Wklejam fragment artykułu z publikacji na portalu "Wirtualna Polska" :
Tusk podkreślił, że tłumaczenie raportu "to naprawdę nie jest praca na pięć dni". - Każdy kto zna się na tłumaczeniach, jakichkolwiek, to wie, że taka praca wymaga i skupienia, i powiedziałbym, nastroju nie popędzania, a zrozumienia, że to jest praca, która wymaga najwyższej odpowiedzialności - zaznaczył premier.
- I to nie politycy - ani Tusk, ani Kaczyński - będą wpływali na to, jak szybko tłumacze będą pracowali i jak szybko komisja ostatecznie podpisze do prezentacji raport - dodał.
Zapewnił, że ze strony rządu, z jego strony "nie będzie żadnego działania, które mogłoby to (publikację raportu) opóźnić choćby o jeden dzień". - I dlatego proszę jeszcze o odrobinę cierpliwości i proszę o rzetelną ocenę tego, co się wokół raportu dzieje - kto upolitycznia tę kwestię, a kto chce w spokoju, tak szybko jak to możliwe sprawę wyjaśnić na gruncie eksperckich, fachowych analiz ze strony komisji - podkreślił Tusk.
- Ja zrobię wszystko, aby tę brutalną politykę trzymać jak najdalej od kwestii smoleńskiej i od sprawy raportu - oświadczył szef rządu.
Przygotowany przez komisję, kierowaną przez szefa MSWiA, ponad 300-stronicowy raport został przekazany premierowi pod koniec czerwca. Obecnie jest tłumaczony na angielski i rosyjski. Bezpośrednio po przetłumaczeniu ma zostać ujawniony."
Później zaczeły się manewry, o których wszystkim wiadomo; stopniowe wydłużanie terminu ogłoszenia treści raportu, premier powiedział, że niezwłocznie po przetłumaczeniu i zatwierdzeniu nastapi publikacja. Teraz pojawiają się "przecieki" - zapewne kontrolowane, że raport nie jest podpisany przez członków komisji; premier Tusk, po "uświadomieniu" opinii publicznej - oficjalnie już oświadcza, że raport nie jest podpisany. Jak to? U nas w Polsce powołuje się komisję, która ma firmować raport - w ostatecznym kształcie nadany przez premiera. To nie do wiary; nie sądzę, że tak to ma wyglądać - nie ma możliwości znalezienia w Polsce tak posłusznych specjalistów. Prawdopodobnie toczą się negocjacje z poszczególnymi członkami komisji; na ile można coś zmienić, coś zakamuflować, z kogo zrobić kozła ofiarnego...
Logika premiera Tuska, przeciąganie terminu publikacji kwestią tłumaczenia, to kpiny, to traktowanie Polaków, jak istot bezrozumnych. Albo premier utracił zdolność kojarzenia, albo jest genialnym psychologiem i otoczony legionem potakiwaczy, ufając sondażom - wie, że może sobie pozwolić na największe szalbierstwa.



Komentarze
Pokaż komentarze (12)