Janusz40 Janusz40
401
BLOG

"Bagnet na broń" - to całkiem inna sytuacja panie premierze

Janusz40 Janusz40 Polityka Obserwuj notkę 1

                    Niebanalna dyskusja w Europarlamencie przy okazji prezentacji priorytetów polskiej prezydencji przez premiera Tuska miała miejsce w Europarlamencie.

                    Popiera pan zniszczenie demokracji krajowej - mówił dziś do Donalda Tuska brytyjski europoseł Nigel Farage, porównując Unię Europejską do Związku Radzieckiego. Niemal to samo mówił pół roku temu do węgierskiego premiera Viktora Orbana, podczas obejmowania przez Węgry prezydencji UE.


 
                     Podczas debaty w Parlamencie Europejskim po przejęciu prezydencji przez Polskę padło wiele gorzkich i krytycznych słów pod adresem premiera Tuska. Jednym z najszerzej komentowanych jest przemówienie kontrowersyjnego europosła Nigela Farage'a z Partii Niepodległości Zjednoczonego Królestwa (UKIP).

                Farage do Tuska: Na jakiej planecie pan żyje?

                   - Po wysłuchaniu pana przemówienia dziś rano muszę się spytać: na jakiej planecie pan żyje? Dlaczego Pan udaje, że wszystko idzie dobrze? Europa jest w głębokim kryzysie strukturalnym. Grecja, Portugalia iIrlandia nie przeżyją w strefie euro. Dania zerwała umowę z Schengen i dobrze. (...) Ludzie mówią, że chcę współpracy europejskiej, ale nie chcą tej Europy, rządzonej przez niewybieralnych biurorkatów, jak pan Barosso.
- Mówi pan, ze Unia jest fantastyczna, popiera pan zniszczenie demokracji krajowej. (...) Mówi pan: my wiele lat byliśmy niesuwerenni, pod okupacją sowiecką, dla nas europejska integracja nie jest zagrożeniem niezależności (...). Co też pan mówi? Że to (UE - red.) nie jest tak złe jak ZSRR? Czy to naprawdę jest wystarczająco dobre dla waszego społeczeństwa? - atakował Tuska europoseł.
-Opisuje pan problemy Grecji jako trywialne. Przykro mi, ale setki tysięcy ludzi są na ulicach Grecji i walczy o odzyskanie demokracji. Pan i pan Buzek mówicie o Solidarności (...), a teraz oddajecie suwerenność Polski nieudanej Unii Europejskiej - dodał.
 
 
 

Ziobro kontra Siwiec

Zbigniew Ziobro i Marek Siwiec/ Fot. PE

 

                  - Chciałbym sukcesu polskiej prezydencji. Będzie tak, jeśli pan i pański rząd wolności słowa, wolności mediów, praw opozycji będziecie przestrzegali w praktyce, a nie tylko pięknie o nich mówili. Niedawno w Polsce funkcjonariusze służb specjalnych uzbrojeni w broń wkroczyli do mieszkania internauty-studenta, tylko dlatego, że prowadził krytyczną wobec władzy stronę internetową - mówił Zbigniew Ziobro do premiera.

 

                    Na te słowa nie potrafił nie zareagować Marek Siwiec. - Czy dobrze pamiętam, że był pan ministrem sprawiedliwości, kiedy uzbrojone bandy atakowały ludzi w Polsce, o 6 rano zamykano ludzi do więzienia, a jedna z pań, którą chcieliście zamknąć popełniła samobójstwo? - pytał zdenerwowany europoseł z SLD.

 

                    - My walczyliśmy z korupcją, a wy walczycie z kim: walczycie z internautami, którzy krytykują władzę - oburzył się Ziobro, choć Marek Siwiec akurat do ekipy rządzącej nie należy.

 

 

                      Siwiec pomylił legalne struktury instytucji państwowych z bandami. Chyba inercja w myśleniu, za czasów jego ideologicznych poprzedników rzeczywiście działali nieznani sprawcy; przyłapano tylko jednych (morderców księdza Jerzego). Wystąpił m.in. jeszcze Michał Kamiński, błyskotliwie popierając polski eksport do Europy - za wyjatkiem eksportu obciachu; najwyraźniej wystapienie Ziobry uznał za obciach. Nie bardzo wiadomo, o co konkretnie mu szło, chyba o to że na forum międzynarodowym przedstawiciele naszej władzy muszą być przedstawiani jako kryształowi mężowie stanu, a może o dozgonny tytuł ambasadora (choćby kosztem chwilowego zesłania gdzieś obok Syberii).

                         Najwyraźniej mamy dychotomię w myśleniu; z jednej strony władza i formacje chcące się do niej przykleić lansują pogląd najlepiej opisany przez Zapolską "brudy należy prać we własnym domu", z drugiej jednak cała idea UE, to otwartość, nawet w PE poszczeglne frakcjie mają charakter międzynarodowy, linie podziału przebiegają wg poglądów społeczno-ideologiczno-ekonomicznych, nie przynależności państwowej. Jak można współdecydować o losach całego prawie kontynentu zamykając problemy do własnych narodowych podwórek.                                                                                                                                                                                                                                                                                                       Premier Tusk i jego zaplecze chciałoby zapewne wymusić stan swoistej abolicji na wszelką dyskusję dotyczącą spraw krajowych. Wolne żarty, ale łatwa byłaby kampania wyborcza, po prostu samograj; w imię czego - odpowiedź brzmi - w imię pięknego wizerunku tych, którzy reprezentując Polskę będą ową prezydencje sprawować.                                                                                                                                                                                                                                                                                                                       Ponadto, w dobie współczesnej, w dobie powszechnej dostępnej informacji - zamykanie się do własnego politycznego ogródka - jest praktycznie niemożliwe. W  żadnej mierze nie pasują do sytuacji słowa poety:  "Są w Ojczyźnie rachunki krzywd - obca dłoń ich też nie przekreśli..."                                                                                                                                                                 

 

Janusz40
O mnie Janusz40

Wbrew wymienionym papierom jestem humanistą. Piszę od kilkudziesięciu lat - przeważnie do szuflady. Kieruję się maksymą: Amicus Plato, sed magis amica veritas. Gotów jestem zawsze wysłuchać i odpowiedzieć na rzeczowe argumenty.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka