Chyba nieźle poinformowany R. Czarnecki obwieścił (w formie pytania), iż premier Tusk przymierza się do roli Przewodniczacego (Prezydenta) Komisji Europejskiej w następnej kadencji - od roku 2014 , kiedy to zakończy się druga kadencja Jose Manuela Barroso. Od dawna było wiadomym, że ścieli sobie ciepłą posadkę w Brukseli. By mierzyć tak wysoko, trzeba mieć odpowiednie zasługi; stara się w każdym razie.
- Storpedował tarczę antyrakietową niechętnie widziana przez Francję i Niemcy, które to państwa uważały ją jako ekspansję US w Europie; nie mówiąc o Rosji.
- Nie naprzykrza się władzom unijnym w sprawie dopłat bezpośrednich dla naszych rolników.
- Nie robi rabanu przeciwko Merkel w kwestii wkopania rury blokującej nasze porty.
- Na wyprzódki deklaruje pomoc Grecji, o którą nikt go nie prosił i ostatecznie nikt jej nie chce.
- Z ochotą przystąpił (w imieniu Polski) do (paktu, strefy) Euro - plus, które to porozumienie nakłada na Polskę pewne rygory, pomimo, że do strefy nie należymy.
- Doprowadził do rekordowo niskiego tempa przy budowie gazoportu w Świnoujściu - by nie drażnić Angeli i Władymira.
- Podpisał horrendalny pakiet energetyczno-klimatyczny, który wkrótce położy naszą narodową gospodarkę na łopatki, o którym Sarkozy bezwstydnie powiedział, iż jest on zwycięstwem "starej" Unii nad nowo przyjętymi państwami (oczywiście, idzie przede wszystkim o Polskę). Straty z tytułu wykonania owego pakietu przeważą wszelkie korzyści z tytułu wejścia do UE.
Zaiste (chciałoby się powiedzieć biblijnym językiem) - zasługi i osiągnięcia imponujące; będą go klepać po plecach- taki potulny, taki dyspozycyjny, takiego nam trzeba, niech się cieszy ze splendorów; ważne, by nie przeszkadzał rzeczywistym władcom Europy...



Komentarze
Pokaż komentarze (7)