Europoseł Gaston Franco z komisji przemysłu, badań naukowych i energii (ITRE) Parlamentu Europejskiego - oświadczył w czasie pobytu w Warszawie w końcu czerwca br.: "energia jest domeną państw, to one decydują o własnym +miksie energetycznym+ i nie ma mowy o żadnym moratorium na poziomie UE w sprawie poszukiwania gazu łupkowego".
Europoseł przypomniał, że francuski parlament zakazał konkretnych metod wydobycia gazu łupkowego, ale pozwolił na poszukiwania tego gazu, by ocenić, jakie zasoby ma kraj.
Kątem ucha usłyszałem wiadomość podaną w skrócie przez I program PR, iż Europarlament takie moratorium jednak uchwalił. Nie udało mi się tej wiadomości zweryfikować; jeżeli byłaby to prawda, to już kolejna gruba granda, to pociągniecie (łącznie z pakietem energetyczno-klimatycznym), które definitywnie skazuje Polskę na odegranie w najbliższej przyszłości roli już nie kondominium, lecz kolonii rosyjsko-niemiecko-francuskiej.
Jeżeli rządowi nie uda się przeprowadzić odpowiednich renegocjacji, to ewidentnie bilans zysków i strat z przystąpienia do UE przechyli się na niekorzyść. Powtórzę; protesty i skargi Polski na temat niektórych punktów programu walki z emisją CO2, to obrona przed zabraniem owieczki z jednoczesną zgodą na zabieranie nam coraz to większego (stytysięcznego) stada wielblądów (setek mld. EURO).



Komentarze
Pokaż komentarze