Szef rządu wraz z min. zdrowia otwierali jakieś miejsce odosobnienia dla pedofilów - cześć i chwała - traktowałbym ich jeszcze gorzej. Na konferencji prasowej zorganizowanej na tę okoliczność padło pytanie - dlaczego od pomysłu do realizacji mineło ponad trzy lata, padły też inne, całkiem nie a propos - dotyczace raportu Millera, a także pewnych aspektów prezydencji.
Co do terminu, to oczywiście - premier Tusk odpowiedział, że odwrotnie, jest zadowolony, a nawet dumny z krótkiego okresu realizacji zamierzenia. Niech (jakby powiedział marszałek Piłsudski) - gorzej, że wpisuje się to w ogólną filozofię premiera; on ma zawsze na wszystko czas, to co powinno być zrobione przed negocjacjami gazowymi z Rosją (gazoport w Świnoujściu), to będzie może dopiero za trzy lata (niedawno z wielka pompą i bodaj z orderami wbudowano kamień wegielny). Eugeniusz Kwiatkowski potrafił na leśnym gruncie wybudować w rok i dwa miesiące hutę i wyprodukować pierwszą armatę (bez komputerów i nowoczesnych maszyn budowlanych).
Ostateczny termin opublikowania raportu Millera to 29 lipiec br. "niech KTOŚ nie myśli, że przetłumaczenie takiego trudnego technicznego tekstu może trwać 2 - 3 dni" - powiedział premier. Nie mogę się zdecydować, czy to postępująca amnezja premiera, czy też jego zamierzona dezynwoltura? Przecież "cała Polska" słyszała, jak po wręczeniu raportu przez Millera - powiedział, że raport bedzie opublikowany "pod koniec tygodnia, w ciągu kilku dni", czy jakoś tak. Dziwna sprawa - przecież ten KTOŚ, to właśnie ja.
W sprawie rezygnacji z udziału ministra Rostowskiego w posiedzeniach władz Eurogrupy, pomimo zaproszenia przez przewodniczącego tego kolegium - oczywiście - można było ustąpić po sceptycznej reakcji kilku panstw z tej grupy. Świadczy to jednak - mimo wszystko - o mizernej pozycji naszej prezydencji w strukturach unijnych, poza tym - decyzje tam podjete dotyczą też w pewnej mierze także Polski; po pierwsze mamy jakiś skromny udział w MFW, po drugie - udział banków w ratowaniu Grecji odbędzie sie jednak kosztem podatników we wszystkich państwach, w których owe banki mają swoje agendy. Skąd inąd wiadomo, że banki - głównie niemieckie i francuskie pożyczały Grecji, pomimo dokładnych informacji o braku jej możliwości kredytowych; teraz inni (także my) będziemy opłacać te spekulacje.
Efekt jest taki, że Polska pomimo sprawowania prezydencji, nie ma wpływu na pociągnięcia finansowe, które uderzają pośrednio Polskę (odczuwają to już nasi kredytobiorcy).



Komentarze
Pokaż komentarze (4)