkowicie ją pokrywają (nawet np. Polska posiada ich pewne nadwyżki, które już są sprzedawane), później będzie gorzej , a nawet bardzo źle - może to nas kosztować setki miliardów EURO. Cena energii elektrycznej wzrośnie skokowo, co przełoży się na podrożenie kosztów w każdej dziedzinie, przegranie w konkurencji i upadek gospodarki państwa. Wszystko to w sytuacji, kiedy "stare" państwa unijne emitują znakomicie więcej CO2 od nas, ale z innych źródeł, które nie obejmuje Dyrektywa EU ETS. Te inne źródła emisji CO2, to tzw Non ETS - przewidziane do kwantyfikacji wspomnianą "Decyzją". Ma to być od 2013 r., zmniejszenie o 10 %. Jednym słowem czarowanie naiwnych (głównie Polski) przez jajogłowych z Brukseli.
Więcej na ten temat pisałem w notkach: http://sporozdziwien.salon24.pl/291100,amatorszczyzna http://sporozdziwien.salon24.pl/279169,czy-znowu-nas-wymanewruja
Opaczna realizacja protokołu z Kiotu przyjęta przez UE polega na żmudnych pomiarach emisji spalin przez wielkie instalacje (w tym elektrownie weglowe), co jest wielce pracochłonne, ale możliwe i w dalszej konsekwencji nałożenie odpowiednich sankcji. Gorzej z tymi pozostałymi sektorami (źródeł emisji jest nawet kilkaset milionów). By być konsekwentnym należałoby przy każdej rurze wydechowej zainstaloować rejestrator ilości i czystości spalin, albo, by być dokładnym - postawić inspektora desygnowanego przez Brukselę. W tym celu należałoby zaimportować kilkaset milionów Chińczyków... Oczywiście kpię sobie, ale problem jest poważny; już teraz przyjęta horrendalna metoda wymaga dziesiątek tysięcy nowych biurokratów zajetych sprawdzaniem, liczeniem, rachunkiem i handlem uprawnieniami, negocjacjami i setkami innych niepotrzebnych spraw, a przypominam - dotyczy to tylko około 10 tysięcy wielkich emitentów CO2. Dlatego nigdy nie ma szans wdrożenie tego systemu w odniesieniu do np. samochodów.
Czyli stan obecny jest taki, że my z wiadomych względów płacimy za emisję CO2, a "stare", bogate państwa UE - nie, pomimo, że one emitują go znakomicie więcej.
Ilość dwutlenku węgla emitowanego przez poszczególne państwa do atmosfery - jest podawana w rocznikach statystycznych. Potrzebne jest inne podejście, do sposobu liczenia emisji CO2 (w linkach podane są równania chemiczne, które przy pewnych założeniach, pokazują dokładnie ilości powstającego CO2 przy spalaniu określonego paliwa). Ilość różnych paliw, jakie zużywają poszczególne państwa jest łatwa do określenia. Pozostaję przyjąć na szczeblu Rady Europy wskaźnik finansowy odnoszący się do emisji CO2 na jednostke powierzchni, może jeszcze uwzględniając zalesienie. Taki rachunek na szczeblu UE mogłoby prowadzić dwóch pracowników, nie setki tysięcy, jak jest już teraz. Dość powiedzieć, że na szczeblu Ministerstwa Środowiska działa KASHUE - Krajowy Administrator Systemu Handlu Uprawnieniami do Emisji oraz KOBiZE - Krajowy Osrodek Bilansowania i Zarządzania Emisjami. Przy tym wszystkim proponowana metoda jest dokładniejsza i po stokroć sprawiedliwsza w odróżnieniu od obecnie obowiązującej. Sprawą do rozstrzygnięć przez każde państwo jest polityka walki o redukcję emisji wewnątrz kraju. Dla "europejskiego" powietrza jest obojętne, czy CO2 w atmosferze pochodzi z gazowego domowego piecyka, czy z elektrowni węglowe
Pakiet energetyczno-klimatyczny podpisał premier Tusk; jego realizacja w przyjętej wersji to strata dla Polski kilkaset miliardów EURO - stawia to pod znakiem zapytania sens przynależnosci do UE; to jest sprawa właśnie takiej wielkości.
Wicepremier Pawlak ma zaskarżyc do europejskiego Trybunału sprawiedliwości decyzję komisji Europejskiej dotyczacej benchmarek, czyli przyjęcie do wyliczeń darmowych pozwolen na emisje CO2 na poziomie najsprawniejszych (10%) instalacji przemysłowych emitujących CO2 (z pominięciem pewnej regionalnej specyfiki). W żadnej mierze rząd nie ma zamiaru żądać zasadniczych renegocjacji dotyczących całego pakietu, czy też ustaleń traktatowych.
Może utworzy się silne lobby przemysłowe, ktoremu zacznie doskwierać pakiet i wtedy coś dopiero da sie zrobić. Teraz nikt z rządu nie zawraca sobie głowy dłuższą perspektywą; "mnie już nie będzie na tym stanowisku, niech martwi się kto inny". Technologia wyłapywania i magazynowania CO2 - nie do końca jest sprawdzona w przemysłowej skali - rysuje się czarny scenariusz.
Ostatnio Polska, jako jedyna sprzeciwiła się dalszemu przyspieszaniu redukcji CO2 w UE.
Jednakże, te ostatnie "sprzeciwy" rządu, to prośba do poborcy podatkowego , by zostawił nam owieczkę, a godzenie się na zagarnianie setek tysięcy naszych wielbłądów (setek miliardów EURO).



Komentarze
Pokaż komentarze (9)