Druga władza nie zaryzykowała konfrontacji z trzecią władzą, właściwie nie byłaby to konfrontacja, tylko konieczność przyjecia werdyktu. Byłaby to ewidentna porażka, więc (prawdopodobnie po rzetelnym rozpoznaniu) - lepiej zatem było zrobić taktyczny unik i robić dobrą minę do złej gry.
Niektórzy dopartrują się - w ogłoszeniu jedniodniowych wyborów parlamentarnych - "wybicia na niepodległość" prezydenta Komorowskiego; nie sądzę, by tak było - w tym obozie (jak dotąd) wszystko wydaje sie być rozpisane na głosy, ale głowy nie daję. Do myślenia daje wyciągnięcie ze swoistego lamusa działaczy Unii Demokratycznej (Unii Wolności) i wypełnienie nimi pałacu namiestnikowskiego.
Zabawne są komentarze przedstawicieli PSL i SLD; błyskawiczne przeorientowali swoją, na tę kwestię opinię i oczywiście chwalą, jedynie słuszną prezydencką decyzję - widzą jej racjonalność, dostrzegają oszczedność. Nie tak dawno z równym przekonaniem prawili coś przeciwnego. Serce rośnie widząc tak efektywną polityczną edukację.



Komentarze
Pokaż komentarze (7)