Dyrektorka programu I TVP - Szymala odchodzi, wraz z nią szefowa "Wiadomości" -Wyszyńska. Później Szymala wycofuje swoją dymisję; co z Wyszynską - nie wiadomo. Normalna rzecz - rotacje były i będą. Tym razem dość dużo wyciekło na publiczne forum.
Komunikat Kancelarii Prezydenta RP brzmi następujaco:
"W związku z informacjami prasowymi dotyczącymi dymisji Dyrektor Programu 1 Telewizji Polskiej Pani Iwony Schymalli, Kancelaria Prezydenta RP informuje, iż za rzetelnie zrealizowane relacje z wydarzeń z udziałem Prezydenta RP, jak np. transmisja z uroczystości w Smoleńsku i Katyniu w kwietniu br. czy też z uroczystości beatyfikacyjnych Jana Pawła II, jak i z wielu innych wydarzeń, Kancelaria Prezydenta RP niejednokrotnie kierowała na ręce władz TVP podziękowania. Z uwagi na powyższe, jakiekolwiek wiązanie przyczyn dymisji Dyrektor Programu 1 Telewizji Polskiej z Kancelarią Prezydenta RP jest nieuzasadnione".
Schymalla odeszła nie przez NACISKI
Także była dyrektor Jedynki zaprzecza, że zrezygnowała z pracy po naciskach na główny program informacyjny stacji. Miały się pojawić zarzuty, że "Wiadomości" zbyt mało czasu poświęcają na relację z wydarzeń, w których bierze udział głowa państwa. "Dziennik Gazeta Prawna" cytuje treść jej oświadczenia:
"Uprzejmie informuję, że moja rezygnacja z funkcji Dyrektora TVP1 była umotywowana wewnętrznym funkcjonowaniem Spółki".
Prezes Juliusz Braun przyjął dziś dymisję Iwony Schymalli.
To już historia, ale pouczająca.
Oczywiście takie solenne zaprzeczenia płynące ze wszystkich stron, to bardzo silne potwierdzenie; niektóre media publikują już łancuszek pośredników przekazujących odpowiednie dyspozycje. O standardach obowiązujących obecnie w "niezależnych" publicznych mediach można sie przekonać codziennie. Dzisiaj, po dwudziestej pani prowadząca debatę z posłami czterech najważniejszych partii - dała dowód czujności i dbałości o swoją dobrze płatna posadkę. Otóż, gdy poseł Czarnecki usiłował coś powiedzieć o przypadkowej zbieżności uhonorowania orderami członków PKW - przez prezydenta - ze zdecydowanym oświadczeniem przewodniczącego PKW na temat akcji informacyjnej prowadzonej przez partie opozycyjne: "kampanie informacyjne są sprzeczne z prawem". Prowadzaca blondynka właczyła zdecydowane zagłuszanie, krzyczała wrecz na posła usiłując wymóc na nim zmianę tematu i nie poprzestała, aż do końca. Wprawdzie Czarnecki też zagłuszyć się nie dawał i kwestię wypowiedział do końca zastrzegając sie, że te wydarzenia, to przypadkowa koincydencja, ale widoczna była determinacja ze strony prowadzącej (dziennikarką już jej nazwać nie można).
Rezim w tej niezależnej TVP zapanował, jak widać okrutny, zapraszani goście trzymani będa krótko; nie po to płaci się dyrektorskie pensje dziennikarkom, by miały za co ładnie się zaaranżować, muszą wykonać odpowiednie zadanie partyjne; inaczej - czekają w kolejce jeszcze bardziej spolegliwe...
Pikanterii dodaje fakt, że owe ordery poszły jakby na marne. Trybunał Konstytucyjny przywołał do porzadku PKW; nie ona jest od interpretacji prawa. Do dnia dzisiejszego wszyscy przedstawiciele PO byli innego zdania; teraz pozostało im robić dobrą minę do złej gry, ale wyborcy zapamiętają ich jaskrawą niekompetencję.
Czasem aroganckie zachowanie nie popłaca; zawsze przydaje się znajomość prawa.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)